– Ona się ciągle nami opiekuje, a my powierzamy jej swoje sprawy i kolejnemu pokoleniu przekazujemy z radością, że w rodzinie mamy błogosławioną – mówi Teresa Paduch.
Najcenniejszą rzeczą po cioci w domu w Wołominie są jej relikwie przechowywane starannie w małym pudełeczku. Jest tu też jej obraz, modlitwy za jej wstawiennictwem, wycinki prasowe i książka o czwartej pielgrzymce Jana Pawła II do Polski, podczas której w Białymstoku beatyfikował Bolesławę Lament.
– Gdy była jakaś ważna sprawa, rodzice zawsze nam mówili: „Pomódl się do cioci Bolesi”. Teraz codziennie odmawiam modlitwę i litanię za jej wstawiennictwem. Choć nie wydarzyło się nic spektakularnego w moim życiu, to wiem, że ona nam pomaga. Żyjemy jak zwykła rodzina, mamy pokój i spokój. Cieszę się, że dzieci i wnuki są zdrowe i może właśnie to jest zasługą wstawiennictwa cioci – mówi Teresa Paduch, córka Antoniego, wnuczka brata błogosławionej.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł