Nowy numer 50/2019 Archiwum

Wychowywał go gangster. Został księdzem

Do Jezusa doprowadził go szef nowojorskiego gangu. O tym, jak Bóg prostował to, co zaplątane, opowiadał w warszawsko- -praskiej katedrze ks. René-Luc.

Z dawnego życia pozostała tylko miłość do sportu i motocykli. Ale tego, że inne rzeczy przeminęły, francuski kapłan ks. René-Luc nie żałuje. Była bieda, porzucenie, przemoc, była miłość bez miłości i istnienie bez Boga.

Był też cud, że jego młoda matka nie uległa namowom i wbrew całemu światu postanowiła go jednak urodzić. Dzięki temu może teraz jeździć po świecie i opowiadać niezwykłą historię swojego nawrócenia. Tego, że Bóg nikogo nie przekreśla, cierpliwie czeka na najmniejszy odruch serca, „puka” różnymi wydarzeniami i okazjami, aż się do Niego zwróci. 15 października ks. René-Luc mówił o swoim życiu w bazylice katedralnej św. Michała Archanioła i św. Floriana na Pradze.

Urodził się na południu Francji. On, jego dwie siostry i dwaj bracia mają trzech ojców. – Rozszerzone, patchworkowe rodziny to we Francji zjawisko już prawie powszechne – mówił kapłan. Kiedy po urodzeniu dwóch braci małżeństwo jego matki rozpadło się, kobieta od razu weszła w kolejny związek. Urodził się Lulu (ks. René-Luc), a potem jeszcze dwie dziewczynki. Ten związek również nie przetrwał. – Znałem tylko nazwisko mojego ojca i zawód, jaki wykonywał. Nigdy nie uznał mnie ani sióstr za swoje dzieci, co było dla nas bardzo bolesne – wspominał kapłan. Kolejny mężczyzna w życiu matki na początku wydawał się bardzo opiekuńczy, wkrótce jednak okazało się, że jest gwałtowny, krzyczy, potrafi uderzyć. Kapłan do dzisiaj pamięta strach, który mu towarzyszył, gdy wiózł do szpitala matkę ranioną nożem w brzuch.

Ojczym trzymał w szafce pistolet i był poszukiwany przez policję. Dwaj starsi bracia nie wytrzymali tego napięcia i wyprowadzili się do swojego ojca. Kiedyś bandyta przyszedł matkę przeprosić, a chwilę po tym przed jej domem popełnił samobójstwo. Wiek nastoletni René-Luc przeżył bardzo burzliwie. Uciekał z domu, imprezował z kolegami i coraz bardziej zbliżał się do świata przestępczego. Przerażona matka robiła mu wymówki. – Nienawidziłem ojczyma, bo śmiał podnieść rękę na matkę, ale któregoś dnia ja sam tak się wobec niej zachowałem, krzycząc, żeby zostawiła mnie w spokoju – wyznał kapłan.

I wtedy trafił na wykład protestanckiego pastora, który przed nawróceniem był szefem nowojorskiego gangu. W jego świadectwie odnalazł własne przeżycia. – Podczas modlitwy coś zaczęło się dziać w moim sercu, zacząłem płakać. Zrozumiałem, że Jezus nie jest postacią z zamierzchłych czasów, że potrafi skruszyć kajdany, naprawić to, co zostało zepsute, że przebacza grzesznikowi. Chciałem poznać Jezusa – wspomina początki procesu swojego nawrócenia. W czerwcu 1980 r. pojechał z pielgrzymką do Lourdes i przy tamtejszej grocie całkowicie powierzył swoje życie Bogu.

Po latach okazało się, że w tym czasie przy tej samej grocie klęczał człowiek, modląc się o odnalezienie syna. Kilka lat później ten mężczyzna, z pochodzenia Niemiec, dawny żołnierz Legii Cudzoziemskiej, zadzwonił do ks. René-Luca, przedstawiając się jako jego biologiczny ojciec. Okazało się, że matka miała krótki romans, którego owocem był właśnie Lulu. Była młoda, miała już 2 synów, właśnie rozstała się z ich ojcem, a rodzina nie zaakceptowała kolejnej ciąży, w dodatku z obcokrajowcem, pijakiem, który zdążył już zniknąć. – Byłem dzieckiem, którego miało nie być. Dziadkowie mówili: „To dziecko będzie całe życie nieszczęśliwe”. A czy my wiemy, co wyrośnie z maleństwa noszonego pod sercem? Może artysta, może muzyk, a może ksiądz? – pytał retorycznie.

Szansę na urodzenie otrzymał dzięki pomocy pewnej kobiety, która przygarnęła ciężarną matkę z dwójką dzieci, zaopiekowała się nią, dała wsparcie także po porodzie. – W Lourdes podpisałem Bogu czystą kartkę i zgodziłem się, żeby to On wypełnił ją treścią. Pozwoliłem, by wyleczył rany mojego życia. Teraz w każdej sytuacji mówię: Jezu, ufam Tobie – mówił ks. René-Luc w warszawsko-praskiej katedrze.

Do poczytania

Dla Czytelników mamy 3 egzemplarze książki ks. René--Luca pt. „Serce pełne Boga”, która ukazała się nakładem wydawnictwa Esprit z Krakowa. O tym, jak ją otrzymać, można przeczytać na warszawa.gosc.pl.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama