Nowy numer 24/2021 Archiwum

"Bezdomny Jezus" przysnął na ławce. Rzeźbiarz przykrył Go płaszczem

Przed kościołem kapucynów, znanym z m.in. z pomocy osobom ubogim, stanęła rzeźba Timothy’ego Schmalza.

Rzeźba przedstawia postać bezdomnego leżącą na ławce, zawiniętą szczelnie w płaszcz. Spod płaszcza wystają jedynie stopy, noszące ślady ran po ukrzyżowaniu.

Przesłaniem rzeźby jest pouczenie zawarte w Ewangelii Mt 25, 40: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”.

Praca Timothy’ego Schmalza, którego twórczość w znacznej części poświęcona jest tematyce sakralnej, stanęła przy ul. Miodowej 13, przed kościołem kapucynów, w którym działa od wielu lat jadłodajnia dla osób bezdomnych. Dzieło kanadyjskiego artysty jest jednym z wielu przedstawień „Bezdomnego Jezusa”. Kolejne wersje rzeźb zainstalowane zostały w wielu miastach na świecie, między innymi w Watykanie, Dublinie, Waszyngtonie, Singapurze, Nowym Jorku, Glasgow, Antwerpii, Manchesterze i Madrycie. W sumie jest to ponad 100 miejsc na świecie. Warszawa dołączyła do tej listy miast. Schmalz jest także autorem wcześniejszej rzeźby w Watykanie: „Żebrzącego Jezusa”, umieszczonego w pobliżu drzwi wejściowych do szpitala Świętego Ducha nad brzegiem Tybru nieopodal Watykanu.

- Celem takiego ujęcia tematu jest sprowokowanie do refleksji i wywołanie uczucia empatii w stosunku do spotykanych na ulicach ludzi biednych i bezdomnych, owych "najmniejszych", o których mówi Zbawiciel. Rzeźba zachęca do dostrzeżenia w w nich ludzi, którzy popadli w nieszczęście, którym zabrakło siły, a często także wsparcia i pomocy ze strony bliźnich, a nie wykluczonych ze społeczeństwa, traktowanych najczęściej z lekceważeniem, a nawet z pogardą, jako tych, którzy sami wybrali swój los. Słowa „Oto Człowiek” dobrze oddałyby tutaj zarówno ideę, że człowiek pozostaje człowiekiem w każdej swojej kondycji, w każdym położeniu, jak i przesłanie, że w każdym – także sponiewieranym człowieku, Jezus jest obecny - tłumaczy Waldemar Grubka OFM Cap.

Pomysł zainstalowania w Warszawie rzeźby z "Bezdomnym Jezusem" powstał trzy lata temu. Propozycja przyszła z Kanady ze środowiska Zakonu Maltańskiego. Koordynację i realizację projektu wziął na siebie Związek Polskich Kawalerów Maltańskich, będący krajowym związkiem Szpitalniczego Zakonu Maltańskiego. Suwerenny, Rycerski Zakon Szpitalniczy Św. Jana Jerozolimskiego zwany Rodyjskim i Maltańskim (pierwotnie Zakon Joannitów) ma za sobą nieprzerwaną, ponadtysiącletnią historię, a jego dewizą jest obrona wiary oraz pomoc osobom biednym i chorym (tuitio fidei et obsequium pauperum).

Gwardian warszawskiego klasztoru Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów, br. Kazimierz Synowczyk, wspólnie z Wojciechem Kożuchowskim, przedstawicielem Zakonu Maltańskiego, wybrali miejsce przed kościołem pw. Przemienienia Pańskiego, które większości mieszkańców stolicy kojarzy się z posługą braci kapucynów i pomocą udzielaną osobom bezdomnym i będącym w potrzebie. Zgodę na instalację rzeźby „Bezdomny Jezus” wyraził Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama