Spacer, Msza św. polowa, gawęda historyczna i ognisko. W KPN uczczono ofiary powstania styczniowego podczas Rajdu Powstania Styczniowego.
Z okazji 163. rocznicy zrywu w sobotę 17 stycznia w Kampinoskim Parku Narodowym z inspiracji Krzysztofowa Dobrzyńskiego odbył się kolejny Rajd Powstania Styczniowego organizowany przez Stowarzyszenie 7 Sołectw, mieszkańców i Społeczny Komitet Organizacji Rajdu Powstania Styczniowego przy współudziale KPN. Rozpoczął się on w Truskawiu, a zakończył w Zaborowie. Przy Mogile Powstańców 1863 r. została odprawiona Msza św. polowa i odbył się apel poległych.
– Historia lubi się powtarzać. I to jeśli chodzi o powstanie styczniowe i Ewangelię z dnia dzisiejszego. Czytaliśmy, że Jezus usiadł przy stole z grzesznikami i celnikami. Tak samo jest dziś. Przyszedł na ucztę i do nas grzeszników – mówił w krótkiej homilii ks. Kazek z Truskawia, należący do Małych Braci Jezusa.
Po Mszy św. zdarzenia z 1863 roku w puszczy przypomniał dr Krzysztof Jabłonka.
– Tu jest las sosnowy, a tam dalej olchowy. W dole było bagno i tam najdłużej broniła się grupa młodych, którzy potrafili kosami stawić opór Kozakom. Kozacy byli na koniach i okazało się, ku zdziwieniu wszystkich, że błysk kosy w słońcu, a było tak słonecznie jak dziś, płoszy konie. Konie nie były wstanie zaatakować chłopaków, którzy, możemy dziś przypuszczać, praktycznie wszyscy polegli. Stąd to miejsce, które długo po wojnie zwano Budy Zaborowskie, my nauczyciele i moja młodzież nazwaliśmy Olszynką Zaborowską – mówił po Eucharystii dr Jabłonka, historyk i dyplomata.
Po apelu poległych odśpiewano hymn Polski i zostały złożone kwiaty. Po ognisku, przy którym w gawędzie dr Jabłonka mówił o podsycaniu powstania przez Prusaków, na Polanie Zaborowskiej śpiewano polskie pieśni, m.in. „Pieśń konfederatów barskich” i „Miejcie nadzieję”.
W styczniu 1863 r., na kilka dni przed wybuchem powstania, władze carskie ogłosiły brankę, czyli przymusowe wcielenie polskiej młodzieży do armii rosyjskiej. Konspiratorzy ukrywali się w okolicach Warszawy. Wielu z nich znalazło schronienie właśnie w Puszczy Kampinoskiej. Szacuje się, że w pierwszej fazie powstania znalazło się tam ok. tysiąca młodych ochotników. Nazywano ich "Dziećmi Warszawy". 17 stycznia 1863 roku do Kampinosu przybył płk. Zygmunt Padlewski, członek Komitetu Centralnego Narodowego, oraz Lech Romanowski, krewny leśniczego. W dworze kampinoskim należącym do Łąszczyńskich mieścił się sztab powstańczy. Współpracowali z nim księża z kościoła w Kampinosie. W nocy z 18 na 19 stycznia po pękającym lodzie Wisły, w okolicach Secymina, płk Padlewski wyprowadził z puszczy ok. 500 powstańców. Do puszczy nadal ciągnęła młodzież warszawska. Bitwa rozegrała się 14 kwietnia, w drugi dzień Wielkanocy pod Budą Zaborowską. Poległ dowódca Walery Remiszewski. Śmierć poniosło 72, a nawet 200 Polaków. Rannych Rosjanie dobijali na polu walki. Pojmanych młodych chłopców popędzili do Warszawy.
W Mogile Powstańców Styczniowych spoczywa najprawdopodobniej 76 osób. 29 osób pochowano na cmentarzu parafialnym w Zaborowie. Część poległych i pomordowanych została zabrana przez rodziny do Warszawy i jej okolicy. Na zbiorowej mogile stanął krzyż, który władze carskie kazały sunąć, a teren zrównać. Kilka lat później za łapówkę uzyskano zgodę urzędnika carskiego na postawienie krzyża, a w 1905 roku dodano do niego tabliczkę z informacją o wydarzeniach. Obecny wygląd nadano mogile w 1922 roku.
Klęska pod Budą Zaborowską nie oznaczała końca powstania w puszczy.