O „jaskółkach” w opowieściach najmłodszych, towarzyszeniu osobom skrzywdzonym i potrzebie modlitwy za nie mówi s. Scholastyka Iwańska ZSAPU.
Agnieszka Kurek-Zajączkowska: Ile telefonów odbiera Siostra w środę wieczorem?
s. Scholastyka IWAŃSKA ZSAPU: Dwa, niekiedy trzy. Dyżur w ramach telefonu zaufania (798 009 615) Fundacji Świętego Józefa jest w godz. 19–21.
Dzwonią osoby skrzywdzone…
Są już dorosłe i mówią o sytuacjach z przeszłości, kiedy doświadczały przemocy seksualnej ze strony bliskich, nauczycieli, jak również osób bezpośrednio związanych z przestrzenią Kościoła. Często chcą opowiedzieć, co przeżyły, i robią to po raz pierwszy w życiu, nazywając w sobie te sytuacje w obecności osoby realnie słuchającej. Nie muszą mówić, kto był sprawcą, i obawiać się, że natychmiast ruszy cała machina procedur. Ja pytam, co jest teraz najbardziej im potrzebne, czy przydałaby się pomoc prawna, psychologiczna. Nie dzwoniło nigdy dziecko, które doświadczało krzywdzenia.
Gdy młoda osoba mówi o wykorzystaniu, to dla przeciętnego odbiorcy takiego komunikatu to musi być szok. Nie wiadomo, co zrobić.
Dla obu stron to bardzo trudna sytuacja. Dziecko trzeba wysłuchać. Nie zaprzeczać temu, co mówi, choć czasami znamy sprawcę i nie mieści nam się w głowie, by to faktycznie zrobił. Nie należy dopytywać o szczegóły, bo to blokuje i krępuje. Można zapytać, jak pomóc. I ważna sprawa: dziecko na początku może zastrzec, że powie nam coś, ale musimy obiecać, że nikomu nie powiemy. Takiej obietnicy na wstępie nie można złożyć. Należy wyjaśnić, że są takie sytuacje, które nas, dorosłych, zobowiązują do określonych reakcji, jednocześnie zapewniając, że pomożemy, będziemy blisko. Jeśli obiecamy i nie dotrzymamy słowa, to może czuć się oszukane i w przyszłości się zamknie.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł