Łazienki dla wspaniałych

- Przyda nam się tak naprawdę wszystko. Od modlitwy, przez konkretne wskazówki, gdzie szukać oszczędności na materiałach i akcesoriach, tak aby nie iść na kompromis z ich jakością, przez kontakty do hurtowni lub sklepów, aż po darowizny na cel łazienkowy - mówi s. Lidia Lewandowska.

Dom Pomocy Społecznej w Niegowie, między Ostrołęką a Warszawą, prowadzony przez Zgromadzenie Sióstr Benedyktynek Samarytanek Krzyża Chrystusowego ma 95 lat. Założyła go matka Wincenta Jadwiga Jaroszewska, która zakupiła pod Wyszkowem część majątku z zabudowaniami, by utworzyć dom dla dzieci z upośledzeniem umysłowym. „Naczelnym naszym zadaniem jest stworzenie w miejscach pracy atmosfery domu rodzinnego, przenikniętej miłością na wzór rodziny naturalnej. Jedynym bowiem sposobem trafiania do dusz jest miłość” - pisała m. Wincenta.  Do tego motta odwołują się siostry do dnia dzisiejszego.
- Chociaż oficjalnie jesteśmy Domem Pomocy Społecznej, staramy się jak możemy, aby nie być jedynie instytucją czy placówką. W naszym domu nie ma grup ani oddziałów. Są za to „rodzinki”.  Aktualnie jest ich siedem. W każdej z nich staramy się naszym podopiecznym stworzyć prawdziwą rodzinę, której zwykle już nie mają albo której nigdy nie mieli. To szcze­gólnie ważne, bo najczęściej pozostają w naszym domu aż do śmierci. Od chwili powstania domu, od 1931 roku, nigdy, przenigdy, mimo różnych wojennych, historycznych i politycznych zawirowań nie porzuciłyśmy tych, których nam powierzono - mówi s. Lidia Lewandowska OSBSam, dyrektor DPS.

Obecnie w domu w wydzielonych „rodzinkach” mieszka ok. 100 osób z niepełnosprawnością intelektualną. Najmłodsi to jeszcze przedszkolaki, najstarsi - emeryci.
- Nigdy nie będą samodzielni, dla świata nigdy nie będą wystarczająco pożyteczni. Dla nas są wyjątkowi. Każdy, nawet obciążony najgłębszą niepełnosprawnością, wnosi coś pięknego do życia naszej niegowskiej wspólnoty i wiele nas o nas samych uczy - dodaje siostra dyrektor.

Każda z siedmiu niegowskich rodzinek ma dla siebie osobną część domu, gdzie mieszka pod okiem rodzinkowej mamy i gdzie ma swój świat: sypialnie, łazienki, kuchnię, jadalnię i salon lub bawialnię. W jednym z takich budynków, gdzie mieszkają dwie rodzinki, zachodzi potrzeba remontu pięciu łazienek, aby były bezpieczne dla podopiecznych i ergonomiczne dla ich opiekunów.
- To problem szczególnie palący w jednej z rodzinek, gdzie jest kilkoro leżących "słabeuszów", między innymi z mózgowym porażeniem dziecięcym. Ponieważ rosną, opiekunom jest coraz trudniej dbać o ich higienę bez uprawiania gimnastycznych, wręcz cyrkowych akrobacji - mówi s. Lidia.

Siostry planują rozpocząć remont w połowie marca. Wstępny kosztorys dla pięciu łazienek to ok. 250 tysięcy złotych. Prace obejmą wymianę rur w pionach, wymianę glazury i terakoty, malowanie sufitów na biało, zakup nowej armatury i ceramiki sanitarnej oraz nowych mebli i niezbędnych akcesoriów, np. uchwytów dla niepełnosprawnych.
- Z naszej strony obiecujemy, że nazwiska wszystkich darczyńców, którzy wesprą nas finansowo w tym hydraulicznym wyzwaniu, wygrawerujemy i zawiesimy w naszym holu tak, aby zawsze o nich pamiętać w drodze do naszej domowej kaplicy. Tam regularnie spotykamy się również na modlitwie lub Mszach odprawianych w intencji naszych przyjaciół i dobroczyńców - dodaje siostra dyrektor.

Dane do wsparcia finansowego są na stronie: http://dpsniegow.pl/darowizna/.

Zgromadzenie Sióstr Benedyktynek Samarytanek Krzyża Chrystusowego obchodzi w tym roku stulecie istnienia. Powstało w Warszawie z inspiracji m. Wincenty Jadwigi Jaroszewskiej, która 6 stycznia 1926 roku jako 26-latka zapukała do szpitala skórno-wenerycznego św. Łazarza w Warszawie przy ul. Książęcej 2. Niesiona chęcią pomocy pracowała w nim tylko za wyżywienie i skromne mieszkanko. Posługiwała wśród kobiet przymusowo leczonych, często prostytutek, gdzie przekleństwa, wyzwiska chorych, niechęć i nieufność personelu, w tym lekarzy były na porządku dziennym. Usługiwała, modliła się, podchodziła do chorych z sercem, czym stopniowo kruszyła mur wrogości. Miała do zburzenia także drugi. Pączkujące za jej sprawą Zgromadzenia Sióstr Benedyktynek Samarytanek Krzyża Chrystusowego chciało zajmować się wenerycznie chorymi i dziećmi z niepełnosprawnością intelektualną. To pierwsze zadanie uchodziło sto lat temu za niestosowne dla zakonnic, a drugim - nikt nawet nie zawracał sobie głowy.

Szlachetna, pełna oddania praca m. Wincenty w szpitalu pociągała inne młode kobiety. Założyły one wkrótce oddział dla dzieci obciążonych chorobą weneryczną, a dla kobiet po kuracji - by nie wracały do poprzedniego życie - wynajęły tymczasowe mieszkanie przy ul. Złotej 24, potem przy ul. Mochnackiego 23 w Warszawie. W czerwcu 1926 r. otworzyły drugą placówkę w szpitalu skórno-wenerycznym św. Józefa w Lublinie, a w październiku 1927 objęły prowadzenie w Henrykowie k. Warszawy zakładu „Przystań” dla dziewcząt moralnie zaniedbanych i samotnych matek. W obecnej siedzibie Państwowego Zespołu Pieśni i Tańca Mazowsze zaczęły prowadzić pierwszy w Polsce zakład dla chłopców niepełnosprawnych intelektualnie. To tu zrodził się „system rodzinkowy”, gdzie dzieci we własnym wydzielonym mieszkaniu znajdowały się pod opieką jednej siostry.

« 1 »