– Czasami wyjeżdżający na misję są nastawieni na działanie: wybudowanie studni czy remont przedszkola. U nas stawiamy na obecność na rzecz innych – mówi s. Violetta Zając.
Anna i Kamil, młode małżeństwo z Warszawy, w 2024 r. jako wolontariusze towarzyszyli młodym Filipińczykom w placówce sióstr Sacré Coeur na wyspie Samar, gdzie młodzież szkoły rolniczej odbywa na farmie praktyki.
– Przesadzaliśmy rośliny i rozmawialiśmy. My mówiliśmy o sobie, oni o sobie. Doświadczyliśmy wiele ciepła, życzliwości i otwartości. Siostry i młodzi z chęcią dzielili się swoimi przeżyciami, ale też z zainteresowaniem słuchali. Tym chętniej, że niektórzy ze studentów nigdy nie wyjeżdżali poza wyspę – mówi Ania, pracownik korporacji, której małżeński wolontariat trwał tylko dwa tygodnie, ale zostawił refleksje na całe życie. – W Polsce można w miarę łatwo skończyć studia, zapisać się na kurs, chodzić na szkolenia. Na Filipinach edukacja to życiowa szansa. Trzeba się o nią starać. Niektórzy studenci wychowywali się w skromnych warunkach, czasami mieszkają w wiosce w lepiankach, ale są uśmiechnięci, życzliwi, otwarci. Widać kontrast między warunkami w domu i w internacie. Zobaczyłam tam silną wiarę w Boga. Msze św. były radosne, a kościół w niedziele pełen. Wróciłam zbudowana postawą Filipińczyków – dodaje.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł