Nowy numer 3/2021 Archiwum

Perła odzyskuje blask

Ponad 10 lat żmudnej konserwatorskiej pracy, odkrywania historii warstwa po warstwie, ale efekt olśniewa.

Pokarmelicki kościół Wniebowzięcia NMP i św. Józefa Oblubieńca, mieszczący się tuż obok Pałacu Prezydenckiego, jest jednym z nielicznych w mieście, który nie został zniszczony podczas II wojny światowej. Zachowały się zarówno oryginalna XVII-wieczna architektura, jak i wystrój wnętrza. Jednak wiele jego elementów nie było remontowanych od ponad 150 lat. Przez ten czas przybladły mieniące się złotem ołtarze i rzeźby, obrazy poszarzały, zaczęły odpadać prowizoryczne naprawy. Kościół pięknieje, odkąd w 2010 r. weszli do niego konserwatorzy zabytków. Teraz wierni mogą podziwiać odnowione, błyszczące złotem prezbiterium z dwoma ołtarzami głównymi i dwoma bocznymi. To był najtrudniejszy etap prac. Ale roboty nie ustają.

Do tej pory wyremontowano elewację i fronton z piaskowca wraz z wieńczącym go złotym kielichem z hostią, ustawionym na miedzianym globie oplecionym przez węża. Zainstalowano ogrzewanie podłogowe. Ławki poddano renowacji, dezynfekcji i – podobnie jak inne drewniane elementy wyposażenia – zabezpieczono przed szkodnikami. Konserwatorzy zajęli się dobrze zachowaną XVIII-wieczną sztukaterią w prezbiterium, odkrywając, że pod białą farbą kryją się dawne złocenia. W 2012 r. rozmontowali ołtarz główny poświęcony św. Józefowi, który w rzeczywistości składa się z dwóch ołtarzy. Pierwszy, barokowo-rokokowy, powstał w miejscu pierwotnego ołtarza projektu Tylmana z Gameren, z którego pozostał obraz św. Józefa z Dzieciątkiem. Natomiast z drugiego z 1727 r. zachowały się figury św. Teresy i św. Jana od Krzyża oraz kolumny. Ołtarz zdobi też umieszczona ponad arkadą gloria z wizerunkiem Boga Ojca i globu ziemskiego, dzieło Jana Jerzego Plerscha.

Kiedy ściągnięto nastawy ołtarzowe, na ścianie prezbiterium ukazały się fragmenty XVII-wiecznego fresku, przedstawiającego trzy anioły. Niestety, malowidło jest bardzo zniszczone i częściowo zamalowane. – Nie wiedzieliśmy o nim. W początkach istnienia świątyni nie było XVIII-wiecznych ołtarzy, większe rzeczy malowano na ścianie. Jednak z czasem karmelici zaczęli dostawiać nastawy ołtarzowe. W kolejnych wiekach ciągle coś dodawano do wystroju kościoła – mówi ks. Leszek Kwiatkowski, administrujący remontem z ramienia Wyższego Metropolitalnego Seminarium Duchownego w Warszawie.

Pomiędzy dwoma ołtarzami głównymi znajduje się zakonny chór, który budowniczym i pierwszym gospodarzom świątyni – karmelitom bosym – służył do odmawiania modlitw brewiarzowych, a kiedy opiekę nad świątynią przejęli księża diecezjalni, przeobraził się w składzik. Najpierw więc trzeba było go uporządkować. Kiedy konserwatorzy usunęli zszarzałą farbę olejną ze stojących tam dwóch stalli, okazało się, że oryginalnie pokrywał je materiał imitujący marmur. – Po ponad 150 latach wróciliśmy z klerykami do modlitwy w chórze zakonnym – dodaje duchowny.

Wypiękniał już ołtarz Matki Bożej Dobrej Śmierci, który znajduje się po prawej stronie, tuż przy wejściu do świątyni. Przy okazji zainstalowano zasłonę obrazu, która w uroczysty sposób zasłaniana jest każdego dnia po wieczornej Mszy Świętej.

Renowacji doczekały się nastawy boczne: Matki Bożej Różańcowej oraz Imienia Jezus, malowidła w prezbiterium, a także figury przedstawiające scenę zaślubin Matki Bożej. Liczne rzeźby znajdujące się w kościele zakonserwowano i – podobnie jak ołtarze – ozdobiono 24-karatowym złotem, co było najbardziej kosztowną częścią renowacji.

W uroczystość Wszystkich Świętych i Dniu Zadusznym wierni modlili się w kryptach przy 10 zbiorowych trumnach ze szczątkami fundatorów i zakonników, jakie archeolodzy odnaleźli w podziemiach świątyni. – Jeszcze jako kleryk pamiętam, że krążyły legendy o złożonych tam szczątkach ofiar epidemii cholery, dlatego nie można było krypt otwierać. Teraz w zasypanych piaskiem podziemiach naukowcy odnaleźli szczątki ok. 500 osób, w tym bardzo dobrze zachowaną zdobną trumnę hrabiny Heleny Ogińskiej, trzy trumienki dziecięce oraz czarne trumny zmarłych karmelitów. Ostatnie pochówki w kryptach odbyły się w XIX w. Potem je zamknięto – mówi ks. L. Kwiatkowski.

W kolejce do renowacji stoją dwa wielkie boczne ołtarze: Matki Bożej Szkaplerznej i św. Teresy, a potem następne. – Zakres prac jest bardzo duży, ołtarze są bogato złocone, więc renowacja jest kosztowna. Jej postęp będzie zależał od tego, czy znajdą się fundusze. Mamy nadzieję, że uda się ją ukończyć za 5–6 lat – mówi duchowny.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama