- Oby ustały gniewy i spory także w naszej ojczyźnie. Większość polityków to przecież chrześcijanie. Pozwólmy, aby Chrystus stanął pośrodku, aby On był punktem odniesienia, powodem zgody, także zgody narodowej. Niech Wielkanoc nie będzie dla nas jedynie teoretyczna - mówił 5 kwietnia abp Adrian Galbas.
W Niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego metropolita warszawski przewodnicząc Mszy św. w archikatedrze warszawskiej, wskazał na najkrótszą modlitwę uwielbienia Boga, czyli „Alleluja!”.
- O nic w niej prosimy, za nic nie dziękujemy, nie przepraszamy. Po prostu jesteśmy szczęśliwi, że Bóg jest z nami, Bóg który zmartwychwstał i żyje - mówił, wskazując, że „Alleluja” powinno być „cantus firmus” każdego człowieka.
- Wokół wiele jest pieśni żałobnych. Nie ulegajmy im. My mamy nasze "Alleluja". Skoro Chrystus swym zmartwychwstaniem pokonał świat, nie lękajmy się zwyciężonego świata. Niech ta pieśń, łączy nas, czyni nas braćmi i siostrami! Aby ją zaśpiewać tak, jak powinna być zaśpiewana, broń Boże, nie można jej recytować, potrzeba zrobić dzisiaj dwie rzeczy. Po pierwsze odnowić swoją wiarę w zmartwychwstanie Chrystusa. To podstawa, zgodnie ze słowami św. Pawła, że „jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, próżna jest nasza wiara”. Nie można wierzyć w Chrystusa, nie wierząc w jego zmartwychwstanie. Katechizm Kościoła powie, że jest to kulminacyjna prawda naszej wiary - wskazał metropolita warszawski.
Tłumaczył, że Ewangelie o zmartwychwstaniu są chaotyczne, rwane, delikatne, a to dlatego, że nie było świadków samego zmartwychwstania.
Jednocześnie abp. Galbas podzielił się świadectwem swojej wiary. - Dla mnie świadomym początkiem wiary w Chrystusa był moment bierzmowania, do którego poszedłem właściwie jako niewierzący, poproszony o to przez moją babcię. Właśnie wtedy, gdy otrzymywałem ten sakrament, po raz pierwszy pojawiła się we mnie myśl, delikatniejsza niż pierwsze wiosenne słońce: a może to jest prawda z tym Chrystusem, z tym zmartwychwstaniem, z tym Kościołem. Od tamtego momentu sprawy wiary zacząłem traktować poważnie. Potem mogłem poznać, czym albo raczej kim jest Kościół, który umożliwia mi stałe spotkanie z Chrystusem zmartwychwstałym, bym w końcu mógł powiedzieć dojrzale i w sposób wolny: wierzę - mówił abp Galbas.
Prosił, by ludzie w dzień zmartwychwstania Pańskiego powrócili do tej chwili w swoim życiu, gdy po raz pierwszy świadomie uwierzyli w Chrystusa, który jest Panem.
- Nie w lalkę włożoną do grobu, nie w anegdotę, nie w zwyczaj, ale w Chrystusa, który zmartwychwstał, żyje i jest. W Chrystusa, który mówi każdej i każdemu: Ja jestem z tobą przez wszystkie dni, aż do skończenia świata. Tak może powiedzieć tylko ktoś, kto przeszedł przez śmierć. Ja jestem z tobą przez wszystkie dni twojego świata, przez dni rozjaśnione i mroczne, łatwe i trudne, przez dni pełne spokoju i pełne sztormów. Drugi zaś warunek, dzięki któremu będziemy mogli śpiewać czystym sercem pieśń Alleluja, to skorzystanie już dzisiaj, już teraz z owoców zmartwychwstania Chrystusa, czyli nasze zmartwychwstanie duchowe - wskazał metropolita, tłumacząc, że polega ona na pozbyciu się grzechów,
- Oto program duchowego zmartwychwstania. Tej nocy podjęło go tysiące ludzi, którzy na całym świecie przyjęli chrzest. Słyszymy o dziesiątkach tysięcy we Francji i innych krajach Zachodu. Także w naszej katedrze sakrament chrztu przyjęły trzy osoby. Jeszcze więcej było tych, którzy minionej nocy odnowili swój chrzest, ponawiając pragnienie codziennego, duchowego wzrostu w łasce i wierze w Chrystusa. Tak, możemy tak żyć. Możemy żyć jak dzieci światłości. On, Zmartwychwstały Pan, zostawił nam wspaniałe pomoce, którymi są sakramenty. Korzystajmy z nich tym obficiej, zwłaszcza z sakramentu Eucharystii. Bądźcie w okresie wielkanocnym jak najczęściej na Mszy Świętej, a w czasie oktawy, która jest jednym wielkim dniem zmartwychwstania, najlepiej codziennie. Dzięki sakramentom będziemy nowymi ludźmi, zmartwychwstałymi - zachęcał.
Nawiązując do starożytnego hymnu, życzył „oby ustały gniewy i spory także w naszej ojczyźnie”. - Większość polityków to przecież chrześcijanie. Pozwólmy, aby Chrystus stanął pośrodku, aby On był punktem odniesienia, powodem zgody, także zgody narodowej. Niech Wielkanoc nie będzie dla nas jedynie teoretyczna. A ci politycy, którzy nie wyznają wiary w Chrystusa, z pewnością szanują takie wartości jak wolność, szacunek, pokój, miłość bliźniego, godność drugiego. Także więc wierność tym wartościom może skłaniać do uspokojenia, powstrzymania nerwowych ruchów, do przemyślenia słów, zanim zostaną wypowiedziane, do rozmowy, a nie tylko do przemowy. Sytuacja na świecie przypomina beczkę prochu. Wojna goni wojnę, konflikt rodzi konflikt. Jeśli w tej sytuacji tak bardzo jesteśmy niepogodzeni, tak nawzajem się nie cierpimy, to tak, jakbyśmy siedząc na tej beczce prochu, bawili się zapałkami -przestrzegł.
- Błogosławionych świąt! Alleluja! Nie zapominajcie o tej pieśni. Zaśpiewajcie ją dzisiaj, śpiewajcie ją jutro, śpiewajcie ją każdego dnia, a jeśli będziecie umierać świadomie, zaśpiewajcie ją w godzinie śmierci. Amen - zakończył homilię abp Adrian Galbas.