Ks. dr. Marcin Różański przygotował film o duchowej stronie życia przywódcy powstania styczniowego.
Produkcja „Dyktator. Ostatnie tygodnie” ukazuje ostatni okres życia Romuald Traugutta, kiedy przywódca powstania przebywał w warszawskiej Cytadeli i czekał na wykonanie wyroku śmierci. Celem dokumentu było pokazanie Traugutta nie tyle jako bohatera narodowego, ale jako człowieka głębokiej wiary.
- On od dziecka był wierzący. Jako młody chłopak przetłumaczył treść objawień Katarzyny Emmmerich, na podstawie której Mel Gibson stworzył film „Pasja”. To był człowiek, który był ogromnie zjednoczony z Bogiem. W duchu wiary i patriotyzmu wychowała go głównie babka. Chciał wolnej Polski opartej o chrześcijaństwo. Nigdy nie wykorzystywał władzy. Żył skromnie. Nie wygrał wojny, ale wygrał pamięć historyczną przez styl życia, który kształtował się przez głęboką duchowość opartą o Mękę Chrystusa. Mówiło się o jego procesie beatyfikacyjnym - wyjaśnia ks. dr Marcin Różański, historyk i wikariusz parafii św. Augustyna w Warszawie, autor filmu, dodając, że Traugutt był pogodzony ze swoim losem.
- Kiedy rozpoczynał swoją karierę jako „dyktator”, chociaż nigdy nim oficjalnie nie był, wiedział, że to co robi jest tylko i wyłącznie pobudzone działalnością religijną i służbą ojczyźnie. Kiedy przyszli go pojmać powiedział dwa słowa: „To już?”. Potem nikogo nie wydał. Jego krzyżem było to, że nie mógł się wtedy spotkać z żoną. Jak szedł na szafot jako pierwszy z pięciu, to wolnym gestem zdjął okulary, co świadczy, że był pogodzony z losem – dodaje kapłan.
Film ma premierę 22 stycznia. Można go obejrzeć na kanale na YT „Codziennik Józefa”, który prowadzi ks. Różański. Produkcja powstała m.in. z umiłowania stolicy.
- Kocham Warszawę, on też był Warszawianinem, tu miał swoje mieszkanie, tu dokończył swoje życie. Cytadelę mija kilkanaście tysięcy ludzi codziennie, jadąc do pracy czy wracając z pracy, ale także istnieje tu krzyż Traugutta, który znajduje się w domniemanym miejscu stracenia Romualda Traugutta 5 sierpnia 1864 roku. To była publiczna egzekucja w obecności 30 tys. osób – wyjaśnia ks. Różański.
O życiu Traugutta wiadomo jest wiele, m.in. dlatego, że pomagała mu Eliza Orzeszkowa, która dużo o nim wiedziała i po jego śmierci spisała te informacje.