W parafii św. Franciszka z Asyżu jego pamięć jest wciąż żywa. Wierni nieustannie modlą się o jego beatyfikację. Przy grobie kapłana kolejne osoby proszą Boga o łaski za jego wstawiennictwem. I coraz częściej, jak mówią, ich modlitwy przynoszą konkretne owoce. Jedną z tych osób jest Ewa Kanarek z Truskawia. W październiku 2018 r. stan jej zdrowia gwałtownie się pogorszył. Choć była pod opieką lekarzy, żadne leczenie nie przynosiło ulgi. Ostateczna diagnoza była wstrząsająca: nowotwór układu chłonnego z przerzutami do kręgosłupa. – Mimo zawierzenia Bogu nie brakowało chwil bólu i bezradności. Często płakałam, ale nie traciłam nadziei. Ogromną siłę dawała mi świadomość, że tak wiele osób modli się za mnie – wspomina.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








