Nowy numer 42/2019 Archiwum

Trzeba przetrwać pierwsze 20 lat

Jednej recepty na długi małżeński staż nie ma. – Pomagają wyznawane wartości, wiara i przekonanie, że mówimy sobie „tak” na serio – uważają Maria i Andrzej Bebłowscy, małżonkowie od 53 lat.

Maria i Andrzej poznali się w 1956 roku w duszpasterstwie jezuitów przy Rakowieckiej. Pani Maria właśnie zaczynała studia, pan Andrzej je kończył. Mieszkali blisko siebie. Gdy wracali razem do domu, ona bawiła go rozmową, on myślał: „Z tą na pewno się nie ożenię”. Dziś są razem 53 lata. 13 czerwca, w ramach Tygodnia Modlitw za Powołanych do Małżeństwa, w parafii NMP Matki Zbawiciela podzielili się receptą, jak zbudować małżeństwo ze stażem 50+.

Bóg wiedział, co robi

Pan Andrzej nie szukał żony. Kiedy skończył inżynieskie studia, opuścił duszpasterstwo i zajął się tym, czego w dzieciństwie bardzo mu brakowało – sportem i podróżami. Pracował na politechnice jako asystent, miał dużo wolnego czasu, więc żeglował, chodził na wycieczki, wspinał się po górach... – Otoczony był także rojem wielbicielek, gdyż był niezwykle przystojnym mężczyzną – uśmiecha się pani Maria. Ona po studiach także zaczęła pracę na politechnice, tylko na innym wydziale. Ich drogi znów się zeszły, kiedy wydział przeniesiono w miejsce, gdzie on pracował. – Pracowaliśmy drzwi w drzwi naprzeciw siebie. Bóg wiedział, co robi – wspomina. „Przymus okolicznościowy” sprawił, że znów częściej zaczęli spędzać ze sobą czas, bardziej się poznawać. I dojrzewać do założenia rodziny. – Pamiętam, jak między jedną prywatką a drugą pomyślałem: „Jakie to życie puste...” – wspomina pan Andrzej. W tym czasie pani Maria zaczęła zaglądać mamom do wózków. – „Już czas” – pomyślałam – wspomina kobieta. – Wewnętrzne przekonanie, że moim powołaniem jest założenie rodziny, przyszło dużo wcześniej.

Trud, nie trudności

Pierścionka zaręczynowego nie było. Za to były tulipany zerwane w ogrodzie i decyzja, by nie zwlekać, tylko jak najszybciej się pobrać. Pani Maria miała wówczas 27 lat, pan Andrzej 32. – Oboje weszliśmy w małżeństwo z silnym przekonaniem, że powiedzieliśmy sobie „tak” na serio, więc nie ma wyjścia – wszystkie kryzysy trzeba będzie jakoś przetrwać – wspomina pani Maria. Przez 53 lata małżeńskiego życia istotnych nieporozumień między nimi nie było. Wspólne wartości wyniesione z duszpasterstwa nadawały mu zgodny rytm, a do niektórych „irytujących drobiazgów” trzeba było się po prostu przyzwyczaić. – Mój mąż na przykład cierpi na „chorobę” zbieractwo złośliwe. W piwnicy od podłogi do sufitu zrobił sobie składzik z dokumentami. Próbowałam nawet to tępić, ale ostatecznie dałam spokój – mówi pani Maria. – Staramy się żyć według biblijnej zasady: „Niech nad waszym gniewem nie zachodzi słońce”. Budowa własnego domu, wychowywanie trójki dzieci to – zdaniem małżonków – był trud, a nie trudności. – Mieliśmy wiele zaprzyjaźnionych rodzin. Wspólnie jeździliśmy na wakacje, pomagaliśmy sobie w codziennych sprawach i opiece nad dziećmi – wspomina. Największą bolączką w życiu okazały się za to relacje między rodzinami. – To była mieszanka wybuchowa; było dużo napięć i nieporozumień, ale po 20 latach wszystko się uspokoiło. Myślę, że przetrwaliśmy ten trudny czas dzięki cierpliwości i opanowaniu męża, mnie na tamten moment brakowało wiedzy i dystansu – wspomina pani Maria.

Z czego bierze się kryzys?

Państwo Bebłowscy są już na emeryturze. W sąsiedztwie mieszkają córki z rodzinami. Na szafce stoją zdjęcia 10 wnuków. Dzień zaczynają od wspólnej kawy w salonie i życzliwego uśmiechu. – Potem „Anioł Pański” i mierzymy ciśnienie, czy możemy wypić jeszcze jedną – śmieje się pani Maria. Dużo w niej pogody ducha i życzliwości. – Na tym właśnie polega małżeństwo: cierpliwości i radości z bycia razem – mówi. I dodaje pół żartem: – Zaraz po tym, jak przetrwa się pierwsze 20 lat. Pan Andrzej oddaje się swoim historycznym pasjom, w relacji z żoną ceni sobie spokój i wzajemną pomoc w obowiązkach. Lata wspólnej, małżeńskiej drogi oraz praca w poradni rodzinnej ukształtowały ich pogląd na współczesny kryzys, który przechodzi rodzina. – Błahostki tego świata wydają się młodym ważniejsze niż religijne przygotowanie do małżeństwa. A we wspólnym życiu czasami niełatwo jest spełniać wymagania, które stawia Ewangelia – uważają. – Mieliśmy to szczęście, że oboje traktujemy wiarę i siebie poważnie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL