Nowy numer 39/2020 Archiwum

Żeby nie pomylić drzwi

Czym różni się kierownictwo duchowe od psychoterapii? Z jakimi problemami warto pójść do spowiednika, a jakie nadają się do pracy terapeutycznej? O tym opowiadali goście kolejnego spotkania organizowanego przez Papieski Wydział Teologiczny w Warszawie.

Jezuita o. Piotr Kropisz z Europejskiego Centrum Komunikacji i Kultury w Falenicy jest specjalistą z zakresu kierownictwa duchowego. Agnieszka Kozak, psychoterapeuta i wykładowca PWTW, gościła już na spotkaniach z cyklu „Duchowość dla Warszawy”. 15 stycznia w budynku dawnej Biblioteki Rolniczej prelegenci mówili o podobieństwach i różnicach misji spowiedników, kierowników duchowych i psychoterapeutów. – Chodzi o to, żebyśmy ponazywali pewne rzeczy dziejące się w naszym życiu i nie pomylili drzwi – zapowiadał ks. prof. Krzysztof Pawlina, rektor PWTW.

Gdzie ten sens?

Jak podkreśliła psychoterapeutka, w dobie szybkich komunikatów, porozumiewania się przez komunikatory elektroniczne w świecie rzeczywistym mamy coraz większe problemy ze zbudowaniem relacji i ich podtrzymaniem. To powoduje, że czujemy się osamotnieni, niezrozumiani.

– Najwięcej ludzi przychodzi do mnie z pytaniem o sens życia. Pod względem materialnym mają wszystko, są więc warunki do tego, by byli szczęśliwi, ale tego smaku życia nie czują. Chcieliby, żeby ktoś im powiedział, jak mają żyć – mówiła A. Kozak. Z tym samym pytaniem o sens życia ludzie przychodzą do kierowników duchowych. – Kiedy nadchodzi czas trudnych wyborów, stajemy przed sytuacjami, co do których nie mamy dobrych odpowiedzi, oczekujemy, że kierownik duchowy powie, czego Bóg od nas chce, jaka jest Jego wola – mówił ks. Kropisz. Jednak ani w gabinecie psychoterapeuty, ani u kierownika duchowego gotowych recept na własne życie nie usłyszymy. Bo nie taka jest rola tych specjalistów.

– Psychoterapeuta ma być jak lustro. Towarzyszyć pacjentowi w zmianie wewnętrznych procesów ważnych dla zdrowia psychicznego, w zbudowaniu na nowo wolności wyboru. Jednak to pacjent jest ekspertem w zakresie swojego życia, sam odkrywa prawdę o sobie, zaczyna dostrzegać pewne zależności, postanawia o zmianach. Kiedy psychoterapeuta czy kierownik duchowy narzucają, co mamy robić albo czego chce od nas Bóg, trzeba się zastanowić, czy jesteśmy u właściwej osoby – ostrzega A. Kozak.

Dopuścić Boga do głosu

Tak jak do psychoterapeuty idziemy po to, żeby popracować nad relacjami z innymi i z sobą samym, tak u kierownika duchowego szukamy wsparcia w pogłębieniu relacji z Bogiem.

Jeździmy na kolejne rekolekcje, dokładamy modlitw, staramy się walczyć z grzechami i... nic, ani kroku dalej, utknęliśmy w życiu duchowym. Wtedy warto poszukać takiej osoby, jaką w Starym Testamencie był Heli dla młodego Samuela: pomagającą zrozumieć, co się dzieje, uwrażliwiającą na Bożą obecność, uczącą odczytywać znaki, które daje Bóg. – Kiedy przychodzą do mnie ludzie z problemami, pytam ich często, czy rozmawiali o nich z Jezusem. Czy pytali Boga na modlitwie? – opowiada jezuita i przypomina, że każda relacja, także ta z Bogiem, opiera się na wzajemności.

Nie jest więc naszym monologiem, recytowaniem listy życzeń czy modlitewnych formułek. Jednak ze słuchaniem Boga mamy szczególny problem. – On bardzo się stara, żeby do nas dotrzeć – poprzez słowo, obraz, uczucie, wspomnienia, coś, co przykuwa naszą uwagę na spacerze... Podobnie jak kiedyś do Eliasza, także teraz Bóg przychodzi w lekkim powiewie, więc warto wsłuchać się w otaczającą rzeczywistość, nauczyć się Jego języka. To On jest naszym kierownikiem duchowym, pozwala odkrywać pewne rzeczy we właściwym czasie – tłumaczy.

Kiedy zaczyna się łaska

Chociaż psychika i duchowość to różne materie, w człowieku się przenikają. Dlatego warto, by spowiednik, który dostrzeże, że penitent ma problemy natury psychicznej, nie może przebaczyć krzywd, podpowiedział wizytę u psychoterapeuty. Jak przyznała A. Kozak, także wtedy, gdy proces terapeutyczny się kończy, problemy zostały przepracowane, często „robi się miejsce” dla łaski.

Gdy w człowieku rodzi się otwartość na innych, akceptacja siebie, łatwiej jest mu otworzyć się na doświadczenie wiary. Goście zgodnie przyznali, że rekolekcje, na przykład ignacjańskie – prowadzone w milczeniu, pięknie zamykają proces psychoterapii, pozwalają domknąć pewne tematy. Zaznaczyli jednak, że zarówno psychoterapia, jak i kierownictwo duchowe są czasową pomocą, powinny mieć określone ramy czasowe. Powinny podprowadzać człowieka ku pełni życia – tego duchowego i psychicznego. Jednak całkowicie samodzielnego.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama