Nowy numer 21/2020 Archiwum

Bezdomna stajenka

Gdy na zewnątrz jest zimno, w środku można się ogrzać poczuciem akceptacji, szacunkiem, bezwarunkową miłością. Boże Narodzenie trwa tu cały rok.

Joanna Gumowska i Ewa Bubrowiecka tryskają energią i optymizmem. Nigdy nie potrafiły tylko „chodzić do kościoła”, Ewangelię chciały wprowadzać w czyn. Z ich inicjatywy przy parafii MB Królowej Polski na Marymoncie od dwóch lat odbywają się kolacje dla osób potrzebujących. W środy dla mężczyzn, w czwartki dla kobiet. W sumie przychodzi na nie kilkadziesiąt osób. − W Biblii jest przecież napisane, że aby komuś pomóc, najpierw trzeba nakarmić ciało, a potem ducha. I tak zaczęłyśmy robić. Resztę robi Bóg – mówi J. Gumowska.

Po pierwsze: przebaczyć

Pomysł, by karmić ubogich, pojawił się ponad 10 lat temu. Na pierwsze kolacje na Wolę przychodziły bezdomne kobiety, emerytki, osoby ubogie. Potem na Żeraniu powstała podobna inicjatywa dla mężczyzn. Była ciepła zupa, ciasto, owoce i duchowa strawa – rozważanie Biblii, warsztaty, dyskusje i świadectwa. Podobnie jest na Marymoncie. − Bezdomność to nie brak dachu nad głową, ale przede wszystkim straszliwa wewnętrzna samotność. Poczucie braku swojego miejsca, odrzucenia, poczucia krzywdy i osamotnienia – mówi pani Joanna. Bezdomny Mariusz do salki w domu parafialnym przychodzi w każdą środę. Chce nauczyć się przebaczać. Od roku nie może odpuścić koledze, który wywołał pożar pustostanu urządzonego jak własne mieszkanie. Problem jest dużo głębszy. Wielu bezdomnych żyje w poczuciu niesprawiedliwości. Za swoją sytuację obwiniają „żonę, która ich wyrzuciła”, „córkę, która się nie odzywa” lub żyją tak, jakby wszystko było już stracone. Brak im wiary w lepsze jutro. − Cała sztuka to uświadomić im, że sami ponoszą odpowiedzialność za swoje życie. Przed spotkaniem modlę się, by Bóg dał mi słowa, które do nich trafią – mówi pani Joanna.

Oswoić instynkt

Janusz Kozłowski kradł już jako dziecko: potrzebował pieczywa i sera dla płaczącej z głodu siostry. Potem tak mu już zostało. Nie było w Warszawie osiedla, na którym nie znano Grabarza. Bezdomny był w zasadzie od poczęcia – mama nie chciała, by się urodził, a gdy przyszedł na świat, sześć razy próbowała go zabić. Tata często znikał z domu na długie tygodnie, zostawiając rodzinę bez środków do życia. − W domu miałem koszmar – podsumowuje. Uciekł w alkohol. Nie trzeźwiał 11 lat. Na ulicy otaczało go to, co w człowieku najgorsze: degeneraci, mordercy i zwyrodnialcy. − Na terapii alkoholowej nauczyłem się, że aby wyjść z alkoholizmu, trzeba uciekać z miejsc, które kojarzą się z piciem. Pomyślałem, żeby uciec z ulicy – mówi mężczyzna. Od czterech lat przychodzi na kolacje dla osób potrzebujących – najpierw na Żerań, teraz na Marymont. Stara się więcej słuchać niż mówić, pomaga rozstawiać stoły, sprząta po posiłku. − Tu odnalazłem bezpieczeństwo i normalność, których całe życie szukałem. No i czuję się potrzebny – mówi mężczyzna.

Odkopać talenty

Dzięki spotkaniom znalazł siłę, by jak sam mówi – przeprowadzić „ostateczny atak” – chce mieć swoje mieszkanie, odkopać pisarski talent i napisać biografię bezdomnego. − Nauczyłem się, że każdy człowiek otrzymał od Boga życie i wolną wolę. Ja to nazywam „c. u. d.”: ciało, umysł i dusza – wyznaje Janusz Kozłowski. Cudów, które dzieją się pod wpływem spotkania, jest znacznie więcej. Zdarza się, że ktoś po wielu latach nawiąże kontakt ze swoimi dziećmi, znajdzie stałą pracę, wystąpi do urzędu o mieszkanie socjalne albo przyjdzie na spotkanie trzeźwy i nie robi awantur. − Staramy się być rękami Boga, dać im bezwarunkową akceptację, szacunek i zainteresowanie, a także pokazać, że mogą dać coś innym i być częścią społeczeństwa – mówi Ewa Bubrowiecka. I dodaje: – Naszym pomysłem jest włączyć bezdomnych w życie parafii. Po raz drugi osoby bez dachu nad głową dadzą w parafii na Marymoncie koncert kolęd. Przygotowały także bombki, którymi zostaną przyozdobione świąteczne drzewka. Tak właśnie rodzi się Bóg. W bezdomnej stajence.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama