Nowy numer 3/2021 Archiwum

Droga do Betlejem

Na nietypową pielgrzymkę do miejsca narodzin Chrystusa zaprasza Sylwia Hazboun, autorka bloga „Dzisiaj w Betlejem”.

Agata Ślusarczyk: Na swoim blogu proponujesz adwentową podróż do miejsca narodzin Jezusa, którą nazwałaś „Droga do Betlejem”. Na czym ona polega?

Sylwia Hazboun: W czasie pandemii nie można pojechać do miejsca narodzin Jezusa na pielgrzymkę, ale można odbyć ją we własnym domu. „Droga do Betlejem” to siedmiodniowa podróż do żłóbka własnego serca poprzez codzienne rozważanie fragmentu słowa Bożego, modlitwę i chrześcijańską muzykę medytacyjną inspirowaną Wschodem. Ważnym elementem drogi są pytania: o szczęście, wdzięczność, pragnienia czy życiową misję.

Jak wyglądała Twoja droga do Betlejem?

Moja historia zaczęła się, kiedy jeszcze jako dziecko, przeglądając Pismo Święte z komentarzem, dowiedziałam się, że wejście do Bazyliki Narodzenia jest zamurowane i zostały z niego małe, wąskie drzwiczki. Wówczas nie przypuszczałam, że pewnego dnia będę przeciskać się przez nie… w sukni ślubnej. Swojego przyszłego męża Yousefa poznałam w Boże Narodzenie w Betlejem, podczas pobytu na wolontariacie. Studiowałam arabistykę i fascynowałam się Bliskim Wschodem, chciałam nie tylko poznać ten język, ale zawodowo zajmować się pomocą humanitarną dla tego regionu – i to marzenie udało mi się spełnić. Teraz robię to na co dzień. Z czasem odkryłam, że to miejsce nie tylko potrzebuje wsparcia, ale także ma nam – chrześcijanom – wiele do zaoferowania. Dzięki mojemu mężowi, którego rodzina od wieków zachowuje chrześcijańskie tradycje, mogłam poznać codzienne życie i obyczaje wyznawców Chrystusa w tym biblijnym miasteczku. Od czterech lat opisujemy je wspólnie z mężem, prowadząc bloga „Dzisiaj w Betlejem” (www.dzisiajwbetlejem.pl).

Znaleźć tam można także wiele ciekawostek, m.in. o tym, jak wyglądała lira króla Dawida albo co znaczy arabska litera „nun”. One również są elementem podróży do biblijnego miasteczka.

I z punktu widzenia Europejczyka… wielu rozczarowań. Chrześcijanie w Autonomii Palestyńskiej stanowią mniej niż 1 proc. społeczeństwa. Betlejem nie jest małą wioską, ale dużym arabskim miastem. Nie mają tradycji wieczerzy wigilijnej i dzielenia się opłatkiem… Pod choinką nie umieszcza się prezentów, a jedynie betlejemski żłóbek. Najlepszym prezentem świątecznym są... nowe ubrania. Dla osób wychowanych w klimacie świątecznego barszczu, magii świąt i całej tradycji wigilijnej podróż do Betlejem może być kulturowym szokiem.

I to na tyle dużym, że pewnego razu Boże Narodzenie wśród lokalnych chrześcijan postanowiłaś spędzić z kamerą…

Nagrałam vloga o obchodach Bożego Narodzenia w Betlejem, który zamieściłam na blogu. Pokazuję w nim tradycyjną paradę ulicami miasta, w której biorą udział lokalni artyści i harcerze, oraz świąteczną iluminację placu Narodzenia. Z kamerą schodzę także do Groty Narodzenia, w której uroczysta Pasterka sprawowana jest w języku arabskim – podczas gdy w górnym kościele św. Katarzyny liturgia celebrowana jest po łacinie. Co ciekawe, miasteczko żyje Bożym Narodzeniem cały rok – Msze św. w Grocie Narodzenia odbywają się codziennie w różnych językach, a dodatkowo w każdy czwartek odprawiana jest Msza św. z dnia Bożego Narodzenia. Często w środku lata słychać tu polskie kolędy – to pielgrzymi śpiewający „Pójdźmy wszyscy do stajenki” w drodze do Bazyliki.

Na Twoim blogu można usłyszeć je także w ojczystym języku Jezusa lub po polsku, ale w orientalnej aranżacji.

Ważną częścią mojego bloga jest muzyka. Swoim śpiewem po orientalnych skalach i akompaniamentem bliskowschodnich instrumentów przekazuję klimat Ziemi Świętej. W ojczystym języku Jezusa na kanale YouTube „Dzisiaj w Betlejem” wykonuję tradycyjną aramejską kolędę „Chwała Tobie, Słowo”, pieśń „Zdrowaś Mario” czy modlitwę „Ojcze nasz”, śpiewaną na oryginalną melodię zaczerpniętą z Kościoła syriackiego, gdzie do dziś liturgia sprawowana jest po aramejsku. Po hebrajsku wykonuję psalmy, śpiewam także pieśni liturgiczne po arabsku – w języku współczesnych chrześcijan.

Wiosną przyszłego roku ukaże się Twoja pierwsza płyta „Ojcze nasz”. Czym inspirowałaś się, pisząc utwory?

Płyta to medytacja nad słowami Modlitwy Pańskiej. Wszystkie utwory to inspirowane Pismem Świętym rozważania poszczególnych wersetów modlitwy Jezusowej. Utwory będą wykonane w większości w języku polskim z dodatkiem języków semickich, hebrajskiego, aramejskiego i arabskiego. Na tę muzyczną podróż do Ziemi Świętej zaproszę czytelników „Gościa Niedzielnego” w Wielkim Poście. agata.slusarczyk@gosc.pl

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama