Nowy numer 08/2020 Archiwum

Depresja i samobójstwa nastolatków - gdzie szukać pomocy?

Co roku kilkuset nastolatków próbuje popełnić samobójstwo. Blisko 100 osób robi to skutecznie. Wzrasta liczba dzieci i młodzieży w depresji.

Już około 10 proc. dzieci i młodzieży wymaga różnego typu pomocy psychologicznej - podkreślali eksperci obecni 4 lutego w Warszawie na inauguracji 13. edycji kampanii społeczno-edukacyjnej Forum Przeciw Depresji. W tym roku kampania zwraca uwagę na depresję nastolatków, która przebiega inaczej niż u osób dorosłych.

- Zaalarmować powinna zmiana zachowania. Dziecko zawsze otoczone rówieśnikami przestaje się odzywać, nie spotyka się ze znajomymi, pojawiają się trudności w nauce, senność, rozdrażnienie. Niepokojąca jest zmiana wyglądu, gdy dziecko inaczej się ubiera, rezygnuje z mody, zmienia podejście do higieny. Nie mówi wprost: "Chcę się zabić", ale powie: "Mam wszystkiego dość", "Już nie mogę", "Beze mnie będzie wam lżej" - podkreślał dr Tomasz Srebrnicki z Kliniki Psychiatrii Wieku Rozwojowego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. 

Uczestnicy konferencji podkreślali, że w zapobieganiu problemom psychicznym u nastolatków konieczna jest współpraca szkoły, rodziców i psychologów.   Uczestnicy konferencji podkreślali, że w zapobieganiu problemom psychicznym u nastolatków konieczna jest współpraca szkoły, rodziców i psychologów.
Joanna Jureczko-Wilk /Foto Gość

Rodzice, widząc niepokojące sygnały, czasami je lekceważą, myśląc, że są tylko demonstracją, próbą zwrócenia na siebie uwagi. Mówią: "Ogarnij się", "Nie przesadzaj", "Inni mają gorzej".

 - Wtedy ich pytam: a czy daliście państwo dziecku tę uwagę? - dodaje dr Katarzyna Szaulińska z Zakładu Profilaktyki i Leczenia Uzależnień w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie. - Rodzic czasami podświadomie unika rozmowy o problemach swojego dziecka, bo obawia się, że usłyszy coś, co sprawi, że poczuje się złym ojcem lub matką. Jeśli stosunek rodzica do nastolatka jest przesycony jego własnym lękiem, to znaczy, że dorosły potrzebuje wsparcia np. własnej terapii i nie powinien wstydzić się po nią sięgać.

Jak zaznaczył prof. Janusz Heitzman, dyrektor Instytutu Psychiatrii i Neurologii, ze względu na skalę i przyczyny, depresję należałoby nazwać chorobą cywilizacyjną. Jej nagły wzrost w ostatnich latach wynika ze zmiany sposobu funkcjonowania rodzin, komunikacji, stylu życia.

- Dorośli pracują więcej i dłużej, czasami przynoszą też pracę do domu. Bardzo dbają o wykształcenie swoich dzieci, wymagają od nich dobrych wyników w szkole, od najmłodszych lat wożą na zajęcia dodatkowe, jeśli trzeba zapewniają korepetycje... W efekcie, dziecko więcej czasu spędza z nauczycielami w szkole, niż z własnymi rodzicami. Młodzi mają poczucie izolacji, samotności, a nawet czują, jakby przeszkadzali dorosłym - zauważa prof. Janusz Heitzman. - Z drugiej strony rodzice dzisiaj rozmawiają o dzieciach przy dzieciach. Nie potrafią się z nimi komunikować, wysłuchać, z empatią podejść do ich problemów, stanąć po ich stronie, wesprzeć w trudnych chwilach.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..
  • marbie
    05.02.2020 07:29
    Jest też jeszcze problem z psychiatrią, która u nas w kraju leży na łopatkach.
  • RSL
    05.02.2020 10:23
    Czy jest w Krakowie duszpasterstwo grupa wsparcia dla rodziców dzieci samobójców?
    doceń 0
  • Henryk
    06.02.2020 17:52
    Jak zawsze! Nieważne są przyczyny, tylko leczenie skutków! No i mało pieniędzy na leczenie. Ciekawe co robią instytuty socjologiczne? Tylko pracują nad nowymi metodami oszukiwania ludu? Kiedyś był w Łomiankach instytut katolicki studiów nad rodziną. Czy on jeszcze istnieje? Bo jakoś nic nie słychać o efektach pracy tego instytutu. Poza tym gołym okiem widać że przyczynami takiego stanu rzeczy są wychowanie (matka, środowisko) i skomplikowanie obecnego funkcjonowania w społeczeństwie. Dzieci są przygniatane wielością spraw i się załamują. No ale ludzie opanowani żądzami posiadania są ślepi na wszelkie problemy. Mają na względzie tylko seks i kasę.
  • Ismn
    10.02.2020 13:10
    Dlaczego w naszych czasach rośnie zapadalność na choroby psychiczne u dzieci i młodzieży? Czy kiedyś rodzice pracujący w polu czy fabryce po 12 godzin poświęcali więcej czasu dzieciom niż teraz? Dzieci czteroletnie same pasły gęsi (wiersz Gęsiarka L. Staffa), chodziły same do przedszkola (wiersz Ewy Szelburg-Zarębiny "Renia idzie do przedszkola") itd A teraz? W czasie wojny przeżyły okres przemocy fizycznej i psychicznej.
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama