Nowy numer 32/2020 Archiwum

Przepraszam, już nie mogę…

Co roku kilkuset nastolatków próbuje popełnić samobójstwo. Sto osób robi to skutecznie. Wzrasta liczba dzieci i młodzieży w depresji.

Już około 10 proc. młodych ludzi wymaga różnego typu pomocy psychologicznej – podkreślali eksperci 4 lutego w Warszawie na inauguracji 13. edycji kampanii społeczno-edukacyjnej Forum Przeciw Depresji.

– Zaalarmować nas powinna zmiana zachowania. Dziecko zawsze otoczone rówieśnikami przestaje się odzywać, nie spotyka się ze znajomymi, pojawiają się trudności w nauce, senność, rozdrażnienie, obserwujemy niepokojące zmiany w wyglądzie. Nie mówi wprost: „Chcę się zabić”, ale powie: „Mam wszystkiego dość”, „Już nie mogę”, „Beze mnie będzie wam lżej” – ostrzegał dr Tomasz Srebrnicki z Kliniki Psychiatrii Wieku Rozwojowego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. 

Rodzice czasami myślą, że tego typu głosy są demonstracją, próbą zwrócenia na siebie uwagi. Mówią: „Ogarnij się”, „Nie przesadzaj”, „Inni mają gorzej”.

– Pytam ich wtedy, czy dali dziecku tę uwagę – dodawała dr Katarzyna Szaulińska z Zakładu Profilaktyki i Leczenia Uzależnień w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie. – Rodzic niekiedy podświadomie unika rozmowy o problemach swojego dziecka, bo obawia się usłyszeć coś, co sprawi, że poczuje się złym ojcem lub złą matką. Jeśli stosunek do nastolatka jest przesycony jego własnym lękiem, to znaczy, że dorosły potrzebuje wsparcia, np. własnej terapii.

Jak zaznaczył prof. Janusz Heitzman, dyrektor Instytutu Psychiatrii i Neurologii, ze względu na skalę i przyczyny depresję należałoby nazwać chorobą cywilizacyjną. Jej nagły wzrost w ostatnich latach wynika ze zmiany sposobu funkcjonowania rodzin, komunikacji, pracy, stylu życia.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama