Nowy numer 28/2020 Archiwum

Boski głos

Przez pół wieku kurs lektorski ukończyło 5 tysięcy absolwentów. W Świątyni Opatrzności Bożej dołączy do nich ponad 200 nowych.

Samą uroczystość określano mianem „święceń lektorskich”, a w każdym roczniku lektorów zawsze znalazł się ktoś, kto odkrył w sobie powołanie, także zakonne. Do dziś płacą więc „dziesięcinę”, zgodnie z prośbą abp. Dąbrowskiego. Szybko rosnące szeregi lektorów zbiegały się z zainteresowaniem posoborowymi zmianami w liturgii. Tak jak dziś cieszą kard. Kazimierza Nycza i bp. Romualda Kamińskiego, tak napawały radością kard. Stefana Wyszyńskiego i bp. Władysława Miziołka, który tuż po święceniach biskupich promował kolejny rocznik w parafii MB Różańcowej na Bródnie.

Od 1972 r. promocje lektorskie odbywały się w kościele seminaryjnym. W lipcu 1974 r. 70 lektorów, pod opieką ks. Bijaka i ks. Kądzieli, uczestniczyło w pierwszych wspólnych rekolekcjach w Łąkcicach nieopodal Krościenka. − Byliśmy rozlokowani w kilku chałupach góralskich nad Dunajcem. Do niezapomnianych chwil należą Msze św. o godz. 7, na które trzeba było iść pieszo około 4 km, by wysłuchać kazania ks. Franciszka Blachnickiego. Ale mieliśmy też Msze św. sprawowane na ołtarzu zbudowanym z kamieni, nad spienionym i szumiącym Dunajcem. Były też górskie wycieczki na Trzy Korony, na Sokolicę, do wąwozu Homole. Odtąd rekolekcje odbywają się co roku – opowiada ks. Wiesław Kądziela. Na kurs lektorski wysyłani są głównie licealiści. Ale w 2015 r. był też kandydat 80-letni.

Nie każdy ministrant może zostać lektorem. Czasem przeszkodą jest wada wymowy, innym razem ks. Kądziela „surowo” zakazuje komuś śpiewać. Od posługi czytających zależy przecież cała liturgia.

Uczniowie posłani

Przez kilka lat lektorzy wyjeżdżali na rekolekcje w Tatry. Do dziś wspominają kazania przyszłego bp. Józefa Zawitkowskiego z górską panoramą w tle. „Kazania na Górze” były jak oddech swobody i wolności w ponurych latach 70. W kolejnej dekadzie rekolekcje odbywały się w podwarszawskiej Magdalence, gdzie – choć brakowało przestrzeni i gór – w porównaniu z dotychczasowymi spartańskimi warunkami wszystko, kaplica, stołówka, sala konferencyjna i kominek, wydawało się luksusem. Nazwa domu, „Posłania Uczniów Pańskich”, oddawała charakter prowadzonej w nim działalności. − Prymas Józef Glemp przyjechał raz z kardynałem z Kolonii, Josephem Heffnerem, który był zdumiony tyloma młodymi ludźmi na rekolekcjach dla służby liturgicznej.

Rekolektantów odwiedzało wielu kapłanów, w tym ks. Jerzy Popiełuszko. Oczekiwanym gościem na każdym turnusie rekolekcyjnym w latach 80. był także ks. Walenty Królak, ojciec duchowny seminarium misyjnego „Redemptoris Mater”, późniejszy proboszcz parafii św. Augustyna. Prowadził nabożeństwa pokutne, głosił homilie zapadające w serce przyszłym lektorom. Bawił nas podczas wieczorów przy kominku opowieściami pełnymi humoru – wspomina ks. Wiesław Kądziela. Dziś rekolekcje odbywają się w budynku seminarium. Klerycy bardzo angażują się w przygotowanie ministrantów.

Spójrzcie na wiernych

Od chwili ukazania się nowego brewiarza lektorzy zachęcani są również do korzystania z tej formy duchowego rozwoju. Ks. Kądziela kolejnym rocznikom wpaja, że nie będą dobrymi przekazicielami słowa Bożego, jeśli sami nie będą jego odbiorcami. Muszą je czytać i kierować się nim w życiu. Podczas egzaminów lektorskich każdy musi wykazać się umiejętnością skomentowania czytań. Jeśli sami ich nie rozumieją, jak mogą zrozumieć je wierni? − Owszem, pracujemy nad dykcją, nad poprawną akcentacją, którą zupełnie pomija się w nauczaniu szkolnym. Zachęcam lektorów, by sami czytali dużo. Oczywiście Pismo Święte, ale nie tylko. Nawet gazety – półgodzinne czytanie na głos pomaga im nie tylko przy pulpicie lektorskim, ale także w szkole. Lepiej się zaprezentują, będą mieli lepsze oceny, ale przede wszystkim słowo Boże będzie lepiej rozumiane w świątyniach. A przecież o to chodzi – mówi z naciskiem ks. Kądziela.

Przypomina kursantom, żeby od czasu do czasu podnosili wzrok znad lekcjonarza i popatrzyli na wiernych. Cieszy się, że na kurs lektorski garną się wciąż nowi kandydaci. Duża w tym zasługa kapłanów, którzy opiekują się ministrantami. 50. kurs kończy właśnie ponad 200 kolejnych lektorów. Absolwenci poprzednich roczników spotkają się z nimi 19 października w Świątyni Opatrzności Bożej na Mszy św. pod przewodnictwem metropolity warszawskiego. 51. kurs rozpocznie się 27 października w kościele seminaryjnym.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama