Nowy numer 26/2022 Archiwum

Po co nam święci?

Nie jeden, nie trzy, ale dwanaście nowych relikwiarzy trafi 4 maja do parafii w Brwinowie.

Obraz patrona strażaków wrócił właśnie z konserwacji. Oblicze św. Floriana, przypisywane Szymonowi Czechowiczowi, jednemu z najwybitniejszych polskich malarzy XVIII w., odzyskało świeżość.

Parafia w Brwinowie od co najmniej 600 lat nosi wezwanie rzymskiego oficera, który stanął w obronie prześladowanych chrześcijan. Ponoć relikwie męczennika po raz pierwszy pojawiły się na polskiej ziemi w 1185 r., ale do rozwoju kultu przyczynił się pożar Krakowa w 1528 r., który strawił większą część miasta, zwłaszcza Kleparz. Ocalał tam jedynie kościół pod jego wezwaniem, co odczytano jako „znak szczególnej opieki jego patrona”. Wówczas jednak wierni z Brwinowa z pewnością czcili go już co najmniej od dwustu lat. Bo położona 30 km od Warszawy parafia jest jedną z najstarszych w diecezji. Pierwsza pisana wzmianka o Brwinowie pojawia się w 1406 r. To informacja o płatności dziesięciny na rzecz kolegiaty św. Jana w Warszawie. Maria Prosnak-Tyszka, od urodzenia mieszkanka parafii św. Floriana, która wraz z Przemysławem Przybylskim dwa lata temu opisała dzieje kościoła w obszernym szkicu, wymienia ponad 26 proboszczów tego miejsca. Pierwszym znanym z imienia był Dersław. Pleban pełnił swoją posługę w Brwinowie ok. 1423 r. – Może w przyszłym roku uda się nam w kościele na stosownej tablicy wymienić wszystkich, którzy przez stulecia wpływali na duchowe życie naszych parafian? – zastanawia się ks. Maciej Kurzawa, myśląc o 600 latach dziejów, brwinowskiej świątyni. Choć historycy jej początków szukają nawet w XIII wieku. Dziś parafia pokrywa się niemal idealnie z granicami miasta. Ale jeszcze w XVI wieku liczyła 13 wsi. Próżno dziś jednak szukać śladów dawnego wiejskiego życia w Brwinowie. Udało się za to natrafić na pozostałości jednego z największych w ówczesnej Europie ośrodków metalurgicznych i miechów hutniczych. Tym samym potwierdzono, że tereny te zamieszkiwano co najmniej od II wieku przed Chrystusem, choć najstarsze ślady osadnictwa pochodzą sprzed 10 tys. lat! 14 czerwca 1845 r. przez Brwinów przejechał pierwszy pociąg Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej. Rozwój kolei stał się punktem zwrotnym w historii Brwinowa zarówno pod względem gospodarczym, jak i społecznym. Dziś wciąż w parafii przybywa mieszkańców. Gdy 15 lat temu ks. Kurzawa przejmował ją po swoich poprzednikach, ks. Mieczysławie Rzepeckim i ks. Sławomirze Wojciechowskim, było ich co najmniej 2 tys. mniej. Duża część z 14 tys. parafian św. Floriana korzysta z bliskości stolicy i codziennie podróżuje tam koleją lub pobliską autostradą. Przybywa też dawnych mieszkańców miasta, którzy szukają w nim miejsca do spokojniejszego życia. W 1927 r. na miejscu dawnego modrzewiowego kościoła rozpoczęto budowę murowanej świątyni. W nowej zachowało się do dziś wiele z historycznego wyposażenia, m.in. barokowa nastawa chrzcielnicy, ambona z XVIII w. z figurą św. Andrzeja Apostoła i krzyżem w kształcie litery X. Jest kamienna kropielnica w kruchcie, pamiętająca być może XIV wiek, dwa krucyfiksy: późnogotycki (XVI wiek) i drugi, około sto lat późniejszy, oraz ciekawy obraz Chrystusa Ukrzyżowanego. – Kościół w Brwinowie ma wspaniałą historię. Niedawno odkryliśmy zapis w parafialnej księdze, który świadczy, że 6 lipca 1838 r. brali u nas ślub rodzice św. Brata Alberta. Skoro jego świętość miała niejako swój początek na naszej ziemi, pomyśleliśmy, że warto byłoby sprowadzić do naszej świątyni jego relikwie. Ale czemu by nie ożywić naszej wiary w świętych obcowanie przez instalację w świątyni także relikwii naszego patrona, św. Floriana? W ten sposób w ciągu pół roku udało się „sprowadzić” w sumie 12 świętych i błogosławionych – mówi proboszcz. Podczas odpustu ku czci św. Floriana 4 maja o godz. 18 kard. Kazimierz Nycz zainstaluje więc w Brwinowie relikwie Prymasa Tysiąclecia, który konsekrował tutejszą świątynię, św. Andrzeja Boboli i św. Stanisława Papczyńskiego, bł. m. Czackiej i św. Maksymiliana Kolbego, bł. ks. Jerzego Popiełuszki, bł. o. Honorata Koźmińskiego, św. Rafała Kalinowskiego, św. o. Pio i św. m. Teresy z Kalkuty. Wszyscy oni dołączą do trojga świętych, których już czci się w relikwiach w brwinowskiej parafii: św. Faustyny, św. Jana Pawła II oraz św. Zygmunta Szczęsnego-Felińskiego, który odwiedził parafię 4 maja 1862 r., bierzmując 1500 parafian. – Chodzi o to, by uświadomić wszystkim, że każdy może być świętym. Wielu z nich żyło na tej ziemi, wielu pewnie zna tylko Bóg. Przydadzą nam się dziś z pewnością ich obecność i wzór – mówi ks. Maciej Kurzawa.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama