Był świadkiem trudnych czasów

W Kościele św. Jakuba Apostoła pożegnano śp. ks. prał. Zygfryda Landowskiego, kolegę z seminarium bł. Jerzego Popiełuszki i wieloletniego sędziego Sądu Metropolitalnego Warszawskiego.

Ksiądz prałat Zygfryd Landowski, kanonik honorowy Kapituły Wilanowskiej, zmarł 10 marca, w wieku 92 lat, z których 53 spędził w kapłaństwie. Uroczystości pogrzebowe odbyły się 16 marca w parafii św. Jakuba Apostoła na Ochocie. W modlitwie uczestniczyli kapłani archidiecezji warszawskiej, osoby życia konsekrowanego oraz liczni wierni. Eucharystii przewodniczył bp Michał Janocha, a homilię wygłosił ks. prof. Waldemar Chrostowski.

Kaznodzieja przypomniał, że ks. Landowski pochodził z Czerska na Pomorzu – miejsca, gdzie spotykają się tradycje Kociewia, Kaszub i Borów Tucholskich. Region ten przez wiele lat znajdował się pod zaborem pruskim, a w czasie II wojny światowej szczególnie boleśnie doświadczył niemieckiej okupacji.

– Bycie Polakiem i katolikiem znaczyło tam wiele i wymagało świadectwa – mówił ks. Chrostowski.

Droga zmarłego kapłana do kapłaństwa była nietypowa. Najpierw wstąpił do Zgromadzenia Braci Najświętszego Serca Jezusowego, gdzie przez lata pełnił pokorną posługę. Dopiero później odkrył powołanie do kapłaństwa i rozpoczął formację w warszawskim seminarium duchownym. Miał wtedy 32 lata i był starszy od większości kolegów z roku. Jednym z jego kolegów z roku był przyszły męczennik – bł. Jerzy Popiełuszko. Po latach ks. Landowski wspominał go jako człowieka spokojnego i bardzo pracowitego. Podkreślał, że już wtedy wyróżniał się wiernością swoim przekonaniom i umiejętnością łagodzenia napięć.

Święcenia kapłańskie ks. Zygfryd Landowski przyjął w 1972 roku. Posługę duszpasterską pełnił m.in. w Klembowie, Warszawie-Zerzniu i Jabłonnie.

– Pierwsza parafia jest dla księdza jak pierwsza miłość – przypomniał w homilii ks. Chrostowski.

W życiu ks. Landowskiego ważne miejsce zajmowała również postać bł. Stefana Wyszyńskiego. W czasach PRL należał do grona księży, którzy podczas różnych spotkań i podróży pomagali troszczyć się o bezpieczeństwo prymasa. Był to czas, gdy Kościół w Polsce znajdował się pod szczególną presją władz komunistycznych, a posługa kapłanów często wymagała odwagi i odpowiedzialności.

Od końca lat 70. ks. Landowski pracował w Sądzie Metropolitalnym Warszawskim jako notariusz, a następnie sędzia. Była to wymagająca posługa, związana z rozpatrywaniem trudnych spraw małżeńskich.

– Rozważał te sprawy z wielką odpowiedzialnością, modlił się nad nimi i szukał tego, co dobre i sprawiedliwe – mówił ks. prof. Chrostowski.

Wiele osób wspomina go jako kapłana, który potrafił cierpliwie słuchać i pomagał odnaleźć drogę w skomplikowanych sytuacjach życiowych. W ostatnich latach życia zmagał się z chorobą i cierpieniem, które – jak podkreślano podczas pogrzebu – przyjmował z wielką pokorą. Po Eucharystii ciało Zmarłego przewieziono do jego pierwszej parafii – św. Klemensa Papieża i Męczennika w Klembowie. Tam została odprawiona kolejna Msza Święta żałobna, po której zgodnie z wolą zmarłego kapłana jego ciało złożono na miejscowym cmentarzu parafialnym.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..