Nowy numer 41/2019 Archiwum

Być dobrym darem

O potrzebie stworzenia w Kościele „bezpiecznych miejsc” dla osób zmagających się z problemami tożsamości płciowej mówi Andrew Comiskey, inicjator Strumieni Życia.

Agata Ślusarczyk: Jak duży wpływ na program Strumieni Życia wywarli polscy święci Jan Paweł II i s. Faustyna? Pana droga uzdrowienia rozpoczęła się w Kościele protestanckim. Teraz jest Pan katolikiem.

Andrew Comiskey: Ich spuścizna uporządkowała i pogłębiła pewne prądy myślowe, które już wcześniej były w mojej posłudze, jeszcze zanim stałem się katolikiem. Święty Jan Paweł II poprzez swoją teologię ciała pogłębił moje rozumienie bycia człowiekiem, a s. Faustyna, którą odkryłem 10 lat temu, uwrażliwiła mnie na rozumienie krzyża jako źródła Bożego miłosierdzia, które przynosi uzdrowienie. Oni dopełnili tę myśl, te treści, które obecnie stanowią rdzeń nauczania Strumieni Życia.

Mówi Pan, że należy tworzyć w Kościele „bezpieczne miejsce” dla ludzi borykających się z problemem zranionej tożsamości płciowej. Dlaczego jest to tak ważne, by tworzyć je w Kościele?

Tylko Kościół może objawić prawdę o Bogu, który stworzył każdego z nas jako mężczyznę i kobietę do bycia dobrym darem. Dla mnie jest to coś nierozerwalnego. Posługa, której istotą jest odkrywanie i doświadczanie Bożego miłosierdzia w tych sferach, może się dokonywać tylko w Kościele z samej natury rzeczy, gdyż opiera się na Bożej łasce, Bożym zamyśle, a nie na ludzkich wysiłkach.

Jaką rolę w Pana uzdrowieniu odegrał Kościół katolicki?

W Kościele ewangelikalnym, którego byłem członkiem, każdy miał swoją interpretację tego, co znaczy być Kościołem. Ta wielorakość i niejednoznaczność, a także nieprzewidywalność miała pewien destrukcyjny wpływ na moją tożsamość i jej poszukiwanie. To wzbudziło we mnie głód za Kościołem apostolskim. Bardzo doceniam autorytet władzy Kościoła, dzięki niemu nie muszę żyć w niepewności, czy Kościół będzie istniał za rok czy nie. Odkryłem także, że na drodze uzdrowienia ważną rolę odgrywa wspólnota – tu, na ziemi, i w niebie, która wstawia się za nami.

Strumienie Życia były jednym z pierwszych programów, które poruszały temat tożsamości płciowej. Czy drzwi Kościoła otworzyły się na oścież, czy wciąż jest to temat tabu?

Chciałbym, żeby tak było. Wielu biskupów, proboszczów, kapłanów, osoby posługujące w diecezjach, mężczyźni, kobiety coraz bardziej rozumieją potrzebę pomocy osobom, które zmagają się z problemami związanymi ze swoją tożsamością. Stają się pomostami, poprzez które Strumienie Życia mają otwarte drzwi do diecezji i parafii. Bardzo pomocny jest tu także papież Franciszek, który mówi, że Kościół ma być szpitalem polowym.

Czy Kościół w Polsce jest otwarty na tego typu posługę?

Tak, i jest to w dużej mierze zasługa krajowego koordynatora programu Strumienie Życia. Jest nim ks. Józef Furczoń SCJ, który poznał program, kiedy posługiwał jako duszpasterz we Francji i widział tam jego dużą skuteczność. Dlatego kiedy wrócił do Polski, zabiegał, by to dzieło zaszczepić również tu. Główny trzon Strumieni stanowią ludzie świeccy, którzy wspomagani są przez kapłanów, potrzeba więc czasu, by uformować z nich liderów. Wierzymy, że te drzwi Kościoła będą otwarte coraz bardziej.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL