GN 2/2021 Archiwum

Weź się cofnij

Ksiądz Piotr Pawlukiewicz w żadnym roku nie wydał tylu książek co po śmierci. Co sprawia, że nie chcemy zapomnieć żadnego z jego słów?

Życie. Instrukcja obsługi – to pewnie tytuł na wyrost. Wprawdzie w najnowszej pozycji Wydawnictwa ZNAK znajdziemy rozdziały o miłości i zaufaniu, szczęściu i cierpieniu, wolności i pokorze, wierze i nadziei, a w nich mnóstwo trafiających do serca i rozumu porad, ale ani nie wyczerpują one katalogu problemów, z jakimi przyjdzie nam się w życiu zmierzyć, ani nie odpowiadają na wszelkie pytania, jakie rodzą się każdego dnia. Mimo to nie powinniśmy obok tej książki przechodzić obojętnie. Wręcz przeciwnie. Każdy w jej słowach będzie mógł przejrzeć się jak w lustrze: zwykły wierny i biskup, święty i grzesznik, niewierzący i ten, który codziennie przechadza się w Bożej obecności.

Szczęście nie dla nas

Może właśnie nie chodzi o to, by mieć wszystko od razu na tacy? „Dzisiaj świat chce wszystkiego szybko. Ludziom brakuje cierpliwości. Nawet dżinsy kupuje się od razu wytarte. Po co czekać, aż czas się tym zajmie?” – zauważył ks. Piotr Pawlukiewicz, próbując pokazać nam, jak bardzo Boża pedagogia różni się od naszych pragnień i wyobrażeń. „Jedno z największych nieporozumień świata polega na tym, że ludziom się wydaje, iż Pan Bóg chce nam ułatwić zgodne życie w rodzinie, w małżeństwie, dać skończone studia, zdrowie, chleb na stole, poczucie bezpieczeństwa. Kto wam tak powiedział? Pan Bóg ma zgoła inny cel. Doprowadzić nas do królestwa Bożego. On będzie robił wszystko tak i wszystko będzie tak ustawiał, żebyśmy mogli je osiągnąć. To oczywiście może niekiedy wejść w ostry konflikt z naszymi własnymi pragnieniami i marzeniami” – przekonywał duchowny.

Jeśli więc w życiu nie chodzi o to, by było łatwo, to po co nam książka z instrukcją obsługi tego życia? Ksiądz Pawlukiewicz w swoich dotychczas niepublikowanych tekstach nie owijał w bawełnę. Według niego szczęście ludzkie to stan, w jakim bywają niektóre dzieci do 5. roku życia. Potem jest o nie bardzo trudno. Chrześcijaństwo jest pełne paradoksów, a religia to nie matematyka.

Pan z wami, wariatami

„Dwa grzechy minus trzy różańce, pomnożone przez cztery umartwienia, pierwiastek z grzechu wczorajszego, no, mam szansę. Chrześcijaństwo to szaleństwo. (…) czytamy na mszach w kółko jedną i tę samą książkę. Ja ją jeszcze całuję. Przecież to jest wariactwo. Totalna głupota. Warto byłoby mszę świętą zaczynać od słów: »Pan z wami, wariatami«. »I z duchem twoim, idioto«. I nie ma tu powodu do obrazy. Dobry chrześcijanin jest dla świata głupi” – pisał ks. Piotr.

Jego „Życie. Instrukcja obsługi” pełne jest podobnych point, anegdot, zaczerpniętych z filmów obrazów, zapamiętanych historii z życia warszawskich księży, ale przede wszystkim autentycznego świadectwa kapłańskiej służby. Słowem: doświadczenia, które ks. Pawlukiewicz starał się przekazać w tysiącach rekolekcyjnych nauk, homilii, i konferencji. Warto jeszcze raz posłuchać (przeczytać) o tym, że w jakimś stopniu musimy pozostać samotni, bo samotność to przedpokój, w którym czeka się na spotkanie z Chrystusem. O zakochaniu w emerytach, o tym, że narzekanie to wyraźny dowód na odcięcie się od Pana Boga, że najważniejsze to nauczyć dzieci kochać nie rodziców, ale Jezusa. Że męskość to umiejętność powiedzenia „przepraszam” i odnoszenia moralnych zwycięstw, a prawdziwy chrześcijanin jest człowiekiem tańca. Że Jezus jest fanatycznym wyznawcą wolnej woli, więc bezradność Pana Boga polega na tym, że nie może nas zmusić do tego, żebyśmy doświadczyli dobra.

Drzwi do nieba

„Istnieje jedna umiejętność, która jest najwspanialszym prezentem, jaki można komuś dać. To cieszenie się z drobiazgów. Jeśli siedzimy cały czas z głową w chmurach, myśląc o tym, jak to nie realizują się nasze marzenia, możemy nie zauważyć tych najprostszych radości” – radził zmarły w marcu tego roku warszawski rekolekcjonista. Ale też ostrzegał, że „słodki stan wewnętrznego pokoju, równowagi jest często stanem, w którym szatan przygotowuje naszą duszę do piekła. (…). Pamiętajcie, dobre czasy dla Kościoła to złe czasy. Złe czasy dla Kościoła to dobre czasy”.

Ksiądz Piotr Pawlukiewicz zauważał, że wszyscy dążymy do szczęścia. Ale szczęście na ziemi jest jedynie produktem ubocznym. Jeśli w pierwszej kolejności zajmiemy się produktem ubocznym, jakim jest szczęście, to nigdy go nie znajdziemy.

„Ktoś celnie zauważył, że drzwi w niebie otwierają się na zewnątrz. Jeśli napierasz na te drzwi – ja chcę chłopaka, studiów, szczęścia, chcę urody, Panie Boże, daj – to Pan Bóg nie wpuści cię do nieba. Powie: »Ty weź się cofnij, bo drzwi nie mogę otworzyć«”.

Dla naszych Czytelników mamy trzy egzemplarze książki ufundowane przez Wydawnictwo ZNAK. Informacji, jak je zdobyć, można szukać na naszym portalu warszawa.gosc.pl.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama