Nowy numer 43/2020 Archiwum

Potrzebna nam jego tarcza i miecz

O anielskim wodzu, który wymknął się spod kontroli, mówi ks. Rafał Szwajca CSMA, koordynator peregrynacji kopii rzeźby św. Michała Archanioła z Gargano we Włoszech.

Joanna Jureczko-Wilk: Archanioł – wojownik, w zbroi rzymskiego legionisty, daleki jest od wizji przerośniętych bobasów ze skrzydłami, wieszanych w domach „na szczęście”.

Ks. Rafał Szwajca CSMA: Te wypaczone wyobrażenia nijak mają się do przekazu Pisma Świętego, na którego kartach aniołowie Boży pojawiają się aż 300 razy – jako posłańcy, obrońcy, opiekunowie… W Apokalipsie św. Michał Archanioł ukazuje się na niebie i walczy ze smokiem. Właśnie u niego szukamy pomocy w zmaganiach duchowych, tych osobistych, ale też w wymiarze szerszym – w walce o to, co Boże i święte. Jest naszym obrońcą, który prowadzi do Stwórcy, zgodnie ze swoim zawołaniem: „Któż jak Bóg”.

Kopia jego cudownej figury z Groty Objawień w Gargano wędruje po Polsce i gromadzi tłumy.

Przyznam, że dla nas, michalitów, było to pewnym zaskoczeniem. Kopia figury św. Michała Archanioła z sanktuarium w Gargano przyjechała do Polski 13 kwietnia 2013 r. Miała odwiedzić tylko michalickie domy i parafie, w ramach przygotowań do stulecia zatwierdzenia naszego zgromadzenia zakonnego, które będziemy obchodzić w 2021 r. W planach były tylko nasze wewnętrzne uroczystości, ale św. Michał wymknął się spod kontroli i sam wybrał miejsca, do których jeszcze chciał dotrzeć. Takie same kopie powędrowały wtedy do innych krajów, gdzie posługują michalici, m.in. do Niemiec, Szwajcarii, Australii, Paragwaju, Papui – -Nowej Gwinei, na Dominikanę. Wszędzie tam peregrynacja po michalickich placówkach zakończyła się już w 2013 r., a w Polsce trwa od siedmiu lat i końca nie widać. Do tej pory figura odwiedziła 950 parafii, a 200 innych czeka w kolejce. Jest to dla nas wyraźny znak, że ludzie potrzebują opieki i pomocy św. Michała. Zostaliśmy też zaproszeni do Polskiej Misji Katolickich w Niemczech, niestety pandemia na razie te plany zawiesiła. Peregrynacja żyje, rozwija się – i nie my tym kierujemy. Przy tej okazji zobaczyliśmy, jak wielu ludzi, niezwiązanych z naszym zgromadzeniem, modli się do św. Michała Archanioła i ma nabożeństwo do aniołów. Ta pobożność jest bardzo dynamiczna.

Wędrująca figura odwiedziła już parafie m.in. na Bemowie, Pradze, Woli, Tarchominie, Żoliborzu i Śródmieściu. Teraz jest w diecezji toruńskiej. Kiedy ponownie zawita do Warszawy?

Od 9 do 11 października św. Michał nawiedzi bazylikę Najświętszego Serca Jezusowego przy ul. Kawęczyńskiej 53. Będzie to okazja do wysłuchania konferencji o świecie aniołów, do modlitwy o uzdrowienie i uwolnienie, przyjęcia błogosławieństwa dla osób starszych, chorych i dzieci, a także do nałożenia szkaplerza św. Michała Archanioła, który jest nazywany tajemniczą kamizelką przed działaniem złego ducha. W Polsce nosi go już blisko 600 tys. osób.

Podczas peregrynacji w koszu u stóp figury ludzie składają swoje intencje. O co proszą?

Najczęściej szukają pomocy w wyrwaniu się z różnych zniewoleń, nałogów, sytuacji zagrażających małżeństwu czy rodzinie, a także z samotności, zagubienia i poczucia bezsensu. Przychodzą osoby, które w życiu dokonały złych wyborów i teraz nie potrafią się z pewnych sytuacji uwolnić. Wielu prosi, żeby Boży wojownik był z nimi w godzinie konania, bo jest też patronem dobrej śmierci. Bardzo często słyszymy świadectwa ludzi, których życie zmieniło się, odkąd zaczęli modlić się do św. Michała Archanioła, przyjęli jego szkaplerz, oddali mu to, co w ich życiu było najtrudniejsze. Św. Michał uratował już niejedną rodzinę przed rozpadem, niejedno zagubione dziecko doprowadził na powrót do wiary. Jego wstawiennictwo u Boga Stanisławowi z Goleszowa cudownie uratowało rękę wciągniętą przez piłę tarczową, Basi z Warszawy usunęło nowotworowego guza trzustki, Tomkowi z Gdańska pomógło rzucić palenie, nauczycielce Kasi w niewytłumaczalny dla medycyny sposób uzdrowiło głębokie rany na skórze rąk i stóp, małżeństwu z Gorzowa Wielkopolskiego wyprosiło łaskę rodzicielstwa… Każdego roku, 29 września, ulicami miasteczka Monte Sant’ Angelo przechodzi procesja z cudowną figurą, w której bierze udział około 30 tys. pielgrzymów. Na przedzie tego pochodu idą małe dzieci, przebrane w strój św. Michała Archanioła, których poczęcie wyprosili rodzice w sanktuarium w Gargano. Otrzymujemy sporo świadectw o łaskach otrzymanych w czasie nawiedzenie parafii przez Archanioła.

Znamienne, że na miejsce swoich objawień i sanktuarium wybrał najgorsze z możliwych: pieczarę, w której oddawano cześć greckiemu wróżbicie i składano krwawe ofiary. Nawet św. Wawrzyniec, ówczesny biskup Sipontu, który w objawieniu usłyszał, że ma iść ją poświęcić, stchórzył.

Kiedy dwa lata po tym pierwszym objawieniu, w 493 r. Archanioł w cudowny sposób ocalił miasto przed najazdem barbarzyńców, św. Wawrzyniec chciał wypełnić polecenie, jakie usłyszał podczas poprzedniego spotkania ze św. Michałem. W uroczystej procesji, wraz z innymi biskupami, wybrał się na górę, by w podzięce poświęcić grotę. Ale kiedy się do niej zbliżył, usłyszał dobiegającą z wnętrza anielską muzykę i okazało się, że wszystko zostało już zrobione: Archanioł Michał objawił mu, że sam dokonał poświęcenia. We wnętrzu groty stał kamienny ołtarz, przykryty suknem, nad nim górował krzyż, a w skale znajdował się odcisk stopy – znak jego obecności. To jedyne na świecie sanktuarium, które nie zostało poświęcone ręką ludzką, dlatego jest nazywane niebiańską bazyliką. Trzeba pamiętać, że pod koniec V wieku na półwysep gargański dotarło już chrześcijaństwo. Poświęcając Bogu miejsce dawnego kultu bożków pogańskich, Archanioł chciał jakby do cna wypalić to, co jeszcze było nieświęte.

Podobno nawet św. o. Pio odsyłał swoich penitentów do sanktuarium w Monte Sant’ Angelo.

Tak, on sam był wielkim czcicielem św. Michała Archanioła. Mając łaskę wglądu w ludzkie sumienia, wielu grzeszników klękających u kratek jego konfesjonału wysyłał przed spowiedzią na górę Gargano, oddaloną od San Giovanni Rotondo zaledwie o 20 km. To sanktuarium pokutne, zgodnie z tym, co w objawieniu mówił Archanioł: „Tam, gdzie się otwiera skała, będą przebaczone grzechy ludzkie. Modlitwy, które będziecie tu zanosić do Boga, zostaną wysłuchane”. Teraz w sanktuarium, w kaplicy pojednania ustawione są konfesjonały i trwa spowiedź w wielu językach, bo przybywają do niego pielgrzymi z całego świata. Opiekujący się tym miejscem nasi kapłani michalici na co dzień widzą owoce wielkiego miłosierdzia Bożego, nawrócenia ludzi, przystępujących do spowiedzi po wielu latach niewiary.

„Wspomagaj nas w walce” – modlimy się prostym egzorcyzmem do św. Michała Archanioła, napisanym przez papieża Leona XIII i zaleconym przez niego do odmawiania po każdej Mszy św.

Cieszymy się, że nie tylko poszczególne parafie, ale całe diecezje, np. włocławska, gdańska, częstochowska, toruńska, pelplińska, powróciły do odmawiania modlitwy, która kiedyś była nakazana przez papieża. 20 kwietnia 1884 r. na zakończenie Mszy św. Leon XIII doznał mistycznej wizji, w której szatan upominał się u Chrystusa o więcej czasu i władzy do tego, żeby podjąć kolejne próby zniszczenia Kościoła. Na czas wzmożonego działania wybrał XX wiek. Papież poruszony tym, co usłyszał, zaraz po Eucharystii poszedł do prywatnego gabinetu i w ciągu pół godziny, pod natchnieniem Ducha Świętego, napisał modlitwę do św. Michała Archanioła, zwaną prostym egzorcyzmem. Natychmiast polecił wydrukować ją i przesłać do wszystkich diecezji świata z poleceniem odmawiania jej na zakończenie każdej Mszy św. Modlitwa trwała aż do Soboru Watykańskiego II, który pominął ją w zreformowanej liturgii.

Teraz do niej wracamy.

Obserwując wzmożony atak złego ducha na małżeństwo, rodzinę, Kościół, na to, co chrześcijańskie, coraz więcej parafii powraca do modlitwy słowami papieża Leona XIII. Odkrywamy na nowo moc tej modlitwy i siłę św. Michała Archanioła w walce z pokusami i złem. Egzorcyzm mówi bez ogródek: twoje życie jest polem zaciętej i nierównej walki, chociaż sam możesz jej nawet nie dostrzegać; bez Bożego wsparcia jesteś w niej bezbronny. W październiku ubiegłego roku papież Franciszek prosił, żeby odmawiać tę modlitwę po każdym nabożeństwie różańcowym, co miało związek z ujawnieniem fali nadużyć seksualnych, których ludzie Kościoła dopuścili się wobec dzieci i młodzieży. Kilka lat wcześniej na stałe wprowadzili ją do świątyń biskupi niektórych diecezji w Stanach Zjednoczonych, także po tym, jak Kościół w tym kraju przeżywał kryzys spowodowany grzechami duchownych. Wszędzie tam, gdzie wzmaga się grzech, trzeba wołać o interwencję księcia wojsk niebiańskich. Nasz założyciel bł. ks. Bronisław Markiewicz pod koniec XIX wieku pisał: „Idą czasy trudne. Dlatego wybieramy św. Michała Archanioła, żeby pomagał nam przezwyciężyć zło”. Czy te słowa nie są nadal aktualne?•

Pasażer nie z tej ziemi

O setkach tysięcy przejechanych kilometrów, radosnych powitaniach, cichych prośbach i oczyszczających łzach opowiada książka Stefana Czernieckiego „Czas mocy. Tajemnicza wędrówka św. Michała”. To reporterska opowieść o peregrynacji kopii figury z Gargano po Polsce, podczas której wielu ludzi otrzymuje łaski nawrócenia, umocnienia, a także doświadcza cudów. Autor przypomina też trudne momenty wędrówki, której przewodnikiem „z tylnego fotela pasażera” jest sam archanioł. Pisze też o jego cudownych interwencjach, gdy z niewiadomych powodów peregrynująca figura nagle pękła, albo gdy transportujący ją samochód, płonąc w nocy jak pochodnia, w niewytłumaczalny sposób sam podjechał pod budynek kurii. Dla Czytelników mamy 3 egzemplarze książki, ufundowane przez wydawcę. O tym, jak je otrzymać, można przeczytać na www.warszawa.gosc.pl. „Czas mocy” można też zamówić w Sekretariacie Peregrynacji Figury: tel. 513 288 993, e-mail: peregrynacja@michalici.pl.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama