Ich mały biały domek na skraju Puszczy Kampinoskiej ukryty jest wśród drzew, ale kiedy stoi się przed posesją, bardzo łatwo wejść do środka. Nie ma furtki, tylko zostawione puste miejsce w niziutkim ogrodzeniu. Na podwórko bez problemu zaglądają leśne zwierzęta.
– W jedną niedzielę zadomowiła się tu łosza z małym. Wcale nie chciały pójść. Ludzie przychodzili i fotografowali. Do nas prowadzi ul. Sarny. Można też przejść ścieżką, którą sam wytyczyłem w latach 80. XX w. – mówi ks. Kazek MBJ.
Mały biały domek chętnie odwiedzają też ludzie. Atmosferą przypomina on trochę wspólnoty Taizé. Właśnie wszedł młody mężczyzna, by zrobić sobie kawę w kuchni.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








