Nowy numer 39/2020 Archiwum

Wszyscy dziękujmy za cud

O zwycięstwie nad bolszewikami, pokornej wdzięczności i Matce Bożej z urzekająco pięknym obliczem mówi biskup Romuald Kamiński, ordynariusz diecezji warszawsko-praskiej.

Tomasz Gołąb: Kto wygrał Bitwę Warszawską? Piłsudski czy Matka Boża?

Bp Romuald Kamiński: Nic nie dzieje się w ludzkiej historii bez woli Bożej. Jeśli Maryja jest Pośredniczką wszelkich łask, w tym scenariuszu odpowiedź może być tylko jedna: Pan Bóg posługuje się ludźmi, dla których szczególne łaski wyprasza Matka Boża Łaskawa, patronka Warszawy i strażniczka Polski. Lud Warszawy modlił się za Jej wstawiennictwem, więc to Ona była patronką tego zwycięstwa.

Sam Piłsudski miał stwierdzić, że nie wie, jak wygrał tę bitwę…

My sami dysponujemy siłami wątłymi. Nawet jeśli jest się geniuszem, to także ten geniusz jest przecież darem. Bóg posłużył się marszałkiem i wybitnymi dowódcami, pełnymi miłości i zapału sercami prostych żołnierzy, a także uniesieniem ludności i ofiarą społeczeństwa. Matka Najświętsza, czczona w Polsce w sposób wyjątkowy, dała dobitny dowód swojej potęgi, czuwając nad przebiegiem tych wydarzeń, których najważniejsza część miała miejsce w granicach naszej diecezji: od Nieporętu do Mińska Mazowieckiego.

Pamięć o Cudzie nad Wisłą i roli Matki Bożej była zwalczana z zawziętością nie tylko po wojnie, za komunizmu. Także dziś chce się wyrugować z pamięci Bożą interwencję w sierpniu 1920 r. Pomnik, który ma stanąć za kilka miesięcy na pl. Na Rozdrożu, nie ma żadnych akcentów religijnych.

Bolszewiccy żołnierze, którzy uciekali z pola walki, z ogromnym przejęciem, wręcz przerażeniem, mówili o Matce Bożej, która osłoniła walczących Polaków swoim płaszczem. Nie można podejrzewać prostych bolszewickich żołnierzy, zaprawionych w bojach, by zmyślali. Oni byli pewni, że Warszawa jest ich. Tymczasem setki ustnych świadectw potwierdzają, że niewierzący krasnoarmiejcy stanęli oko w oko z Matką Bożą. I że to Ona wprawiła ich w popłoch. Nie bez powodu lud Warszawy zapragnął wznieść aż trzy wotywne świątynie w podzięce Matce Bożej i samemu Bogu za zwycięstwo nad bolszewikami. Nie mówiąc o samej kaplicy w Ossowie i pomniejszych pomnikach i tablicach pamiątkowych, które powstawały w odruchu wdzięczności niemal natychmiast po zakończeniu działań wojennych. Tymczasem współczesne pokolenia próbują ograniczać wiarę do sfery wewnętrznej. Nasza słabość polega na tym, że nie umiemy Pana Boga włączać w nurt życia i codzienności. Bez Niego staje się ono karłowate. Podobnie jak pomniki, które „zapominają” o Bogu.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama