Nowy numer 39/2020 Archiwum

Ulica to żaden wybór

Zamiast w noclegowni wolą pomieszkiwać na działkach i klatkach schodowych. Ale to nie jest ich pomysł na życie.

Bezdomność może dotknąć każdego. Nagła choroba, niespłacony kredyt, komornik… Wśród moich znajomych bezdomnych jest kompozytor, dwóch dziennikarzy, architekt, grafik, inżynier mechanik. Ja sam kiedyś doskonale sobie radziłem: jestem antropologiem kultury, byłem kustoszem w Muzeum Narodowym w Warszawie, dziennikarzem.

Splot różnych wydarzeń, moich złych decyzji, spowodował, że od 23 lat jestem bezdomny – mówił Paweł Ilecki, który teraz na Uniwersytecie Warszawskim pisze pracę doktorską o bezdomności. Wieczorem 4 lutego był gościem spotkania w Szkole im. Cecylii Plater-Zyberkówny w Warszawie i mówił o krzywdzącym micie bezdomności z wyboru.

– Wielu „domnych” ma proste recepty: idź do noclegowni, znajdź pracę, a jeśli tego nie chcesz zrobić, to znaczy, że wybierasz życie na ulicy. Takie gotowe plany na czyjeś życie nie sprawdzają się – dodaje Paweł Ilecki.

Jak mówiła goszcząca też na spotkaniu Adriana Porowska, prezes Kamiliańskiej Misji Pomocy Społecznej, dyrektorka Pensjonatu Socjalnego św. Łazarz w Ursusie, pomoc w wychodzeniu z bezdomności bywa trudna, bo oparta jest na systemie placówkowym, w którym nie każdy się odnajduje. W noclegowniach obowiązuje regulamin, trzeba być trzeźwym (a wielu bezdomnych jest uzależnionych od alkoholu) i przestrzegać ustalonego rytmu dnia. Wielu nie wytrzymuje mieszkania w wieloosobowych salach i ucieka.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama