Nowy numer 25/2022 Archiwum

Wasza miłość wśród kwiatów

Choć położone w ścisłym centrum i stale uprawiane w naturalnym rytmie pór roku oraz życia zakonnego, pozostają jednymi z najmniej znanych ogrodów Warszawy. Widać z nich głównie niebo.

Siostra Franciszka Dorota, klasztorna ogrodniczka, uwija się między grządkami marchewek i kapusty. Pracy na wiosnę jest dużo, a sióstr niewiele. Pięknie rozkwitają bzy, ich zapach wkrótce osnuje także kościelny ołtarz. Jak od blisko 400 lat.

Owoce cały rok

Zakonnice Nawiedzenia Najświętszej Panny Maryi, zwane w Polsce wizytkami, zostały sprowadzone do Polski w 1654 r. przez królową Ludwikę Marię Gonzagę z dwóch francuskich klasztorów w Troyes i Lyonie. Królowa kupiła place na Krakowskim Przedmieściu i wybudowała tam drewniany kościół i klasztor. 9 sierpnia 1654 r. w obecności pary królewskiej uroczyście wprowadzono do nich 12 zakonnic i nastąpiło uroczyste zamknięcie klauzury. Warszawski klasztor sióstr wizytek jest najstarszym domem zakonu w Polsce. Czas najbardziej dynamicznego rozwoju na ziemiach polskich przypadł na przełom XVII i XVIII stulecia. W XVII w. warszawski klasztor ufundował dwa nowe: w Krakowie (1681 r.) i Wilnie (1694 r.). Siostry zobowiązane były prowadzić szkołę klasztorną dla dziewcząt. Otworzyły również warsztat hafciarski. Jeszcze w XVIII w. tereny należące do warszawskiego klasztoru sięgały Wisły. Choć znacznie okrojone, wciąż służą klasztornej wspólnocie. – Dzięki nim mamy swoje owoce i warzywa przez całą zimę – cieszy się s. Maria Emmanuela, archiwistka.

Maliny w centrum miasta

Ogród nie zmienił się od dziesiątek lat. Może jest trochę mniej wysokich drzew, z których trudno było rwać jabłka czy śliwki. Nowe sadzonki od zaprzyjaźnionych ogrodników spod Grójca ułatwiają pracę w ogrodzie. Tej wciąż jest mnóstwo, bo za klasztornym murem uprawia się kapustę, kalafior, pietruszkę, marchew. Kuchnia korzysta z nowalijek, które porastają rabaty między krzewami i drzewkami owocowymi. Jabłonie, śliwy, czereśnie, wiśnie, morele, nawet brzoskwinie – takie skarby można znaleźć w centrum dwumilionowego miasta. Kiedyś było też dużo malin. Dziewiętnaście sióstr, pośród licznych obowiązków, musi wygospodarować choć chwilę na pielęgnację ogrodu, który właśnie stał się… zabytkiem. – Wydałem decyzję wpisującą do rejestru zabytków nieruchomych województwa mazowieckiego teren klasztoru sióstr wizytek wraz z ogrodami, z uwagi na zachowane wartości artystyczne i historyczne – mówi prof. Jakub Lewicki, mazowiecki wojewódzki konserwator zabytków. Zabytkowe tarasy skarpy wzdłuż Traktu Królewskiego aż po ogrody Belwederu obejmowały do tej pory tereny i ogrody klasztoru sakramentek, szarytek, dawnego klasztoru karmelitów oraz kościoła seminaryjnego. Niewiele osób zdawało sobie jednak sprawę, że za zabudowaniami klasztornymi i świątynią wizytek przy Krakowskim Przedmieściu 34 także rozciągają się ogrody, które w niewielkim stopniu zmieniły swój wygląd od schyłku XVII w. Ich najcenniejszym walorem jest to, że są stale uprawiane w naturalnym rytmie pór roku i życia zakonnego. Unikatem w ogrodzie jest także znajdujący się na terenach klasztornych spichlerz o drewnianej konstrukcji, prawdopodobnie jedna z najstarszych drewnianych budowli na terenie historycznego Śródmieścia.

Omadlają miasto i ojczyznę

W ciągu 350 lat wizytki kilkukrotnie opuszczały Warszawę – podczas potopu szwedzkiego, rozbioru Polski, II wojny światowej. Klasztor jako jeden z nielicznych budynków stolicy nie uległ całkowitemu zniszczeniu w 1944 r. Podczas Powstania Warszawskiego zakonnice otworzyły bramy klasztoru dla rannych i potrzebujących. Życie wspólnoty wciąż przepełnione jest modlitwą i pracą toczącymi się za klauzurą. Dwa razy dziennie wizytki modlą się przy „otwartej kracie”, co oznacza, że można w kościele usłyszeć ich śpiew i modlitwę. Ze światem zewnętrznym kontaktują się tylko wyznaczone osoby. Z warszawskim klasztorem były związane tak znakomite postacie jak ks. Bronisław Bozowski i ks. Jan Zieja. W małym domku w przyklasztornym ogrodzie mieszkał i tworzył przez wiele lat ks. Jan Twardowski. Częstym gościem klasztoru był kard. Stefan Wyszyński. Kilkadziesiąt zakonnic ze stołecznego klasztoru przebywa ze sobą do końca życia. Siostry niezmiernie rzadko zmieniają miejsce. Do dziś zwracają się do siebie nie po imieniu, ale per „wasza miłość”. Ogród musi im starczyć za cały zewnętrzny świat. Z tego niewielkiego skrawka warszawskiej ziemi widać głównie niebo.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama