GN 39/2022 Archiwum

Bucik z getta

Przedmioty codziennego użytku, pozostałości książek po hebrajsku i po polsku oraz żydowski modlitewnik udało się znaleźć podczas prac archeologów na Muranowie.

Archeologiczne wykopaliska w okolicach ulic Miłej, Dubois, Niskiej i Karmelickiej na Muranowie trwają od początku czerwca. Prowadzą je naukowcy z Christopher Newport University i Akademii im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku – filii AFiB Vistula. Pracami kieruje dr Jacek Konik, historyk i archeolog z Muzeum Getta Warszawskiego.

– Z analizy wyników badań przeprowadzonych latem ubiegłego roku wynikało, że w okolicy tzw. Kopca Anielewicza mogły zachować się w dobrym stanie relikty kamienic i bunkra, w którym była siedziba dowództwa Żydowskiej Organizacji Bojowej. Zdecydowaliśmy się otworzyć wykop. Miejsce to ma charakter szczególny ze względu na historię, która się tu rozegrała w 1943 r. – tłumaczy J. Konik.

Bunkier jak grobowiec

Po otwarciu wykopu okazało się, że odczyt się zgadza. Badacze natrafili na relikt konstrukcji betonowej, najprawdopodobniej jednej z odnóg bunkra. – Najprawdopodobniej jest to fragment bunkra wybudowanego w 1942 r. przez żydowskich szmuglerów po zakończeniu tzw. wielkiej akcji, czyli wywózek Żydów z warszawskiego getta do obozu zagłady z Treblince. Zbudowany z betonowych bloczków bunkier nie był jednak obiektem wojskowym, ale kryjówką – wyjaśnia J. Konik. – Podczas powstania w getcie bunkier został udostępniony dowództwu Żydowskiej Organizacji Bojowej. Obiekt był bardzo rozległy, rozciągał się on głównie pod ulicą Miłą 18, ale także pod innymi sąsiadującymi ze sobą kamienicami; miał sześć wejść z różnych stron. Prawdopodobnie trafiliśmy na pozostałości jednego z nich. W bunkrze ukrywało się nawet 300 osób – tłumaczy badacz, dodając, że w tym miejscu otoczeni przez Niemców żydowscy żołnierze popełnili najprawdopodobniej zbiorowe samobójstwo. Projekt badawczy nie dotyczy jednak tylko samego bunkra, który jest grobem, ale całego rejonu, w którym przed wojną znajdowała się ulica Muranowska. Badacze chcą zebrać informacje o tym, jak wyglądało życie w getcie. – Przy okazji chcemy również zweryfikować możliwy zasięg bunkra – dodaje historyk.

Spalona biblioteka

Prace archeologiczne prowadzone są na poziomie piwnic istniejących tu niegdyś kamienic. Najbardziej niezwykłym odkryciem było odnalezienie szczątków spalonej biblioteki, na które podczas prac natrafili badacze. – Jedno z odkopanych przez nas pomieszczeń miało pobielane ściany. Zwróciło to naszą uwagę, gdyż piwnicznych cegieł z reguły się nie tynkuje. Dla nas był to sygnał, że pomieszczenie to musiało mieć szczególne przeznaczenie. Prowadząc tam prace, zaczęliśmy natykać się na warstwę spalenizny i spalony papier, na którym pod wpływem kontaktu z tlenem zaczęły pojawiać się litery – relacjonuje archeolog. Badaczom udało się ustalić, co znajdowało się na bibliotecznych półkach. – Zidentyfikowaliśmy fragmenty Talmudu, żydowskich modlitewników i powieści w języku polskim. Dla nas to odkrycie mówi wiele o kulturze polskich Żydów, w której języki hebrajski, jidysz i polski przeplatały się ze sobą – wyjaśnia i dodaje, że spalona biblioteka wiąż kryje wiele tajemnic, stopniowo odkrywanych przez badaczy. – W tym samym pomieszczeniu znaleźliśmy fragment dekoracyjnego tynku, który świadczy o tym, że obiekt ten musiał mieć dla Żydów jakieś znaczenie – mówi J. Konik. Naukowcy odnaleźli wiele przedmiotów codziennego użytku: od zastawy stołowej po świadectwa wydarzeń, które tu się rozgrywały. Jednym z najbardziej poruszających odkryć był mały bucik. W sumie archeolodzy odnaleźli cztery elementy dziecięcego obuwia i fragment wózka. – Dla nas są one symbolem całej tragedii, która tu się wydarzyła zarówno w 1943 r., jak i w 1944 r. Ból matki, która traci dziecko, nieważne – polskiej czy żydowskiej, jest taki sam. Te znaleziska to symbol wszystkich dzieci, którym ktoś nie pozwolił dorosnąć – mówi J. Konik. Badania na Muranowie potrwają do końca lipca. Odnalezione przedmioty zostały poddane konserwacji. – W przyszłości planujemy wyeksponować ten teren i udostępnić go zwiedzającym. Dostajemy wiele sygnałów zarówno od strony żydowskiej, jak i strony polskiej, by odkryta przez nas przestrzeń skłaniała do refleksji i modlitwy – mówi badacz. – To nie tylko historyczne spojrzenie na żydowską dzielnicę, w której rozegrała się tragedia, ale także na dawną Warszawę, w której zachowały się piwnice XIX-wiecznych kamienic – dodaje.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy