Nowy numer 47/2022 Archiwum

Z Motyką na niebo

Brat Tadeusz od 64 lat pracuje w warszawskim klasztorze na Czerniakowie, służąc Bogu i ludziom oraz ukochanemu ogrodowi.

Ma 94 lata i pochodzi z Wacyna koło Radomia. 25 grudnia 2020 r. ukończył 70 lat życia zakonnego. Brat Tadeusz Motyka to najstarszy polski bernardyn. Jego ogród znany był od kilkudziesięciu lat z pięknych gerber, bzów, śliwek, sałat, pomidorów, a nawet melonów. Po warzywa i kwiaty przyjeżdżano do niego nawet z odległych dzielnic. W latach 60. dochody z plonów ogrodu stanowiły większą część budżetu bernardynów.

Brat ogrodnik

W warszawskim klasztorze brat Tadeusz żyje od 1957 roku. Na Czerniakowie potrzebowano ogrodnika. Wówczas klasztorny ogród był znacznie większy. Dziś na jego miejscu stoi nowa świątynia pod wezwaniem św. Jana z Dukli. Dawny kościół, na planie równoramiennego krzyża, z kopułą i sześciobocznym prezbiterium, pochodzi z 1691 r. Prace prowadzono na podstawie planów i pod ogólnym kierownictwem architekta nadwornego króla Jana III Sobieskiego – Tylmana z Gameren. Dawno stał się zbyt mały dla rosnącego Czerniakowa. Gdy 15 lipca 1945 r. do klasztoru czerniakowskiego wrócili jego prawowici właściciele, ojcowie bernardyni, rozpoczęto niezwłocznie prace remontowe. Równolegle z pracami restauracyjnymi rozwijali działalność duszpasterską, a ogrodem od 1957 r. zajął się brat Tadeusz. 24 stycznia w kościele św. Jana z Dukli w gronie najbliższych i przyjaciół świętował jubileusz 70-lecia ślubów zakonnych.

Sześć dekad na Czerniakowie

Uroczystej Mszy św. przewodniczył minister prowincjalny o. Teofil Czarniak, a kazanie wygłosił o. Romuald Kośla. Wraz z jubilatem podczas Eucharystii modlili się dawni gwardianie klasztoru w Warszawie: o. Franciszek Zienkiewicz (obecnie gwardian klasztoru w Łęczycy), o. Sławomir Zaporowski (gwardian klasztoru w Warcie) i o. Kazimierz Kowalski (dziś wikary klasztoru w Łodzi). Byli też współbracia z innych klasztorów prowincji: z Kalwarii Zebrzydowskiej, Skępego, Piotrkowa Trybunalskiego, Radomia i Krakowa. Wszystkich gości przywitał gwardian klasztoru w Warszawie i proboszcz parafii o. Egidiusz Włodarczyk. Ojciec Romuald Kośla wspomniał w kazaniu o początkach powołania do zakonu dostojnego jubilata, mówił o umiłowaniu pracy przez br. Tadeusza, który przez całe swoje życie zakonne pilnie i z oddaniem jej się poświęcał, zwłaszcza w klasztornym ogrodzie. Kaznodzieja podkreślił wartość życia i służby zakonnika, będących wymownym świadectwem. Życzenia jubilatowi złożyli także przedstawiciele grup działających przy warszawskiej parafii: Franciszkańskiego Zakonu Świeckich, Liturgicznej Służby Ołtarza i Wspólnoty Rodzin.

Modli się więcej niż inni

– Wchodząc na drogę naśladowania Chrystusa w naszej bernardyńskiej wspólnocie, przyjąłeś wewnętrzną treść krzyża, czyli miłość radykalną, którą on wyraża. Chciałeś w ten sposób naśladować samego Boga, który objawił się na krzyżu jako rozdający siebie. Można dziś powiedzieć, że całe te 70 lat życia w zakonie było twoim konsekwentnym naśladowaniem Chrystusa, streszczającym się w maksymie: „Miłować, jak Bóg umiłował” – mówił w homilii o. Romuald Kośla. – Bracie Tadeuszu, z twojej konsekracji cały Kościół czerpie duchowe korzyści. Wszyscy, w Bogu wiadomy sposób, uczestniczymy w duchowych owocach twego życia i posługi. Jezus i świat potrzebują tylko miłości! Niebo jest nieustającym miłowaniem. Na miarę sił i możliwości wnoś, jak dotychczas, niebo na ten skrawek ziemi, czerniakowski skrawek – życzył współbrat. Mimo pięknego wieku bernardyn dalej zajmuje się ogrodem. Już nie takim jak dawniej, ale wciąż rodzącym pyszne pomidory i ogórki. I oczywiście ukochane kwiaty. – Brat Tadeusz budzi respekt, choć jednocześnie jest niezwykle bezpośredni, otwarty na drugiego człowieka. Wystarczy pomyśleć, ilu przełożonych i współbraci mijał na klasztornych korytarzach. Z każdym potrafił znaleźć wspólny temat – mówił przełożony wspólnoty o. Egidiusz Włodarczyk. Do dziś trzyma się zakonnego rytmu dnia. Pobudka wcześnie rano, codzienna Msza św. i praca w ogrodzie (przy ul. Czerniakowskiej zachowała się jedna szklarnia). – Nie tylko w pracy, ale i w modlitwie jest gorliwszy niż każdy z nas – cieszy się ojciec Egidiusz.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy