Nowy numer 26/2022 Archiwum

Młodzi ambasadorowie

Do Polski przyjechali uczyć się, studiować i pracować. Teraz pomagają uchodźcom odnaleźć się w Polsce. Organizują dla nich zbiórki darów, noclegi i lekcje języka.

Telefon zadzwonił o piątej rano. – W Ukrainie wybuchła wojna! – usłyszał w słuchawce Robert Zalikhov, założyciel Klubu Możliwości. Natychmiast powołał sztab kryzysowy, by pomóc walczącemu narodowi i przyjeżdżającym do Polski uchodźcom.

Samotni w wielkim mieście

Członkowie utworzonego w 2019 r. Klubu Możliwości doskonale wiedzą, jak ważne jest wsparcie, kiedy przyjeżdża się do innego kraju, często bez dobrej znajomości języka, kultury, bez najbliższej rodziny, dokumentów.

– Przyjechaliśmy do Polski uczyć się, studiować i pracować. Nasi rodzice mają polskie korzenie, my wychowywaliśmy się w Ukrainie, na Białorusi, w Mołdawii, na Litwie, w Uzbekistanie, Kazachstanie, Armenii czy Gruzji. W Polsce musieliśmy zaczynać życie od nowa – wspomina R. Zalikhov, który w 2013 r. przyjechał do szkoły do Warszawy z oddalonego o ponad 4 tys. km Uzbekistanu. – Poznaliśmy się w liceum polonijnym Kolegium św. Stanisława Kostki w Warszawie, ale zauważyliśmy, że po zdaniu matury kontakty bardzo często urywały się i każdy szedł w swoją stronę – na studia lub do pracy. Wchodząc w dorosłe życie, czuliśmy się trochę samotni, nasze rodziny i przyjaciele zostali tysiące kilometrów stąd, sami musieliśmy radzić sobie w nowym kraju, uczyć się języka, załatwiać w urzędach różne formalności, składać wnioski o stypendia, dzięki którym mogliśmy dalej się uczyć – mówi. – Postanowiliśmy stworzyć takie miejsce, w którym z jednej strony będziemy się integrować, ale z drugiej nasze doświadczenie pobytu w Polsce przekażemy innym. Tak powstał Klub Możliwości – wyjaśnia założyciel.

Integracja, nauka, spotkania

Klub mieści się na drugim piętrze w jednej z kamienic przy ul. Koszykowej, w samym centrum Warszawy. Spotkania odbywają się raz w miesiącu, zapraszani są na nie ciekawi goście – politycy, biznesmeni, osoby zajmujące wysokie stanowiska w różnych firmach, dziennikarze, historycy. Do klubu należy ponad 300 osób z ponad 10 krajów. Młodzi Polacy ze Wschodu spotykają się także na wspólnym graniu w planszówki, siatkówkę czy integracyjnych wyjazdach i wieczorach twórczości, na których prezentują swoje artystyczne talenty. W planach mają uruchomienie na Ochocie i w Śródmieściu tzw. Centrów Możliwości – miejsc, w których oprócz lekcji polskiego, ciekawych zajęć poszerzających możliwości, np. nauki programowania czy języka angielskiego, będą mogli zgłaszać się pracodawcy. – Od kiedy wybuchła wojna, skupiamy się na pomocy tym, którzy z jej powodu przyjechali do naszego kraju. Jesteśmy dla nich naturalnymi ambasadorami – dodaje R. Zalikhov.

Kawa po polsku

Z granicy polsko-ukraińskiej zorganizowanym przez siebie transportem klubowicze w pierwszym miesiącu wojny przywieźli i zakwaterowali w Warszawie i okolicznych miastach około 10 tys. uchodźców. – Rozmawialiśmy z burmistrzami, samorządowcami, biznesmenami i prywatnymi osobami, przekonując wszystkich do udzielania im pomocy. Sami także oferowaliśmy wsparcie wolontariuszy, tłumaczy języka ukraińskiego i koordynatorów – mówi Robert. W trzech miejscach w Warszawie młodzi klubowicze uruchomili także zajęcia z języka polskiego „Kawa po polsku”, w których uczestniczy ok. 500 osób, w tym także online. – Jest bardzo duże zapotrzebowanie na naukę języka, nie tylko na poziomie komunikatywnym, ale przygotowujące do pracy w konkretnym zawodzie. Na liście rezerwowej czeka 2,5 tys. uchodźców, szukamy nowych miejsc, gdzie możemy prowadzić takie zajęcia. Z pomocą przychodzą przedsiębiorcy, którzy użyczają nam nieużywanych biur, i prywatne osoby. Tu także sprawdza się nasza klubowa zasada: razem mamy większe możliwości – dodaje. Dzięki operatywności i zaangażowaniu młodych do Ukrainy trafiło także m.in. kilka tirów z żywnością, potrzebnymi rzeczami, w paczkach znalazły się nawet dron i kamera termowizyjna dla ukraińskiej armii.

Więcej na temat działań Klubu Możliwości na www.klubmozliwosci.org.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama