W ciągu zaledwie dwóch miesięcy ten film obejrzało ponad pół miliona Francuzów, choć zapowiadano, że nie zdobędzie nawet 20 tys. widzów. Czy "Najświętsze Serce" odniesie sukces także w Polsce?
Trwa godzinę 35 minut i pokazuje historię Najświętszego Serca Jezusa, które objawiło się św. Małgorzacie Marii Alacoque w latach 1673–1675 w Paray-le-Monial we Francji. Jezus ukazał swoje serce płonące miłością, prosząc o ustanowienie święta w pierwszy piątek po oktawie Bożego Ciała oraz rozpowszechnienie nabożeństwa wynagradzającego, w tym Pierwszych Piątków Miesiąca. Film stworzyło małżeństwo, Sabrina i Steven Gunnell.
- Krea Film Makers, nasza firma, została stworzona 22 października 2012 roku, we wspomnienie św. Jana Pawła II. To nasz patron. Jesteśmy bardzo szczęśliwi z tego powodu - podkreślili po projekcji Sabrina i Steven Gunnell, którzy na premierę w warszawskim Kinie "Wisła" przyjechali specjalnie z Francji.
Sabrina i Steven Gunnell po premierze filmu "Najświętsze Serce"
- Dlaczego ten film jest taki ważny dla Francji, ale również dla Europy? - pytał reżyserów filmu wykładowca Akademii Katolickiej i filmoznawca o. Marek Kotyński.
- Mamy nadzieję, że dla całego świata! - zareagowali Sabrina i Steven Gunnell, którzy powierzyli się Najświętszemu Sercu Jezusa w sierpniu 2023 roku, w sanktuarium na południu Francji. Od tej chwili w ich życiu rozpoczęły się cuda. Po powrocie do Paryża ich pierwotne plany zawodowe zostały odłożone na bok przez Opatrzność. Przez dwa miesiące codziennie spotykali wizerunki Serca Jezusowego w najmniej spodziewanych miejscach, co odczytali jako wyraźne wezwanie do działania. Praca nad filmem zbiegła się w czasie z 350. rocznicą objawień w Paray-le-Monial, co twórcy uznali za potwierdzenie, że Pan Jezus chce mieć ten film.
Film "Najświętsze Serce", którego polska premiera zaplanowana jest na 20 lutego, to poruszająca produkcja dokumentująca historię i siłę kultu Najświętszego Serca Pana Jezusa. Obraz ten, odwołujący się do duchowości Francji i Polski, wzbudził już duże emocje za granicą, gromadząc we Francji kilkusettysięczną widownię. I to wbrew oczekiwaniom dystrybutorów, którzy spodziewali się, że do francuskich kin nie przyjdzie nawet 20 tys. widzów.
Reżyserzy zebrali najważniejsze wydarzenia związane z kultem Najświętszego Serca oraz świadectwa ludzi o cudach, które na zawsze zmieniły ich życie i którzy odkrywając miłość Jezusa stali się apostołami kultu Najświętszego Serca. W fabularyzowanych fragmentach film powraca do serii wizji, w których Jezus pokazał św. Małgorzacie Marii Alacoque swoje serce gorejące miłością do ludzi.
- Myślimy, że ludzie poczują przez ten film, że nie są sami, że są kochani. Kiedy ponownie oglądamy te świadectwa, przeżywamy nawrócenie. Mamy nadzieję, że tak jak one nas poruszyły, tak samo poruszą widzów - mówili po warszawskiej premierze. - Kiedy Jezusa postawi się w centrum, On przyciąga tłumy do siebie. My jesteśmy tylko narzędziami, a to On czyni cuda.
Film jest skierowany zarówno do osób wierzących, jak i wątpiących; we Francji stał się impulsem do ożywienia wiary i korzystania z sakramentów. Produkcja ukazuje Bazylikę Sacré-Cœur jako znak narodowego zawierzenia Francji. Pojawia się w niej motyw malarza tworzącego obraz Serca Jezusa w centrum mapy kraju, co symbolizuje wnoszenie pokoju w konflikty społeczne i rodzinne.
NAJŚWIĘTSZE SERCE | OFICJALNY ZWIASTUN | w kinach od 20 lutego 2026
- Film zrobił na mnie ogromnie wielkie wrażenie. Przede wszystkim dlatego, że wydobywa rzeczywiście coś, co jest niewidoczne dla oczu, ale co ewidentnie daje się odczuć na ekranie. To jest naprawdę wielkie dzieło, które rzeczywiście warto dzisiaj światło nieść, bo świat tego po prostu oczekuje i potrzebuje. Film pokazuje to, co teologia określa mianem kenozy, czyli Serce Boże, które dosłownie wyniszcza się z miłości do nas. To jest niebywała, szalona miłość, która też potrzebuje odpowiedzi z naszej strony - mowił po projekcji bp Rafał Markowski.
Autorzy postrzegają kino jako nowoczesną ambonę, zauważając, że współcześnie znacznie łatwiej jest zaprosić kogoś do sali kinowej niż na Mszę czy czuwanie. Według Sabriny i Stevena Gunnella film może być dziś skutecznym narzędziem ewangelizacji, które potrafi dotrzeć do serc ludzi spragnionych miłości, niezależnie od ich dotychczasowej bliskości z Kościołem.- Wszędzie na świecie przeżywamy czasy bardzo bolesne, z wojnami, z podziałami. Dziś mówi się, że wszyscy jesteśmy coraz bardziej połączeni poprzez media społecznościowe, poprzez internet, a tak naprawdę dostrzegamy, że każdy jest coraz bardziej samotny. My, chrześcijanie, bardziej niż w jakichkolwiek innych czasach, żyjemy w czasach misyjnych - mówili Sabrina i Steven Gunnell, wzywając do wiary w cuda, których oni doświadczyli od chwili poświęcenia się Najświętszemu Sercu Jezusa. - Mamy nadzieję, że polscy widzowie przeżyją dzięki niemu podobne duchowe odrodzenie. - Kiedyś sposobem na głoszenie Ewangelii były rzeźby, budowle, obrazy. Potem było więcej tekstów literackich, żywotów świętych. Dziś można robić filmy. Jeśli jesteście artystami, fotografami, rysownikami, malarzami, twórcami wideo, poświęćcie swoją sztukę Najświętszemu Sercu Jezusowemu. On będzie wiedział, co z tym zrobić. Świat potrzebuje artystów misjonarzy - dodali.
- Ten film pokazał, że Jezus żyje i że jego serce rzeczywiście pała ogromną miłością do współczesnego człowieka, której nie nasyci nic. Taką miłością chcemy żyć i takiej miłości pragniemy - stwierdził na koniec o. Marek Kotyński, prosząc widzów o przyjęcie relikwii trzeciego stopnia św. Małgorzaty Marii Alacoque i powierzenie się Sercu Jezusowemu.