Nowy numer 48/2022 Archiwum

Śmiesznym byłem pajacem

Spektakl „Pinokio” to nie tylko sztuka dla najmłodszych. Klerycy opowiadają w nim o wartości miłości rodzinnej, dojrzewaniu, pracy nad samym sobą i dążeniu do celu.

Między wykładami z łaciny i apologetyki siedmiu alumnów wskakuje na scenę sali gimnastycznej warszawsko-praskiego seminarium. Najpierw jednak rozgrzewka.

Agata Piotrowska-Mastalerz, która wraz z mężem Andrzejem Mastalerzem podjęła się opieki nad przygotowywaną przez przyszłych kapłanów sztuką, prosi ich, by przeszli się po wielkiej sali na przemian na piętach, na zewnętrznych krawędziach stóp, do tyłu i do przodu. „Zróbcie Dżepetta” – słyszą. Instruuje, by rozluźnić nie tylko atmosferę, ale przede wszystkim aktorską materię, czyli spięte ciało i twarz. „Biała łódka płynie” – każe wielokrotnie powtarzać, akcentując samogłoski.

– To praca nie tylko nad wyrazistością słowa, ale też nad umiejętnościami kontaktu z publicznością. To działania dydaktyczne – opisuje Agata Piotrowska-Mastalerz, doświadczona nauczycielka techniki mowy i emisji głosu na Uniwersytecie Warszawskim, na Akademii Teatralnej, ale także aktorka telewizyjna i filmowa. Występowała m.in. w Teatrze Jaracza w Łodzi, Teatrze Studio i WARSawy, u Magdaleny Łazarkiewicz, Barbary Sass, Rafała Wieczyńskiego i Wojciecha Smarzowskiego. Jej mąż to także aktor filmowy, teatralny i dubbingowy z ponad setką ról.

Za chwilę klerycy pokażą, czego nauczyli się podczas poprzednich prób, ale proszą, by nie ujawniać zbyt wcześnie treści. Chcą, by sztuka była niespodzianką. Przyznają, że nie odbiegają zbyt daleko od oryginału Carla Collodiego. Wystarczy, że zrobił to Disney. Ich „Pinokio” ma się podobać i młodszym, i starszym: będzie opowiadać o wartości miłości rodzinnej, dojrzewaniu, pracy nad samym sobą i dążeniu do celu.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy