Nowy numer 41/2019 Archiwum

Maryja jest u nas zameldowana

Odwiedza zakład fryzjerski, przysiada się w kuchni, słucha gwaru dzieci wracających ze szkoły i jak w Wieczerniku gromadzi bliskich na modlitwie. Pielgrzymująca Matka Boża ciągle jest w drodze.

Siostra Katarzyna Antolak z Szensztackiego Instytutu Sióstr Maryi wzruszyła się, gdy w telewizyjnych relacjach z pożaru katedry Notre Dame zobaczyła w rękach młodych ludzi modlących się na ulicach Paryża małe kapliczki z wizerunkiem Królowej Szensztatu. Pomyślała, że Matka Boża chciała być w tym momencie nad Sekwaną, modlić się z modlącymi i płakać z płaczącymi. Cała Mama! Zawsze blisko, współczująca, rozumiejąca… Chociaż 80 lat temu, jako Trzykroć Przedziwna Matka i Królowa Szensztatu, otrzymała złotą koronę, w drogę do swoich dzieci wybiera się bez drogocennych wotów. Na wizerunku w pielgrzymującej kapliczce jest ujmująco skromna, zwyczajna, z białą chustą na głowie, tuląca do serca niemałego już Jezusa. Jak Miriam, która ze swojego Nazaretu przychodzi w odwiedziny do domów w Otwocku czy bloków na Tarchominie. Siada tam, gdzie toczy się rodzinne życie, pośród biegających dzieci i stukotu garnków. I chce nas słuchać.

Przez góry codzienności

– Można powiedzieć, że u mnie Matka Boża jest już domownikiem. Kiedy co miesiąc siadam przy kapliczce, mówię do Niej: „Ty, Mateczko, i tak wszystko wiesz, ale ja Ci jeszcze raz opowiem…”. I mówię wszystko, co było radosne i trudne od ostatniej Jej wizyty – przyznaje Izabela Wadecka, koordynatorka 12 kręgów Apostolatu Matki Bożej Pielgrzymującej w parafii Matki Bożej Pięknej Miłości na Tarchominie. Kapliczkę przyjmuje od 15 lat. I dzieli się nią z innymi. – Zanoszę ją też chorym do hospicjum. Wielu z nich wita Ją ze łzami w oczach i mówi, że przez całe życie byli czcicielami Matki Bożej, a teraz, kiedy sami do Niej już przyjść nie mogą, Ona ich nawiedza – mówi pani Izabela. Poza Pragą kapliczki przyjmowane są w Karczewie, Otwocku, Zielonce, Kobyłce, Radości, Wesołej, Stanisławowie, Dobrem… Każda przypisana jest do konkretnego kręgu, składającego się z 10–15 rodzin. Wędruje od rodziny do rodziny, w każdej przebywa 2–3 dni w miesiącu. W diecezji warszawsko-praskiej działają 123 kręgi, w całej Polsce – ponad 2 tys. w 34 diecezjach. – Dzisiaj ludzie potrzebują Matki, „która wszystko rozumie” – także ich słabości. A ponieważ Maryja w znaku kapliczki wraca do rodziny co miesiąc, niejako upomina się o uświęcenie życia powszedniego, o to, żebyśmy na co dzień pracowali nad swoją świętością – podkreśla o. Romuald Kszuk, krajowy moderator Apostolatu Matki Bożej Pielgrzymującej z Instytutu Ojców Szensztackich.

Niejedno piękne miejsce

W Niemczech, w Szensztacie, którego nazwa pojawiła się w 1143 r. jako „piękne miejsce”, w średniowieczu powstał klasztor augustianek z bazyliką poświęconą Maryi. Po dawnym klasztorze pozostała już tylko jedna wieża, ale również należąca do niego kaplica cmentarna poświęcona świętemu Michałowi Archaniołowi. To właśnie w niej 18 października 1914 r., po rozeznaniu woli Bożej, pallotyn o. Józef Kentenich (dzisiaj kandydat na ołtarze) powiedział młodym członkom Kongregacji Mariańskiej, że Matka Boża chce zawrzeć ze wszystkimi Przymierze Miłości oraz przekształcić tę kaplicę w miejsce łask. W ten sposób niepozorny domek w Schönstatt k. Vallendar, kryjący obraz Matki Bożej, którego łaski nie są związane z żadnymi objawieniami ani innymi cudownymi wydarzeniami, stał się pierwszym i najważniejszym sanktuarium Matki Bożej Trzykroć Przedziwnej. W następnych dziesięcioleciach na całym świecie powstało ponad 200 niemal identycznych domków – sanktuariów takich jak prasanktuarium w Niemczech. W Polsce pierwsze zbudowano w 1981 r. w Otwocku-Świdrze. Po nim jeszcze pięć kolejnych. Prasanktuarium i lokalne szensztackie sanktuaria są dla członków Apostolatu Matki Bożej Pielgrzymującej bardzo ważne. – Tajemnica pielgrzymujących kapliczek polega na tym, że są ściśle związane z miejscami łask. Zanim wyruszą w drogę, są święcone w sanktuarium. Tam też potem trafiają od członków kręgów karteczki z wypisanymi duchowymi darami, które chcą ofiarować Maryi – podkreśla s. Katarzyna Antolak.

140 km z Matką

W połowie ubiegłego wieku Jan Pozzobon (teraz także kandydat na ołtarze), prosty kupiec, rolnik, ojciec siedmiorga dzieci, wraz z innymi budował szensztackie sanktuarium w Santa Maria w Brazylii. Zafascynowany ruchem szensztackim, wstąpił do jego męskiej grupy, potem stał się diakonem, a następnie założycielem Apostolatu Matki Bożej Pielgrzymującej. Zobaczył, jak wiele nawróceń i duchowych uzdrowień dokonało się w rodzinach podczas nawiedzenia obrazu Matki Boskiej Trzykroć Przedziwnej w Santa Maria. Przyrzekł więc Maryi, że codziennie przez dwie godziny będzie do Jej wyłącznej dyspozycji. Jak przyrzekł – tak zrobił. Z obrazem Matki, umieszczonym w drewnianej ramie przypominającej kapliczkę z Szensztatu, odwiedzał szpitale, szkoły, więzienia, parafie… I tak przez 35 lat przemierzył ponad 140 tys. km, głosząc orędzie przymierza z Maryją. Niósł kapliczkę innym, ale też codziennie odmawiał kilka Różańców za tych, którzy otwierali przed nią swoje domy i serca.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL