Nowy numer 4/2021 Archiwum

Męczennik za pojednanie

Więźniowie obozu pracy zazdrościli ks. Stanisławowi Szulmińskiemu jednego: wiary, że to łagrowe piekło kiedyś się skończy.

Najdalej z Ewangelią dotarł do Uchty, na Syberię. Nie jak pragnął – jako misjonarz, ale jako więzień obozu pracy. − Boskie oko widzi wszystko i wszędzie. Nawet tu, w tej zapyziałej dziurze. Wszystko ma swój kres… − pocieszał współwięźniów sowieckiego łagru ks. Stanisław Szulmiński SAC. Pallotyński kandydat na ołtarze, którego proces beatyfikacyjny w diecezji warszawsko-praskiej dobiega końca, nie spodziewał się, że właśnie tu – na „nieludzkiej ziemi” zrealizuje się jego najgłębsze marzenie: pracy misyjnej na Wschodzie.

Wiara łączy, a nie dzieli

Urodzony 10 lipca 1894 r. w Odessie Stanisław dorastał w atmosferze różnorodności religijnej, tolerancji i patriotyzmu. Druga żona jego ojca Aleksandra Szulmińskiego była prawosławną Ukrainką, ojciec – gorliwym katolikiem i społecznikiem, działającym na rzecz ubogich.

− W rodzinnym domu Stanisław uczył się szukać tego, co w wierze łączy, a nie dzieli. Idea pojednania Kościołów prawosławnego i katolickiego dojrzewała w nim przez całe życie – wyjaśnia ks. Przemysław Krakowczyk SAC, wicedyrektor pallotyńskiego Ośrodka Postulacji.

Jako nastolatek postanowił zostać świętym. Długimi godzinami modlił się w kamieńskiej katedrze, czasami także leżąc krzyżem. Mieszkańcy Kamieńca Podolskiego, gdzie zamieszkał wraz rodziną, mówili o nim: „święty chłopak”. W 1917 r. wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Żytomierzu. Życzliwy, rozmodlony, chętnie pomagał słabszym w nauce. Przez wielu kleryków uważany za wzór.

− W seminarium wiele myślał o rodzinnej diecezji kamienieckiej, gdzie – jak słyszał – Kościół jest systematycznie prześladowany przez władze bolszewickie. Represje są tak dalece posunięte, że w parafiach pozostało niewielu kapłanów, w większości starszych i schorowanych – mówi pallotyn.

Dlatego zaraz po otrzymaniu święceń ks. Stanisław złożył prośbę o pozwolenie na pracę w Kamieńcu. Pozwolenia nie otrzymał. Biskup skierował go na studia na KUL-u. −

Studia z teologii porównawczej katolicko-prawosławnej traktował jako przygotowanie do pracy misyjnej na Wschodzie – tłumaczy ks. Przemysław Krakowczyk SAC. – W tym czasie poznał także wybitnych kapłanów: o. Jacka Woronieckiego OP i ks. Władysława Korniłowicza, którym praca misyjna na rzecz nawrócenia Rosji i pojednania chrześcijan była równie bliska – dodaje.

Apostoł pojednania

Zafascynowany misyjnym charyzmatem pallotynów 6 sierpnia 1928 r. rozpoczął nowicjat w Wyższym Seminarium Duchownym Stowarzyszenia Apostolstwa Katolickiego w Ołtarzewie.

Po jego ukończeniu posługiwał jako ojciec duchowny i wykładowca m.in. w Warszawie, na warszawskiej Pradze i w Ołtarzewie. Swoją misyjną pasją zarażał kleryków, uczył ich języka rosyjskiego, kultury i historii Wschodu i liturgiki.

Nie mogąc uzyskać pozwolenia na pracę na Wschodzie, rozpoczął działalność na rzecz pojednania na miejscu, tworząc w Warszawie ogólnopolskie Stowarzyszenie Apostolat Pojednania.

− W czasach, gdy pod pojęciem „pojednania” mieściło się nawrócenie prawosławnych na katolicyzm, ks. Szulmiński stawiał przede wszystkim na pracę członków apostolatu nad sobą, modlitwę, szerzenie wiary Kościoła katolickiego, wychowywanie młodzieży kresowej i przygotowywanie powołań misyjnych – mówi ks. Przemysław Krakowczyk SAC. – Był prekursorem ekumenizmu – dodaje.

Nadzieja na wyjazd misyjny odżyła w 1939 r., kiedy decyzją przełożonych ks. Szulmiński miał objąć najbardziej wysuniętą na wschód pallotyńską placówkę, w Okopach Świętej Trójcy. Do celu nigdy nie dotarł. Oskarżony o szpiegostwo został aresztowany w Nowogródku, więziony, a następnie skazany na 5 lat ciężkiej pracy w syberyjskim łagrze w Uchcie.

Łagrowa via dolorosa

Obóz nr 3, w którym znalazł się ks. Stanisław, położony był na mokradłach. Latem utrapieniem były komary, zimą – mrozy do minus 60 stopni Celsjusza. Więźniowie zamieszkiwali w drewnianych barakach, pracowali przy wyrębie lasu, budowaniu dróg, trakcji kolejowej i lotniska. Często ponad siły i z minimalnym wyżywieniem. Za brak wykonania normy obniżano racje żywnościowe i karano karcerem. Zabroniona była koleżeńskość i przyjaźń; uniemożliwiona korespondencja z rodziną. Więźniowie umierali z wycieńczenia, grzebani często w miejscu, gdzie padli na ziemię.

Ksiądz Stanisław ze względu na słaby stan zdrowia pracował jako sanitariusz, później także przy budowie płyty lotniska. Nie oszczędzał się. Ciężką pracę ofiarował w intencji pojednania Kościołów wschodnich z Kościołem katolickim, a także wynagrodzenie za grzechy swoje i innych.

− Po ludzku mogłoby się wydawać, że ks. Szulmiński przegrał walkę o wolność i pojednanie Kościołów. Nic bardziej mylnego. Potraktował sytuację, w jakiej się znalazł, jako wolę Opatrzności i w piekle obozowych warunków realizował swoją misję − mówi pallotyn.

Ubrany w czarny płaszcz przerobiony z porozcinanej sutanny, w obozowych warunkach pełnił swoją kapłańską misję przyprowadzania ludzi do Boga: potajemnie odprawiał Msze św. i spowiadał.

Abraham Zak, Polak żydowskiego pochodzenia, z ks. Szulmińskim mieszkał w łagrze w Uchcie w jednym baraku. Zaprzyjaźnili się. W swoich wspomnieniach zapisał, że często widywał go nocą pochylonego nad maleńkim modlitewnikiem, odmawiającego psalmy lub organizującego w baraku przed ikoną, zdobytą od byłego więźnia, wieczorną modlitwę „Ojcze nasz” dla polskich więźniów. Zazdrościł mu, że w tak po ludzku beznadziejnej sytuacji potrafi wierzyć. „Wierzył więc, że wszystko ma swój kres i kiedyś nadejdzie sprawiedliwość” – wspomina.

Według relacji świadków, swoją łagrową „via dolorosa”, ks. Szulmiński pokonywał w milczeniu, nie skarżąc się przed nikim.

„Ciągnęło mnie, aby spędzać z nim czas, rozmawiać – jakbym szukał u niego odrobiny nadziei… Rozmawialiśmy podczas przerw w pracy albo wieczorem w baraku. To był prawdziwie kryształowy człowiek” – pisze we wspomnieniach Abraham Zak.

Ksiądz Szumliński zmarł 27 listopada 1941 r., w dniu, kiedy przyszło upragnione wyzwolenie. Według relacji Abrahama Zaka w ostatniej chwili obozowi naczelnicy zakwestionowali jego prawo do amnestii. „Radość Szulmińskiego z powodu odzyskania długo wyczekiwanej wolności była zbyt wielka, by jego chore serce mogło wytrzymać tak wielkie rozczarowanie, tak wielki ból… To był zbyt wielki cios nawet dla tak wielkiego bohatera” – wspomina współwięzień.

− Okoliczności śmierci pallotyna do dziś nie są wyjaśnione. Są świadkowie, którzy twierdzą, że został zamordowany ze względu na swoją kapłańską posługę, jaką pełnił w obozie. W 1991 r. podjęliśmy próbę odnalezienia grobu, w celu dokonania ekshumacji, ale nie otrzymaliśmy na nią zgody ze strony Rosji. Według obozowych akt ciało ks. Szulmińskiego zostało złożone w zbiorowej mogile na terenie byłego obozu − wyjaśnia ks. Przemysław Krakowczyk SAC. – Jedno jest pewne: zmarł w opinii świętości – dodaje.

Relikwia sutanny

Popularyzacją osoby ks. Szulmińskiego jako kandydata na ołtarze zaraz po zakończeniu wojny zajęli się pallotyni, którzy znali go osobiście. Początkowo duchowny został włączony w proces beatyfikacyjny 16 męczenników XX w. w Rosji, ale ostatecznie, ze względu na polskie pochodzenie, został z niego wykluczony. W 2018 r. proces beatyfikacyjny wznowiono w diecezji warszawsko-praskiej, jego postulatorem został ks. dr Józef Ciupak SAC.

− Dopiero po upadku komunizmu było możliwe podjęcie kwerendy w archiwach państwowych i kościelnych. Wiele z dokumentów podczas wojny zostało zniszczonych. Ocalało kilkanaście zdjęć, zapiski duchowe i listy. Z osobistych rzeczy zachował się fragment sutanny i podręcznik do teologii – wyjaśnia ks. Krakowczyk. I dodaje: − Mamy nadzieję, że na 80. rocznicę męczeńskiej śmierci, która przypada 27 listopada przyszłego roku, uda nam się zamknąć proces na etapie diecezjalnym i przekazać akta do Watykanu.

Rok Szulmińskiego

Pod hasłem „Miłość potężniejsza od śmierci”, 27 listopada, w 79. rocznicę męczeńskiej śmierci ks. Stanisława Szulmińskiego, rozpoczną się obchody Roku sługi Bożego Stanisława Szulmińskiego. Uroczysta inauguracja roku będzie miała miejsce w kościele Chrystusa Króla Pokoju przy ul. Skaryszewskiej. Mszy św. o godz. 18 będzie przewodniczył prowincjał ks. Zenon Hanas SAC. Obchody Roku Szulmińskiego zakończy sympozjum naukowe w Ołtarzewie. Pełne kalendarium, materiały liturgiczne, nowenna za przyczyną sługi Bożego, Różaniec i Droga Krzyżowa z pallotyńskim kandydatem na ołtarze są dostępne na stronie internetowej www.szulminski.pl.

Ksiądz Krakowczyk wspomina, że w przygotowaniu jest także m.in. biografia ks. Szulmińskiego. Na jej podstawie i dzięki współpracy z IPN-em zostanie napisany scenariusz filmu dokumentalnego o martyrologii ludności Polskiej na Wschodzie. – Chcemy, by sługa Boży przypomniał nam – w konfrontacji z dzisiejszymi siłami zła, nienawiści – że wiara trudna, wiele wymagająca, broniąca nas przed łatwizną życiową, zawsze jest zwycięstwem – dodaje ks. Józef Ciupak SAC, postulator. •

Nowenna z męczennikiem

Nakładem wydawnictwa Apostolicum ukazał się modlitewnik „9 dni ze sługą Bożym ks. Stanisławem Szulmińskim SAC”. Publikacja zawiera biografię męczennika, rozważania o jego życiu na każdy z dziewięciu dni nowenny oraz modlitwy, którymi modlił się kandydat na ołtarze. Dla Czytelników warszawskiego „Gościa Niedzielnego” mamy trzy egzemplarze modlitewnika.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama