Nowy numer 5/2023 Archiwum

Jak lodowa góra

Jak pogodzić świętość Kościoła, którą wyznajemy w Credo, z grzesznością jego wiernych? Co trzeba zmienić, by zapewnić przekaz wiary kolejnym pokoleniom?

Dziś wielu ludzi woli omawiać swoje lęki z terapeutą niż podczas rozmowy duchowej z księdzem. – Po raz pierwszy zaburzony zostanie proces międzygeneracyjnego przekazu wiary. Musimy przygotować się na to, że młodzi ludzie nie wrócą nawet do katolicyzmu kulturowego: nie ochrzczą swoich dzieci, nie poślą ich do pierwszej komunii – ostrzega socjolog z Uniwersytetu Łódzkiego Kaja Kaźmierska.

Widać tylko wierzchołek

Na progu nowego roku kościelnego, którego hasłem w Polsce wybrano słowa „Wierzę w Kościół Chrystusowy”, 23 listopada w siedzibie Sekretariatu Konferencji Episkopatu Polski dyskutowali: bp Andrzej Czaja, ordynariusz opolski, a zarazem przewodniczący Komisji ds. Duszpasterstwa KEP, reżyser Krzysztof Zanussi, teolog i publicystka „Przeglądu Katolickiego” Monika Białkowska, socjolog z Uniwersytetu Łódzkiego Kaja Kaźmierska oraz Katarzyna Łukomska ze wspólnoty Chemin Neuf. Dyskusję poprowadził prezes KAI Marcin Przeciszewski. Biskup Andrzej Czaja podkreślił, że trudno mówić o wierze w Boga, gdy odrzuca się wiarę w Kościół. – Kościół wręcz domaga się wiary, bo jest rzeczywistością bosko-ludzką. Nawet bardziej boską, choć częściej widać jedynie to, co nas gorszy, to, co ludzkie. Jest bowiem jak góra lodowa, której świat dostrzega jedynie wierzchołek. Jednak najważniejsze jest pod wodą, to, co niewidzialne – mówił, wyrażając nadzieję, że hasło nowego roku duszpasterskiego będzie okazją, by jak najwięcej wiernych zainteresowało się objawioną przez Boga prawdą o Kościele.

Wszystko jedno?

Według prof. Kai Kaźmierskiej, wydarzenia ostatnich lat, takie jak skandale seksualne w Kościele czy strajk kobiet, stały się katalizatorami procesów, które już trwały w nim od lat 90. XX wieku. Badania pokazują, że ludzie odchodzą od Kościoła, przestają się modlić i w końcu deklarują się jako niewierzący. – Ta dzisiejsza trwoga jest jednak nieco spóźniona, bo wiary nie traci się z dnia na dzień i nie wychodzi się z Kościoła nagle. To procesy długotrwałe – mówiła, podkreślając, że już w latach 90. widać było w coraz słabszej identyfikacji z kanonami wiary, że coraz więcej katolików nie buduje swojej wiary na skale, ale na piasku. – Dziś ludzie odchodzą od transcendencji, nie potrzebują zinstytucjonalizowanej wizji Boga. Zaczynamy w Polsce konfrontować się ze światem, który nie chce Kościoła. Nawet nie na zasadzie kontestacji, ale coraz częściej obojętności – dodała. Na pytanie o to, jak sprawa wiary wygląda z perspektywy świata kultury, reżyser i wieloletni konsultor Papieskiej Rady Kultury Krzysztof Zanussi odpowiedział krótko: „Czarno to widzę”. Opowiadał o swoim doświadczeniu Kurii Rzymskiej, z którą zetknął się przed pontyfikatem Jana Pawła II. W pamięci ma do dziś tekst kard. Bolesława Kominka, w którym ten po przemianach październikowych 1956 r. pisał o tym, jak łatwo się zgorszyć w Watykanie. – To było mądre, bo mieliśmy wyidealizowany obraz szczytów Kościoła – mówił, przytaczając także swoją rozmowę z kard. Agostino Casarolim, sekretarzem stanu Stolicy Apostolskiej, w którym ten zapewniał reżysera z Polski: „Najlepsi księża są na misjach, do Watykanu przychodzą najgorsi, tacy jak ja. Proszę się za mnie modlić”. – Moi studenci widzą, że Kościół to instytucja zbrukana. Z tym, jako wierzący, musimy się zmagać. Nie mam myśli, by z Kościoła występować. To byłoby głupie i smutne. Ale może dziś Kościół trzeba bardziej kochać niż w niego wierzyć? – zastanawiał się Krzysztof Zanussi.

Świętość? Nie rozumiem

W dalszej części dyskutowano o tym, jak pogodzić świętość Kościoła, którą wyznajemy w Credo, z jego grzesznością. Uczestnicy dyskusji zgodzili się, że jednym z największych problemów w dotarciu z przekazem wiary jest sprawa języka, który nie jest zrozumiały dla dzisiejszego odbiorcy. – Trzeba szukać sposobów, by mówić o świętości Kościoła inaczej niż dotychczas, bo dzisiejszy odbiorca tak sformułowanej świętości nie rozumie – stwierdziła Monika Białkowska, dodając, że według niej Kościół jest dziś na progu olbrzymiej zmiany. – Jeśli Kościół próbuje ratować status quo albo bierze wzór z przeszłości, to zmiana nie może się udać. Kryterium zmiany może być tylko jedno: Ewangelia – dodał bp Czaja. Według prof. Kaźmierskiej, warunkiem zmian w Kościele jest przekształcenie jego doświadczania z instytucjonalnego na wspólnotowe. Katarzyna Łukomska z Chemin Neuf podkreśliła z kolei, że najlepsze programy pastoralne nie zmienią Kościoła, jeśli nie zmienią jego członków.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy