Nowy numer 39/2020 Archiwum

Najpiękniejsze katakumby w Warszawie

Widok odrestaurowanego dolnego kościoła Wszystkich Świętych przy pl. Grzybowskim zapiera dech.

Obszerny korytarz z rzeźbami w niszach prowadzi do sali widowiskowej. Obok przestronne: kaplica, sale spotkań, świetlica i kilka innych pomieszczeń, z niezależnym wejściem od strony ul. Świętokrzyskiej. Całość w białym kamieniu, wysoka nawet do 4,5 m, robi olśniewające wrażenie. Zabytkowe podziemia w przeważającej części jeszcze kilka lat temu pełniły funkcję magazynową.

Od początku istnienia świątynia na pl. Grzybowskim borykała się z problemami. W 1669 r. król Michał Korybut Wiśniowiecki wyznaczył tu miejsce pod niewielki kościół. Powstał on jednak dopiero dwa wieki później z fundacji hr. Gabrieli z Gutakowskich Zabiełło. Budowę powierzono Henrykowi Marconiemu. Wzorowany na kościele św. Justyny w Padwie, miał posiadać także kościół dolny na 3 tys. ludzi, przeznaczony na odprawianie nabożeństw, i kaplicę przedpogrzebową. Budowę przerwała jednak śmierć projektanta i fundatorki oraz wybuch powstania styczniowego. 1 listopada 1866 r. w przykrytej tymczasowym dachem dolnej świątyni udało się odprawić pierwszą Mszę św. Nastrój rzymskich katakumb psuły błędy budowniczych: wnętrze było wilgotne i mroczne, brak odpowiedniej cyrkulacji powietrza sprawiał, że kapłani i wierni uskarżali się na trudności w oddychaniu. Po 1883 r., gdy konsekrowano kościół górny, dolny służył wyłącznie do nabożeństw pogrzebowych. Część wynajęto na warsztaty ślusarskie i magazyn ogrodniczy, w którym przechowywano kwiaty i kompost. W 1915 r. nowy proboszcz ks. Marceli Godlewski zrezygnował z wynajmu, bo wyziewy zaczęły niszczyć naścienne malowidła także w górnej świątyni. Odzyskane sale ks. Godlewski, społecznik i publicysta, przeznaczył na zebrania i odczyty, a później także na naukę dla dzieci. Przed wybuchem II wojny światowej parafia Wszystkich Świętych była największą warszawską parafią, liczyła ok. 75 tys. wiernych. Już we wrześniu 1939 r. kościół został poważnie uszkodzony. Sklepienia zasypały dolną kondygnację. W jej zakamarkach, po utworzeniu getta, ks. M. Godlewski ukrywał osoby pochodzenia żydowskiego przed przemyceniem ich na aryjską stronę, za co w 2009 r. został pośmiertnie odznaczony tytułem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata. Dwa lata temu kościołowi nadano z kolei tytuł „House of life”. W Powstaniu Warszawskim uszkodzony został dach, a połowa fasady i wschodnia wieża runęły. Przedwojennego blasku świątynia nie odzyskała, choć w 1965 r., po odbudowie, wpisano ją do rejestru zabytków. Obecnie jest zabytkiem sakralnym, ma długość 75 m, szerokość 29 m, a w ramionach krzyża – nawet 40 m. Nowe możliwości rewitalizacji dolnego kościoła otworzyło zdobycie funduszy z Unii Europejskiej. Trwające prawie 3 lata prace remontowe i wykończeniowe za 7,5 mln zł właśnie się zakończyły. W uroczystości podsumowującej obecny stan prac 29 maja wzięli udział: kard. Kazimierz Nycz, wicepremier i minister kultury Piotr Gliński, przedstawiciel Komisji Europejskiej w Polsce Marek Prawda oraz wykonawcy i projektanci. Wartość całego wsparcia na rewitalizację kościoła pw. Wszystkich Świętych wynosi ponad 21 mln zł, z czego prawie 16 mln zł jest dotacją z funduszy europejskich. Krajowy wkład to niemal 4 mln zł, w tym środki własne parafii, środki wojewódzkiego i miejskiego konserwatora zabytków oraz województwa mazowieckiego. W przestronnym holu stanęły gipsowe modele do projektowanych niegdyś marmurowych rzeźb Matki Bożej Łaskawej, św. Sebastiana, św. Feliksa z Dzieciątkiem Jezus i nauczającego Chrystusa autorstwa Konstantego Hegla. – Nasze prace, których zakończenie świętujemy, miały na celu przywrócenie funkcjonalności użytkowych dolnego kościoła przez oczyszczenie jego przestrzeni z wtórnych podziałów i przypadkowo ulokowanych funkcji. Dla nadania nowych funkcji kulturalnych, edukacyjnych i społecznych przebudowaliśmy i otworzyliśmy strefę holu wejściowego, jako jednego wnętrza z przeznaczeniem na cele ekspozycyjno-edukacyjne. Wprowadzimy też stałą ścieżkę edukacyjną, obejmującą historię Jurydyki Grzybów, bo w jednej z sal mamy wbudowany kamień graniczny tejże Jurydyki, historię budowy kościoła oraz jego odbudowy ze zniszczeń wojennych, a także historię ludzi związanych z kościołem oraz ratowaniem Żydów w okresie II wojny światowej – podkreśla ks. Piotr Walendzik, proboszcz parafii Wszystkich Świętych.`

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama