Nowy numer 25/2022 Archiwum

Księgowość po bożemu

Też martwią je wyższe rachunki za prąd i drożyzna. Niektóre prowadzą kosztowne remonty zabytkowych obiektów. Ostatecznie zawsze budżet się dopina. Dzięki Bogu i ludziom.

W Dniu Życia Konsekrowanego, 2 lutego, w kościołach zbiera się ofiary na zakony klauzurowe, czyli na siostry (z 86 klasztorów) i braci (już tylko kamedułów, mieszkających w dwóch klasztorach) żyjących za klauzurą, niewychodzących poza własny klasztor. Ich powołaniem jest nieustanne życie w Bożej obecności i modlitwa: za Kościół, Polskę, za grzeszników i w intencjach, które każdy może im polecić.

Ach, te remonty!

– Kiedy przeglądałam rachunki i wpływy za poprzedni rok, to się wzruszyłam. Bóg dawał nam to, co w danej chwili było potrzebne – przyznaje karmelitanka s. Agnieszka Maria od Eucharystii, ekonomka klasztoru przy ul. Wolskiej w Warszawie. A potrzeb było i jest co niemiara, bo od 2020 r. trzynaście mniszek prowadzi generalny remont zabytkowej zachodniej oficyny kosztujący ponad milion złotych. Prace mają zakończyć się przed Wielkanocą. – Były chwile trudne, kiedy bałyśmy się, że z powodu opóźnień stracimy dotację Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków na wykonanie elewacji. Ale Bóg zsyłał nam wielu ofiarodawców. Przed Bożym Narodzeniem pomogli nam księża, którzy w swoich parafiach organizowali zbiórki. Jeden z pracowników zgodził się odroczyć zapłatę. Mogłyśmy też liczyć na pożyczki z innych klasztorów. Wszystkim jesteśmy naprawdę bardzo wdzięczne i dziękujemy za pomoc – mówi karmelitanka, której wspólnota codziennie modli się za darczyńców, a w ich intencji co miesiąc w zakonnej kaplicy odprawiana jest Msza św.

To nie pierwszy duży remont prowadzony przez wolskie mniszki. Po wojnie zamieszkały w zniszczonym XIX-wiecznym Pałacyku Biernackich, zbudowanym jako letnia rezydencja, więc w większości nie podpiwniczonym. Siostry odbudowały go, jak potrafiły, i z materiałów, które wtedy były dostępne. Ale po 70 latach z remontami nie można było dłużej zwlekać. Są to przedsięwzięcia bardzo kosztowne, bo przeprowadzane zgodnie z zaleceniami konserwatora zabytków. Nawet w czasach nieremontowych ponad 80 proc. kosztów utrzymania karmelitanek pochodzi z datków dobrodziejów. Bez nich nie udałoby się udźwignąć chociażby olbrzymich kosztów ogrzewania klasztoru, które tylko w ubiegłym roku wzrosły o 10 tys. zł. Siostry utrzymują się z emerytur starszych mniszek, szycia szkaplerzy, wyrobu różańców i figurek, które można kupić w uruchomionym w ubiegłym roku sklepie internetowym.

Od kilkunastu lat z remontami liczącego ponad 330 lat klasztoru i kościoła zmagają się też benedyktynki sakramentki z Nowego Miasta. „Każda darowizna, mała i wielka, jest dla nas błogosławieństwem” – piszą, prosząc o wsparcie remontów i modernizacji opłatkarni. To właśnie wypiekanie komunikantów jest głównym źródłem dochodu mniszek, ale oczywiście niewystarczającym na bieżące potrzeby, nie mówiąc już o wielomilionowych remontach, jakie są zmuszone prowadzić. Za nimi jest już m.in. umocnienie murów oporowych i ogrodowych skarpy, na której położony jest klasztor, wymiana stolarki okiennej, pokrywy dachu, elewacji i termomodernizacja. W ubiegłym roku naprawy kopuły i latarni kościoła oraz założenie instalacji przeciwwilgociowej w ścianach piwnic były możliwe dzięki wsparciu instytucji państwowych, samorządowych oraz działaczki polonijnej i blisko 700 innych darczyńców. To, że od lat udaje się pozyskać tak duże pieniądze, jest widocznym znakiem działania opatrzności Bożej.

On wie, czego potrzeba

Nie tylko w czasie wielkich remontowych wydatków zakony klauzurowe potrzebują naszego finansowego wsparcia. – Utrzymujemy się głównie z ofiar wpłacanych okazjonalnie albo stale, co miesiąc. Dla nas cenna jest nawet najmniejsza kwota – przyznaje s. Jacka Poprawska, przełożona klasztoru kontemplacyjnej gałęzi sióstr dominikanek w Radoniach koło Grodziska Mazowieckiego. To najmłodszy klasztor kontemplacyjny w archidiecezji warszawskiej – jego budowa zakończyła się dopiero w 2005 r. Dwanaście sióstr nie utrzymałoby się z dwóch emerytur, z szycia habitów i dobrowolnych ofiar za wynajem trzech pokoi dla gości, szukających poza Warszawą wyciszenia i wspólnej modlitwy. Tak jak inne mniszki, także w sferze finansowej ufnie zdają się na opiekę Boga, który przysyła im szczodrych ludzi. Mamy tym siostrom za co dziękować, bo każdego dnia zanoszą Bogu nas i nasze prośby. Oprócz karmelitanek, benedyktynek sakramentek i dominikanek codziennie do takiej modlitwy w archidiecezji warszawskiej klękają również klaryski kapucynki w Brwinowie, siostry wizytki przy Krakowskim Przedmieściu, a w diecezji warszawsko-praskiej – karmelitanki bose z klasztoru w Osinach. Bądźmy więc wobec nich hojni.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama