Nowy numer 30/2021 Archiwum

Misjonarka zza niewidzialnej kraty

Nie wyobrażała sobie zamknąć się w klasztorze na całe życie. Teraz s. Izabela Stokłosa OSsR wieczystych ślubów w klauzurowym Zakonie Najświętszego Odkupiciela nie może się doczekać.

Mówi o sobie: ekstrawertyczka. Siostra Izabela w świeckim życiu nie mogła usiedzieć na miejscu. Studiowała teologię kultury na UKSW i ewangelizowała „na pełen etat” we wspólnocie Woda Życia przy pl. Narutowicza. – Miałam 23 lata i świat stał przede mną otworem – mówi o sobie. Dlaczego więc postanowiła porzucić świeckie życie i zostać klauzurową mniszką?

Woda w wino

Jedyny w Polsce klasztor sióstr redemptorystek, w którym 26 czerwca wieczystą profesję na ręce biskupa diecezji bielsko-żywieckiej Romana Pindla złoży s. Izabela, położony jest w wyjątkowo urokliwej okolicy, w Bielsku-Białej. Ze Wzgórza Trzech Lipek roztacza się widok na panoramę Beskidu Śląskiego, a przy dobrej widoczności można dojrzeć nawet Tatry. Wokół zieleń i kojąca cisza. Rytm klauzurowego życia wyznacza klasztorny dzwon wzywający mniszki 7 razy w ciągu dnia na brewiarzową modlitwę. I to nie byle jaką! Śpiew rozmodlonych sióstr w klasztornej kaplicy może poruszyć niejedno serce. – Już na studiach, formując się we wspólnocie, wiedziałam, że chcę całkowicie żyć dla Boga, ale nie wyobrażałam sobie, że „taki typ” jak ja może całe życie spędzić w zamknięciu! Myślałam raczej o czynnym zakonie lub misjach – wspomina s. Izabela. – Ale Pan Bóg ma poczucie humoru: kiedy uczestniczyłam w srebrnym jubileuszu dwóch redemptorystek, po Komunii św. usłyszałam w sercu czuły głos Jezusa: „Ja ciebie znam”, co dla mnie oznaczało: „Wszystko o tobie wiem”. Tydzień później siedziałam już w pociągu do Bielska – dodaje.

Wiedziała, że jeśli ma gdzieś być, to właśnie tu. 4 lutego 2017 r. złożyła swoje pierwsze śluby czasowe. W klasztornej kaplicy nie ma grubej kraty, nie ma jej także w rozmównicy. Dla każdego, kto odwiedza mniszki, klauzura jest w zasadzie niewidoczna. – To symboliczna balustradka, która ma przypominać, że choć żyjemy w zamknięciu, jesteśmy otwarte dla świata i otaczamy go swoją modlitwą – wyjaśnia redemptorystka. Nie ma dnia, żeby do klasztornej furty nie zapukał lub nie zadzwonił ktoś w duchowej potrzebie. Każda z sióstr ma też swoje środowisko, rodzinę, przyjaciół i osoby, którym towarzyszy na drodze wiary. – Na początku przerażało mnie, że jest tyle ludzkiej biedy, o której – żyjąc w świecie – nie miałam pojęcia. Staram się codziennie zanurzać w Bożej miłości przez sakramenty, codzienną medytację słowa Bożego, modlitwę i nieść to wszystko w swoją codzienność, wierząc, że Bóg, jak uczynił to w Kanie Galilejskiej, przemieni wodę w wino – mówi s. Izabela. Dzięki modlitwie płynącej zza niewidzialnej kraty jeden ze współbraci na łożu śmierci został uzdrowiony. Innym razem ocalone zostało życie matki i dziecka pod jej sercem. Szczęśliwy finał znalazło wiele spraw rodzinnych.

Habit jak miłość

Czas między modlitwą wypełniają s. Izabeli codzienne obowiązki i dyżury – w kuchni, na furcie, załatwianie sprawunków na mieście i posługa organistki. – Dla mnie, „pani magister z Warszawy”, nie było łatwo przestawić się na pracę fizyczną. W każdą sobotę, kiedy zabierałam się za mycie podłóg, miałam kryzys powołania – śmieje się. – Wielokrotnie musiałam odpowiedzieć sobie na pytanie, dla Kogo tu jestem i dla Kogo to robię. Wiele osób, żyjąc w świecie na wysokich stanowiskach, ma poczucie braku sensu życia. Ja odnalazłam go w prostocie życia z Jezusem – wyjaśnia. Oprócz obowiązków mniszka ma także czas na rozwijanie swoich pasji: naukę języka, grę na instrumencie, prace ręczne, dobrą lekturę. – W czasie wspólnych rekreacji robimy rzeczy całkiem zwyczajne, przede wszystkim staramy się być ze sobą, czasem oglądamy filmy, wybieramy się na spacer i gramy w badmintona, są też zagorzałe amatorki planszówek. Osobiście preferuję scrabble – mówi mniszka. W zakonie czuje się jak w dużej rodzinie. Obecnie liczy ona 17 sióstr. – Pierwszą regułą, którą przekazała nam założycielka redemptorystek – Włoszka bł. Maria Celeste Crostarosa, jest miłość wzajemna. Jako siostry redemptorystki mamy tak ze sobą żyć, by inni, patrząc na naszą wspólnotę, widzieli żywą pamiątkę Odkupiciela – wyjaśnia. – To kolejne wyzwanie w klauzurze: codziennie stawać się lepszą wersją samej siebie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama