Nowy numer 49/2019 Archiwum

Sanktuarium powstania

Majestatyczna świątynia, którą zburzyli Niemcy, odrodziła się na miejscu okrutnej kaźni, a krew męczenników stała się posiewem wiary dla kolejnych pokoleń.

Gdy 5 lipca 1919 r. kard. Aleksander Kakowski ustanawiał z części parafii Świętej Trójcy nową – pw. Matki Bożej Częstochowskiej Królowej Korony Polskiej i bł. Władysława z Gielniowa – nie mógł spodziewać się, jak okrutny los spotka wkrótce nie tylko sam kościół, ale przede wszystkim wiernych. Powiśle było wówczas osiedlem robotniczym, z mnóstwem fabryk i portem rzecznym. Dlatego do pracy duszpasterskiej przy opuszczonej przez kapucynów kaplicy skierowany został ks. Marceli Ryniewicz.

Na pierwszej linii frontu

Do jego konfesjonału ustawiali się ponoć grzesznicy z całej Warszawy. Proboszcz sam zakasywał rękawy i razem z ludem stawał przy murowaniu nowej świątyni, długiej na 59 m i mieszczącej 4 tys. osób. Trzynawowa budowla w stylu bazylikowym, z sześciokolumnowym jońskim portykiem, gotowa była jednak dopiero w 1933 roku. Pierwszy proboszcz przypłacił trudy chorobą serca i zmarł, nie doczekawszy poświęcenia. A uroczystość miała wymiar państwowy, bo dzień po defiladzie z okazji 15. rocznicy odzyskania niepodległości kościół konsekrował kard. Kakowski. I to w obecności prezydenta RP Ignacego Mościckiego oraz premiera Janusza Jędrzejewicza.

Niecały rok przed wybuchem wojny w związek małżeński w świątyni przy ul. Łazienkowskiej wstąpił m.in. Stefan Starzyński, prezydent Warszawy. Nie udało mu się jednak obronić ani kościoła, ani ukochanego miasta przed wojenną pożogą. W czasie walk powstańczych w roku 1944 kościół znalazł się na pierwszej linii frontu. Dzielnie bronili się w niej powstańcy, odpierając niemieckie ataki z zabudowań stadionu Legii. 11 września 1944 r. kościół, w którego podziemiach przebywali ranni powstańcy i ludność cywilna, trafiony został dziewięcioma niemieckimi bombami. Nad rumowiskiem pozostały jedynie kolumnada z majestatycznym tympanonem i niewielkie fragmenty murów trzynawowej świątyni, dumy Powiśla.

Pustynia nad Wisłą

PRL-owskim władzom świątynia też zawadzała. Tuż obok zaplanowano Trasę Łazienkowską. Ocalałą dzwonnicę i plebanię dopiero w końcu lat 70. pozwolono odbudować. Kard. Stefan Wyszyński przekazał ruiny Rodzinie Rodzin, która wkrótce zbudowała w tym miejscu ośrodek z kaplicą. W latach 90. służyły m.in. celom edukacyjnym, swoją siedzibę miało tam powołane przez kard. Józefa Glempa Radio Józef. Od 2010 r. „Malbork”, nazywany tak z powodu charakterystycznej architektury, jest siedzibą zaproszonych przez zmarłego prymasa Polski Wspólnot Jerozolimskich. Zgodnie z dewizą założyciela, prowadzą one duszpasterstwo na wielkomiejskiej pustyni, dzieląc się żywą wodą Ewangelii płynącą z życiodajnego źródła liturgii i sakramentów.

Ale przedwojenna parafia nie przestała istnieć. Nie mogąc uzyskać zgody władz na odbudowę zburzonej w 1944 r. świątyni, kard. Wyszyński postarał się o pozwolenie na budowę kościoła 400 m dalej, przy ul. Zagórnej 9, w miejscu uświęconym krwią powstańców. Niedaleko stąd męczeńską śmiercią zginął ks. Józef Stanek, pallotyn powieszony na własnej stule.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama