Róża Cierpiącego

Wolała trwać przy Jezusie niż zejść do schronu podczas bombardowania Warszawy. Wszystko czyniła z miłości do Ukrzyżowanego. 80 lat temu zmarła m. Józefa Hałacińska.

Radość u pasjonistek św. Franciszka z Asyżu jest wielka. Po pierwsze, zgromadzenie założone przez m. Józefę trwa i ma się dobrze, po drugie, w tym roku powstała przy nim stołeczna Wspólnota Róż Pasyjnych, a po trzecie, matka jest w drodze na ołtarze. Jej proces beatyfikacyjny na etapie diecezjalnym zakończył się w 2002 r. Trwa oczekiwanie na cud za jej wstawiennictwem. – Cuda się działy zaraz po śmierci matki. Jeden spektakularny wydarzył się już w 1948 r. Mężczyzna leżał w szpitalu w Płońsku z niedrożnością jelit. Kiedy otwarto brzuch, lekarz stwierdził, że sytuacja jest beznadziejna. Nasze siostry, które jako pielęgniarki posługiwały w szpitalu, zaczęły modlić się za wstawiennictwem założycielki. Następnego dnia rano ten mężczyzna wstał i chciał iść na śniadanie. Wyzdrowiał. Choć lekarz w rozmowach uznał to za cud, z obawy przed komunistami nie chciał podpisać się pod dokumentami – mówi m. Agnes Jaszczykowska CSP, przełożona generalna Zgromadzenie Sióstr Męki Pana Naszego Jezusa Chrystusa. – Inny wydarzył się w latach 50. ub.w. Doktor Król w obliczu śmiertelnej epidemii wyszła z inicjatywą nowenny za wstawiennictwem matki w intencji dzieci i pracowników w naszym domu dziecka w Kielcach. Nikt nie umarł.

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

Czytasz fragment artykułu

Subskrybuj i czytaj całość

już od 14,90

Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI

Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.
« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..