Nowy numer 26/2022 Archiwum

Wiara z YouTube’a

Czy internet może być traktowany jako nowoczesna ambona, czy też grozi upowszechnieniem religijności płytkiej, a czasami nawet wypaczonej? – to jeden z tematów wydarzenia zorganizowanego przez Akademię Katolicką w Warszawie.

Dyskusja o ewangelizacji, formacji i dezinformacji w internecie była jedną z ciekawszych propozycji Warszawskiego Festiwalu Teologicznego, który trwał od 5 do 8 maja. Temat aktualny, ale rzadko poddawany refleksji. A przyjrzeć mu się warto co najmniej z kilku powodów. Internet daje bowiem szansę dotarcia do tych, którzy kościoły omijają szerokim łukiem, i jest to jego wielki atut. Z drugiej strony treści w nim głoszone, nawet przez osoby duchowne, czasami dalekie są od Ewangelii i powodują chaos. Jest jeszcze inny powód uważności i ostrożności. – Nowe środki przekazu stały się jakby wirtualną amboną. Czy w ten sposób nie stwarzamy jednak wirtualnej wiary, ślizgającej się po powierzchni duchowości? Czy nie jest tak, że mamy coraz więcej środków przekazu, a coraz mniej do przekazania? – pytał ks. prof. Krzysztof Pawlina, rektor AKW.

Nie każdy ksiądz w kościele głosi rekolekcje jak o. Adam Szustak, nie każdy modli się na różańcu jak ks. Teodor Sawielewicz, nie każdy głosi błyskotliwie kazania, jak robił to ks. Piotr Pawlukiewicz. Jeśli ktoś oczekuje nieustannych fajerwerków, emocji, jeżeli jego wiara ma twarz tylko ulubionych „księży z YouTube’a”, to się z prawdziwym Kościołem rozmija. Wierzy w kapłanów, a nie w Boga, i to jest wielkie duchowe zagrożenie.

Duch Święty i komputer

– Jeśli chociaż jedna osoba, trafiając na treści, które robię w internecie, pójdzie do spowiedzi, otworzy Pismo Święte, katechizm, stwierdzi, że chce się modlić, nawróci się, to wiem, że moja praca ma sens. Nasze katolickie bycie w sieci polega na tym, że podprowadzamy do spotkania z żywym Bogiem, do wspólnoty Kościoła – mówiła podczas dyskusji w Narodowym Instytucie Kultury i Dziedzictwa Wsi doktor teologii Agata Rujner, prowadząca kanał na YouTubie „Prawie Morały”. O tym, że Duch Święty przebija się przez ekrany komputerów, jest przekonany ks. Sawielewicz, twórca kanału „Teobańkologia”, na którym codziennie na różańcu wspólnie modli się nawet kilkadziesiąt tysięcy osób. – Są ludzie, którzy dzięki „Teobańkologii” nawrócili się, wyspowiadali po latach, wrócili do parafii. Niektórzy mówią mi, że o 20.30 zazwyczaj oglądali seriale, a teraz razem z nami odmawiają Różaniec – opowiadał kapłan. Ojciec Tomasz Grabowski OP przyznał, że wielu zgłaszających się do zakonu dominikanów dowiedziało się o nim dzięki internetowi. Bóg więc może człowieka powołać także w ten sposób.

Lajkowa ewangelizacja

Jednak – jak podkreślił dominikanin – trzeba mieć świadomość, że publikowanie w mediach społecznościowych rządzi się swoimi prawami, chociażby algorytmami, które niejako wymuszają nieustanne bycie aktywnym, powiększanie grona odbiorów i konieczność utrzymania ich uwagi. Jeśli kanał nie zdobywa „lajków”, subskrybentów czy odsłon, algorytmy odeślą go w wirtualny niebyt, poza sferę promocji i oglądalności. Te zasady powodują, że katolickim nadawcom grozi pokusa rywalizacji w statystykach i promowanie samych siebie, zamiast pokazywania innym Boga. – Zakonnicy nie powinni prowadzić kanałów internetowych, a szczególnie nie powinni być youtuberami – uważa wręcz o. Grabowski. – W XIII w. porządny dominikanin spędzał 6 godzin dziennie na modlitwie, drugie tyle na uczeniu się, a raz na tydzień głosił kazanie. I wtedy miał coś do powiedzenia. Życie w YouTubie powoduje inflację słów. Trzeba wciąż tworzyć nowe treści, ale nie ma skąd ich czerpać, bo nie ma czasu na modlitwę i studium – przestrzegał, dodając, że dobrze w roli prowadzących katolickie kanały odnajdują się świeccy.

Kogo i czego słuchamy?

Prowadząca spotkanie dziennikarka Weronika Kostrzewa przypomniała raport przygotowany przez zespół Catolico w listopadzie 2020 r., z którego wynika, że wśród tematów zaproponowanych przez księży na YouTubie największą popularnością cieszyły się modlitwa i muzyka. Ale na kolejnych miejscach były: krytyka Kościoła, tematy apokaliptyczne, objawienia, egzorcyzmy i teorie spiskowe. Natomiast w jedenastce najbardziej popularnych duchownych w sieci znalazło się dwóch kapłanów suspendowanych i jeden z zakazem wypowiedzi. Wynika z tego, że słuchając treści katolickich, nawet wygłaszanych przez osoby duchowne, trzeba być czujnym i krytycznym. Jak proponowali uczestnicy warszawskiego spotkania, pomocne mogłoby być utworzenie struktur, na przykład przy kuriach, które „kontrolowałyby” treści wygłaszane przez duchownych, lub wyznaczenie księży niejako oddelegowanych do ewangelizacji w internecie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama