Nowy numer 14/2020 Archiwum

Przez krzyż razem do nieba

Drogi ich świętości skrzyżowały się w podwarszawskich Laskach. Kardynał Stefan Wyszyński mówił, że lata spędzone wśród ociemniałych z matką Różą Czacką nauczyły go więcej niż uniwersytet. Czy bez tych doświadczeń jego droga na ołtarze byłaby możliwa?

Najbardziej lubił nasturcje. Siostry Miriam i Goretti do dziś wspominają, że w szpalerze zgromadzeń, które czekały z imieninowymi życzeniami dla prymasa Stefana Wyszyńskiego, można było dostrzec naręcza najpiękniejszych róż.

Ale to przyniesione przez nie zwykłe laskowskie kwiaty ogrodowe zdobiły potem ołtarz, przy którym sprawował Eucharystię. Kardynał wspominał, że gdy w czasie wojny biegał z kapelańską posługą od jednego do drugiego szpitala pod Izabelinem, zgubił ostatni termometr. Westchnął do św. Antoniego, zły na swoje gapiostwo i nieudolność. W tym samym momencie dostrzegł zgubę właśnie w krzaku nasturcji.

Ojciec zagubionych

W tym franciszkańskim umiłowaniu przyrody Prymas Tysiąclecia był zresztą bardzo podobny do ks. Władysława Korniłowicza, duchowego ojca dzieła Lasek, który potrafił jak dziecko rozkoszować się cudem kwiatów i liści, przemierzając zdecydowanym krokiem ostępy kampinoskiego boru.

Na piętrze Domu Rekolekcyjnego w pokoju ks. Korniłowicza, z którego do dziś korzystają spowiednicy, wśród wielu przedmiotów należących do kapłana można zobaczyć… listki dębu. Kapłan zapisał na nich drobnym maczkiem datę i kilka słów o spacerze. Są też jego stuły, a przy łóżku, w którym zmarł, stoi gromnica. W tym pokoju zatrzymywał się także kard. Stefan Wyszyński. W bibliotece ks. Korniłowicza, obok której starannie przechowywane są jego walizki i gdzie jest „Suma teologiczna”, prymas podpisywał niektóre listy pasterskie. Zaczynał je charakterystycznymi słowami, jak ks. Władysław: „Dzieci moje…”.

To właśnie ks. Korniłowicz w 1926 r. przywiózł młodziutkiego ks. Stefana Wyszyńskiego do Lasek po raz pierwszy. A ten po latach powiedział, że te pobyty, później bardzo częste, nauczyły go więcej niż uniwersytet.

Ksiądz Władysław Korniłowicz, „ojciec”, jak mówił o nim nie tylko przyszły kardynał, wprowadzał go w arkana tomizmu, uczył społecznej wrażliwości i współpracy ze świeckimi, rozpalał w nim ducha służby, modlitwy i umiłowania liturgii, był wzorem męskości i żarliwej wiary, a jednocześnie pokory i miłosierdzia. Nic dziwnego, że dla młodego kapłana ks. Władysław Korniłowicz stał się przewodnikiem duchowym i spowiednikiem. To on wyperswadował mu pomysł wstąpienia do zakonu paulinów. Znali się 26 lat. „Ojcostwo ks. Korniłowicza miało cechy wybitnie nadprzyrodzone” – pisał prymas w 1946 r., po śmierci kapłana z Lasek. Jako biskup i kardynał wielokrotnie zjawiał się w Laskach w kolejne rocznice, wspominając współzałożyciela tego dzieła. A w 1978 r. otworzył jego proces beatyfikacyjny, przyznając, że sam jest „człowiekiem, który przez wiele lat klękał przed sługą Bożym Władysławem, aby otworzyć mu swoje sumienie i otrzymać łaskę pojednania z Bogiem”. Wskazał też, że jego „opinia osobista jest ustalona”. 11 listopada 1981 r. doczesne szczątki sługi Bożego zostały przeniesione do kościoła św. Marcina w Warszawie. W czerwcu 1995 r. proces diecezjalny został zakończony i akta przesłano do Kongregacji w Rzymie. Opisując święte życie ks. Korniłowicza, ks. Stefan Wyszyński zastrzegał, że i tak każde słowo wypadnie blado w porównaniu z niezwykłością jego posługi. Wyznawał też siostrom franciszkankom, że wśród wielu patronów, których mógłby przyzywać w chwilach trudnych, ks. Korniłowicz był zawsze pierwszy. Nie modlił się za niego, ale do niego. A on niezawodnie pomagał…

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Polecamy

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama