Nowy numer 49/2020 Archiwum

Idźcie bez lęku

Leżąc krzyżem na posadzce kościoła, zawierzali swoje kapłaństwo. Właśnie spełniło się ich największe marzenie: dać ludziom Boga. Jak odkryli swoje powołanie?

Myśl o kapłaństwie u ks. Karola Wejdy pojawiła się niespodziewanie. Zbliżał się czas bierzmowania i poważnych, życiowych decyzji.

– Zastanawiałem się intensywnie, co w życiu robić, i podczas Mszy św. pomyślałem, że może Bóg chce, żebym został księdzem. Od razu poczułem wewnętrzny sprzeciw: „Ale ja tego nie chcę!”. Zaraz po tym przyszła druga myśl, jakby pocieszenie, że Bóg jest w stanie zmienić serce człowieka i mogę zacząć pragnąć tego, co chce dla mnie Bóg – wspomina ks. K. Wejda.

I zmienił. Dziś jest nowo wyświęconym księdzem. – Od zawsze chciałem służyć ludziom, dlatego poszedłem na prawo. Ale zrozumiałem, że najbardziej mogę im służyć, dając w sakramentach Boga – mówi.

Także dla ks. Radosława Tkaczyka odkrywanie powołania było długim procesem. – Wszystko zaczęło się w czasie gimnazjum i liceum, byłem wówczas ministrantem i lektorem. Opiekował się nami pewien ksiądz, poświęcał nam wiele czasu, był zawsze dostępny i otwarty, można było porozmawiać z nim na różne tematy. Widziałem, że daje mu to radość – wspomina neoprezbiter. Dzięki jego postawie gorliwość młodego chłopca wzrastała. – Zacząłem zastanawiać się, „czy ja też mogę taki być”. Zdałem maturę i poszedłem do seminarium – mówi. W przededniu święceń czuł w sercu radość i pokój.

– Chcę być świętym kapłanem – mówił. I dodawał: – Pan Jezus, odchodząc, przekazał uczniom dwie najważniejsze wskazówki: miłujcie się i zachowujcie Moje przykazania. To praca na całe kapłańskie życie.

Podczas obrzędu święceń bp Romuald Kamiński zapewnił diakonów o wielkiej modlitwie nie tylko rodziców i przyjaciół, ale także całego lokalnego Kościoła.

– Tak wiele osób pragnie was wspierać, by to wyruszenie na głoszenie Ewangelii było radosne i mocne – powiedział.

Ostrzegł przyszłych księży, że „niezależnie jak ten świat wygląda, czy nas chce, czy nie, czy się do nas uśmiecha, czy nam grozi, czy nas pragnie, czy odrzuca”, mają iść do świata bez lęku, gdyż idą do niego z mandatu nie kogo innego jak tylko Jezusa Chrystusa. A posłanie kapłańskie jest światu najbardziej potrzebne, gdyż prowadzi do zbawienia.

– Musicie w sobie zdobyć to przekonanie, że w żaden sposób nie idziecie we własnym imieniu ani dla własnej sprawy – podkreślił biskup. Pewni są. Więc idą.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama