W związku z 350-leciem kultu Maryi w cudownym obrazie Matki Bożej Tęskniącej, watykańska Penitencjaria Apostolska udzieliła wyjątkowego przywileju mieszkańcom parafii św. Elżbiety Węgierskiej w Powsinie oraz wszystkim pielgrzymom odwiedzającym sanktuarium.
Rocznica ta przypadała według archiwalnych zapisów w ubiegłym roku, ale z racji na Rok Jubileuszowy 2025, który obchodzony był w całym Kościele, powsińska parafia otrzymała zgodę na przesunięcie lokalnego świętowania z opóźnieniem.
Parafia w Powsinie jest ewenementem. Choć w znacznej mierze mieści się w obrębie Warszawy, to część jej mieszkańców nadal uprawia ziemię. A najważniejsze, że łaskami obsypuje tu Powsińska Pani.
Szczególny Rok Jubileuszowy zainaugurowała Msza św. w uroczystość Zwiastowania Pańskiego pod przewodnictwem metropolity warszawskiego.
- Sama obecność obrazu przez 350 lat nie świadczy o kulcie. Muszą być ludzie, muszą być kolejne pokolenia, które przychodzą, aby przed obrazem wyznawać swoją wiarę, aby prosić Boga za wstawiennictwem Maryi, o te łaski, o których Bóg wie, że są najbardziej potrzebne. I tak się tutaj musiało dziać. Babcie przyprowadzały swoje wnuki i wnuczki, pokazując na ten obraz, a potem ci wnukowie i wnuczki sami stawali się dziadkami i przyprowadzali tu kolejne dzieci. I tak jest do dzisiaj - mówił w okolicznościowym słowie abp Adrian Galbas.
Dodał, że to miejsce uznał za ważne Leon XIV, bo to z jego polecenia Stolica Apostolska na prośbę sanktuarium udzieliła specjalnego odpustu.
- Tak będzie przez cały rok. Zachęcam, by korzystać z tego przywileju, z tych możliwości, żeby zapraszać do nawiedzenia tego sanktuarium wszystkich, których znacie, którzy tutaj na co dzień nie mieszkają, by zaprzyjaźnili się z tym miejscem, ważnym sanktuarium dla Warszawy i dla Mazowsza - zachęcał, prosząc, by przychodząc do tego kościoła, uczyć się mówić „tak”.
- Cała historia zbawienia rozgrywa się miedzy „nie” i miedzy „tak”, powiedzianymi Panu Bogu. Obyśmy przychodząc tu, uczyli się mówić Panu Bogu „tak” w sytuacjach wielkich i drobnych. Na tym polega sytuacja w życiu świętych. Dziś jest Dzień Świętości Życia. Zazwyczaj kojarzymy go z pięknym dziełem adopcji dziecka poczętego. Ale święte życie to jest zadanie dla nas w każdym wieku, od wczesnego dzieciństw po późną starość. Ambicją każdego chrześcijanina powinno być to, by prowadzić święte życie, by samemu być świętą ziemią - tłumaczył.
Zauważył, że Matka Boża Tęskniąca ma na obrazie głowę skierowaną do góry.
- Jak tu jesteśmy, myślmy sobie, jakie są moje tęsknoty. Człowiek zmysłowy tęskni za tym, co przyziemne, za sprawami cielesnymi i materialnymi, o tym wszystkim, co ogranicza się do tej ziemi, do tego czasu. Człowiek duchowy tęskni za tym, co wzniosłe. Tęskni za tym, co Boże, za zjednoczeniem z Nim. Przychodząc tutaj, myślmy sobie, w którą stronę skierowana jest moja głowa: ku górze czy ku ziemi, w którą stronę skierowane są moje marzenia, pragnienia i tęsknoty i na czym ostatecznie koncentruje się moja energia - prosił.
Homilię wygłosił ks. Paweł Rawski MIC, misjonarz, wywodzący się z parafii św. Elżbiety Węgierskiej w Powsinie.
- Zwiastowanie nie było łatwe dla Maryi. To była wielka próba wiary (...) . Maryja nie powiedziała „fiat”, bo to było słowo łacińskie, a Maryja nie znała łaciny ani greki. Znała aramejski i hebrajski. Najprawdopodobniej używa słowa bardzo nam znanego „Amen”, „Niech mi się stanie”. W tym była Jej pełna i radosna zgoda na to, czego Bóg od niej chciał - mówił w homilii ks. Paweł Rawski, marianin i misjonarz, który czasowo przebywa w Polsce, gdyż posługuje na stałe w Wietnamie.
Wskazał też, że ciąża zagrażała życiu Maryi.
- Jednak Jezus, którego przyjęła dał jej pełnię swojego życia, a nam przyniósł zbawienie, abyśmy mieli życie w obfitości - dodał, tłumacząc, że to co stało się w Nazarecie, może wydarzyć się w każdym człowieku, gdy słucha on słowa Bożego i sprawuje sakramenty, zwłaszcza uczestniczy w Eucharystii.
- Jako chrześcijanie mamy być ikoną Boga w świecie tak jak Maryja. Wielu nie przyjdzie do naszej świątyni, aby zobaczyć obraz Matki Bożej. Niech wiec zobaczą obraz Boga w świątyni, która my jesteśmy. Bądźmy dla nich jak Maryja dla Elżbiety. Dzielmy się z nimi wiarą i służmy m z miłością. Możemy począć Jezusa w naszym sercu, przyjmując Go z wiarą, przystępując do sakramentów, zwłaszcza do Eucharystii - nauczał marianin.
W uroczystej Mszy św. uczestniczyli nauczyciele i uczniowie Szkoły Podstawowej nr 104 w Powsinie, członkowie „Sekcji 30+" funkcjonującej przy Domu Pracy Twórczej oraz zespół ludowy „Powsinianie”.
Rok Jubileuszowy w Powsinie potrwa do 25 marca 2027 roku. Do tego czasu będzie można otrzymać pod zwykłymi warunkami odpust za bliskich zmarłych lub doświadczać go na samym sobie.
Powsińska parafia zachwyca barokowym wnętrzem i pochodzącym z XVIII w. drewnianym ołtarzem głównym, w którym od co najmniej 351 lat jest umieszczony pochodzący z pierwszej poł. XVII wieku obraz Matki Bożej Tęskniącej nieustalonego artysty. Ukazuję on Maryję patrzącą w górę ze złożonym na klatce piersiowej dłońmi, nad którą unoszą się dwa aniołki. Podtrzymują one jedyny klejnot Matki Najświętszej - papieską koronę, którą 28 czerwca 1998 r., w 600-lecie spisania aktu fundacyjnego pierwszego kościoła, nałożył Powsińskiej Pani kard. Glemp, a samo miejsce w tym samym roku podniósł do rangi sanktuarium.
- Obraz Matki Bożej Tęskniącej przypomina wszystkim o wielkiej miłości Maryi, która wysłuchuje swoje dzieci, uzdrawia, pociesza, uprasza łaskę wyzwolenia z nałogów, wzywa do przemiany życia i prowadzi do Jezusa. Ona tęskni za Synem, ale też za nami, abyśmy z Nią byli w niebie. Tęskni, by nam pokazać najważniejszą drogę i cel ludzkiego życia. Patrzy w górę, ale jednocześnie na nas i w nasze serca. I wyprasza nam łaskę tęsknoty za Bogiem zgodnie z tym, co pisał św. Augustyn „Niespokojne jest serce człowieka, póki nie spocznie w Bogu” - tłumaczył GN dwa lata temu ks. Lech Sitek, ówczesny proboszcz.