Nowy numer 27/2020 Archiwum

Święty się odwdzięczy

Tadeusz Mantey pragnie, by pamięć o Janie Pawle II trwała. Dlatego prosi kogo może, by w papieskie rocznice wywieszać biało-żółtą flagę. Sam modli się za przyczyną papieża z Polski. Nie na próżno.

Pierwszy cud wydarzył się jeszcze przed beatyfikacją. Właśnie malował papieski portret (sam uczył się warsztatu, dziś w jego mieszkaniu wiszą 74 obrazy), gdy zadzwoniła bratowa z informacją, że jego brat znalazł się w szpitalu. Kardiologiczna operacja trwała 6 godzin. – Tyle samo błagałem papieża o jedno: by Kazik nie odszedł z tego świata niepojednany z Bogiem. Trzy razy go reanimowali. Bratowa, płacząc rano w słuchawkę, przytoczyła słowa lekarki, że musiał mieć dobre relacje z Opatrznością – opowiada.

Drugi raz to on płakał. 8 lat temu Maria Mantey trafiła na stół operacyjny. Zwykłe badanie skończyło się trzema operacjami ratującymi życie. Lekarz z OIOM-u po drugiej operacji stwierdził, że stan jest beznadziejny. Ale pocieszał, że cuda się zdarzają. Tadeusz Mantey znów modlił się całą noc. Wiedział, że Jan Paweł II skutecznie oręduje w niebie, a przecież minęło już pół roku od beatyfikacji. Gdy rano przyszedł do szpitala, lekarz kazał mu nagotować bulionu. Znaczyło to, że Maria będzie żyć! Dzień po jej wyjściu ze szpitala kard. Stanisław Dziwisz, choć bez związku z historią Manteyów, podjął decyzję o peregrynacji relikwii błogosławionego papieża. Na wszelki wypadek dokumentację medyczną Maria i Tadeusz wysłali do Krakowa.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama