Nowy numer 4/2023 Archiwum

Dlaczego jeszcze śpicie?

Bóg poruszył ich serca. Obiecał przecież, że jeśli przyjmą „jedno z tych dzieci”, Jego samego przyjmują. Wzięli więc te słowa do siebie.

Projekt zrodził się rok temu z modlitwy. Jacek Weigl, prezes Fundacji „Edukacja z Wartościami”, lider Apostolskiego Ruchu Wiary, i Ewa Bańkowska, liderka jednej ze wspólnot Apostolskiego Ruchu Wiary, poruszeni obietnicą Jezusa z Ewangelii św. Marka, zapragnęli propagować rodzicielstwo zastępcze wśród osób wierzących.

Czy może być piękniejsza obietnica niż obecność samego Boga wśród tych, którzy otworzą drzwi swojego domu dla dzieci? Zwłaszcza tych, które jak tlenu potrzebują miłości, ciepła, bezpieczeństwa i akceptacji? – W Polsce w domach dziecka i ośrodkach opiekuńczych przebywa 16 tys. maluchów. Naszym wielkim marzeniem jest, by wszystkie znalazły kochających opiekunów, by miały mamę, tatę albo ciocię czy wujka – mówi Magdalena Szałańska, koordynator projektu „Niezastąpieni – Rodziny Zastępcze”, prowadzonego przez Fundację „Edukacja z Wartościami” oraz Apostolski Ruch Wiary. Piotr i Klaudia Chazanowie, mając troje swoich dzieci, przyjęli pod swój dach jeszcze szóstkę. Im więcej było w nich lęku przed nieznanym, tym silniej słyszeli w sobie Boży głos, który zachęcał ich do otwarcia serc. Od chwili, gdy w ich domu zamieszkało pięciu chłopców i niecały rok temu dziewczynka, doświadczają pokoju i odkrywają, że to oni są obdarowanymi. – Czuję się spełniona, czuję, że zajmuję się tym, co kocham – mówi Klaudia Chazan, choć ma świadomość, że dzieci mogą wrócić do swoich biologicznych rodzin. Rodzicielstwo zastępcze właśnie tym różni się od ado- pcji, czyli przysposobienia. Do rodziny adopcyjnej dziecko trafia na stałe, rodzina zastępcza nie wie, jak długo dziecko u niej pozostanie. Zdarza się, że dzieci wracają do swoich rodziców biologicznych albo po uregulowaniu sytuacji prawnej są adoptowane. Bywa i tak, że zostają w rodzinie zastępczej do usamodzielnienia. – Rodzicielstwo zastępcze i adopcję sporo różni. Ale obie grupy rodzin mierzą się podczas codziennej opieki nad dziećmi z podobnymi wyzwaniami. Bo do obu trafiają dzieci z bagażem trudnych doświadczeń – tłumaczy Magdalena Szałańska.

Projekt „Niezastąpieni – Rodziny Zastępcze” powstał właśnie po to, by przybliżać temat rodzicielstwa zastępczego, dzięki wsparciu merytorycznemu ułatwiać decyzję o staniu się rodziną zastępczą i przygotować kandydatów. Od początku projektu, przy wsparciu wolontariuszy i specjalistów, udało się znaleźć dom dla 22 dzieci, a 16 kolejnych rodzin rozpoczęło proces starania się o kwalifikację do rodzicielstwa zastępczego. Działania nie mogłyby mieć miejsca, gdyby nie indywidualni darczyńcy oraz dwie fundacje: „Służąc Życiu” i „Nasze Dzieci – Edukacja, Zdrowie, Wiara”. Nie ma dnia, by nie pojawiały się kolejne zgłoszenia lub pytania o możliwość podjęcia takiej roli. – Nie jest to łatwa decyzja, a wąskim gardłem są szkolenia dla kandydatów na rodziców zastępczych, które będą przeprowadzone wraz z Koalicją na rzecz Rodzinnej Pieczy Zastępczej. W weekendowych szkoleniach online będzie brało udział 20 osób, także singli, bo rodziną zastępczą mogą być również osoby stanu wolnego – mówi Magdalena Szałańska. Podkreśla, że szkolenia to zaledwie część samego projektu.

– Pomagamy tym, którzy podjęli już taką decyzję, realizując pięć programów: wspiercia tuż po przyjęciu dzieci; wsparcia specjalistycznego współfinansujący niezbędne leczenie lub terapię; stypendialny, pomagający realizować ich pasje; wakacyjny, który umożliwia wartościowy wypoczynek, oraz „program na wyjście”, pomagający w usamodzielnianiu się młodych dorosłych – wylicza. By zostać rodziną zastępczą, trzeba zgłosić się do organizatora rodzinnej pieczy zastępczej w lokalnym Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie lub MOPS-ie. Całość procesu trwa od kilku miesięcy do około roku, jeśli wszystko przebiega sprawnie. Agnieszka i Paweł Jastrzębscy do rodzicielstwa zastępczego dojrzewali długo. Przez 21 lat starali się o własne, ale nie udało się. – Gdy trzy lata temu nawróciłem się i pozwoliłem Bogu działać w moim życiu, On zaczął wlewać w nasze serca potrzebę otwarcia domu na dzieci, które urodził ktoś inny. Dziś mamy pod opieką dwuletnią Amelkę i czteroletniego Alanka i odkrywamy piękno dzielenia się z innymi i obdarowywania miłością. Czasem nie jest to łatwe, ale gdy rano budzą nas z pytaniem: „Czemu jeszcze śpicie?”, czujemy się niezwykle obdarowani – przekonuje Paweł Jastrzębski.

Więcej o projekcie: niezastąpieni.org.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy