Nowy numer 44/2020 Archiwum

Stańcie mocno za życiem

Z dyrektorki kliniki aborcyjnej stała się prolajferką. Na USG zobaczyła maleństwo zabijane w łonie matki.

Była jednym z najmłodszych dyrektorów kliniki Planned Parent- hood w USA. W tej klinice zabijano nienarodzone dzieci do 6. miesiąca życia.

Abby Johnson była współodpowiedzialna za przeprowadzenie przeszło 22 tys. aborcji. Głęboko wierzyła, że w ten sposób pomaga kobietom, ratuje je od problemów zdrowotnych, a nawet śmierci po zabiegach wykonywanych w „nieprofesjonalnych placówkach”. Tak było do dnia, kiedy musiała asystować lekarzowi i na USG dostrzegła w płodzie w pełni ukształtowane żywe dziecko, starające się za wszelką cenę uciec przed śmiercionośnymi narzędziami.

Po tym zdarzeniu zrezygnowała z pracy, opuściła lukratywny aborcyjny biznes. Stała się obrończynią życia i założyła fundację pomagającą osobom, które z przyczyn etycznych zdecydowały się odejść z klinik aborcyjnych. Historię życiowego zwrotu szczerze opisała w książce „Nieplanowane”. Na jej podstawie powstał film pod tym samym tytułem.

– Opowiadam moją historię, żeby uświadomić innym, że aborcja jest złem, i pokazać, ile szkód narobiła w USA i jak potężny jest to biznes. Celem takich klinik jak Planned Parenthood jest zarabianie pieniędzy, dlatego środowiska te starają się przedstawiać aborcję jako coś normalnego. Zadaniem pracowników jest przekonanie kobiet do przerwania ciąży – mówiła Abby Johnson 11 lutego podczas konferencji prasowej w Warszawie. Podkreśliła też, że nikt nie ma prawa decydować o czyimś życiu czy śmierci, określać, kto może żyć, a komu to życie odebrać i kiedy to zrobić. Dlatego działania władz zezwalające na aborcję, określające terminy, do kiedy można jej dokonać, porównała do najczarniejszych czasów Holokaustu. 

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama