W 130. rocznicę urodzin sługi Bożej Stanisławy Leszczyńskiej, przed Szpitalem Klinicznym Ks. Anny Mazowieckiej przy ulicy Karowej 2 w Warszawie odsłonięto pomnik bohaterskiej położnej z Auschwitz.Uroczystość zgromadziła przedstawicieli władz państwowych, samorządowych, duchowieństwa oraz środowisk medycznych. Najważniejszymi gośćmi byli jednak członkowie rodziny słynnej położnej oraz ocaleni, których przyjęła na świat w nieludzkich warunkach obozu Auschwitz-Birkenau.
Pomnik położnej z Auschwitz
"Opiekowała się mną po porodzie, udzielała mi potrzebnych rad oraz wskazówek dotyczących karmienia i wychowania dziecka" - wspominała jedna z obozowych matek, której słowa przytoczono podczas otwarcia. "Ta kobieta o matczynej dobroci była niezwykle troskliwa i opiekuńcza. Odniosłam wrażenie, jakby anioł dobroci wstąpił do mojego domu, by okazywać pomoc mnie i mojemu dziecku w ważnej dla nas potrzebie" - dodała, opisując niezłomną postawę Stanisławy Leszczyńskiej.
Przypomniano tragiczne okoliczności, w jakich przyszło pracować położnej, gdy bohatersko przeciwstawiała się rozkazom Josefa Mengele. - W skrajnie nieludzkich warunkach przyjmowała nawet kilka porodów dziennie, bohatersko przeciwstawiając się rozkazowi o mordowaniu nowonarodzonych dzieci - podkreślano.
Jarosław Margielski, doradca Prezydenta RP, uwypuklił moralny wymiar jej czynów.
- Spotykamy się dzisiaj, by upamiętnić i oddać hołd jednej z najwybitniejszych córek narodu polskiego, Stanisławie Leszczyńskiej - mówił Margielski. - W samym jądrze zła, ciemności i okrucieństwa, niosła swoim działaniem światło i nadzieję kobietom w stanie błogosławionym, matkom i nowonarodzonym bezbronnym dzieciom. Jej życie to przede wszystkim świadectwo bezwarunkowego szacunku dla godności drugiego człowieka i walki o prawo do życia - zaznaczył doradca prezydenta.
Głos zabrała również Katarzyna Kęcka, podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia, która sama była poruszona obecnością świadków tamtych wydarzeń.
- Stanisława Leszczyńska była położną z powołania i wyboru. Swoją drogę zawodową traktowała jako służbę życiu, drugiemu człowiekowi i rodzinie. W miejscu, które było symbolem śmierci, przyszło jej wykonywać najpiękniejszy zawód świata, którego istotą jest troska o życie innych - powiedziała.
List w imieniu prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego odczytała jego zastępczyni Karolina Bober.
"Stanisława Leszczyńska w czasie II wojny światowej została aresztowana za niesienie pomocy Żydom w łódzkim getcie. Jako położna w obozie Auschwitz-Birkenau z zaangażowaniem i profesjonalizmem walczyła o życie każdego rodzącego się dziecka. Mimo trudu, strachu i cierpienia, w nieludzkich obozowych warunkach nie utraciła ani jednego z ponad trzech tysięcy noworodków. Ten pomnik jest nie tylko symbolem naszej pamięci o bohaterskiej położnej, lecz także wyrazem docenienia i szacunku dla wszystkich położnych, które każdego dnia z odpowiedzialnością i troską towarzyszą kobietom w narodzinach ich dzieci" - przekazał prezydent Warszawy.
Pomnik stanął przy wejściu do Szpitala Klinicznego im. ks. Anny Mazowieckiej - jednej z najstarszych i najważniejszych placówek położniczych w stolicy. To właśnie przy ulicy Karowej mieściła się Warszawska Miejska Szkoła Położnicza, w której Stanisława Leszczyńska zdobywała swoje wykształcenie, kończąc ją z wyróżnieniem w 1922 roku.
- To tutaj przy ulicy Karowej, młoda Stanisława zdobywała podstawy swojego zawodu, który 20 lat później został poddany najcięższej próbie. Dziś, 8 maja, Stanisława Leszczyńska symbolicznie wraca do swojego zawodowego domu. Niech ten pomnik nie będzie tylko monumentem, ale codziennym przypomnieniem, że w tych murach, bez względu na okoliczności, zawsze chcemy służyć drugiemu człowiekowi. Niech wartości Stanisławy Leszczyńskiej - jej odwaga, spokój i bezgraniczny szacunek dla rodzącej kobiety pozostaną fundamentem pracy szpitala na Karowej. Stanisławo, witamy ponownie na Karowej! - powiedziała Anastazja Więckiewicz, dyrektorka Szpitala Klinicznego im. Ks. Anny Mazowieckiej.
Autorem przejmującej rzeźby jest Andrzej Renes, twórca m.in. pomnika kard. Stefana Wyszyńskiego przy Krakowskim Przedmieściu.
Szczególne podziękowania popłynęły w stronę środowisk pielęgniarskich i położnych, które zainicjowały powstanie rzeźby.
- Stanisława Leszczyńska to każda położna - mówiła wzruszona położna Barbara Mazurkiewicz, przedstawicielka społecznego komitetu budowy pomnika. - Ta rzeźba ma przypominać, że dobroć nie boi się potęgi zła, a każde życie, niezależnie od okoliczności, posiada nieskończoną wartość - podsumowała współinicjatorka upamiętnienia.
Ewa Machaj-Antosiewicz, ocalona przez położną z Auschwitz, Stanisławę LeszczyńskąGość Warszawski
Podczas uroczystości upamiętniającej postać Stanisławy Leszczyńskiej, głos zabrała też Ewa Machaj-Antosiewicz, jedna z nielicznych ocalonych, którzy przyszli na świat w nieludzkich warunkach obozu Auschwitz-Birkenau. Jej świadectwo to nie tylko opis obozowego piekła, ale przede wszystkim hołd złożony kobiecie, którą więźniarki nazywały „Matką”.
- Chciałabym podziękować, że odebrała mnie, czy przyjęła, w tym strasznym miejscu, w tym brudzie, w tym chłodzie, w tym piekle - zaczęła swoją opowieść ocalona. Jej matka trafiła do obozu we wrześniu 1944 roku, po upadku powstania warszawskiego, będąc w czwartym miesiącu ciąży. Ewa urodziła się 20 grudnia, otrzymując numer obozowy 89243. - Te numery moja mama zachowała i ja mam je do dzisiaj - wspominała ze wzruszeniem kobieta.
Szczególnie poruszające było wspomnienie spotkania ze Stanisławą Leszczyńską wiele lat po wojnie, podczas uroczystości w Teatrze Wielkim.
- Podeszła do mnie i mówią do niej: „Popatrz, oto twoja Ewa”, a ona wzniosła wysoko ręce i zaczęła krzyczeć: „Panie Boże ukochany, nadałam jej to imię, bo przecież Ty, stwarzając pierwszych ludzi, dałeś imię Adam i Ewa” - relacjonowała ocalona. To właśnie Stanisława Leszczyńska przekonała matkę pani Ewy do nadania dziecku tego imienia, wierząc, że Bóg ulituje się i wyprowadzi je z miejsca „głodu, chłodu i smrodu”. Inne więźniarki bały się tego imienia ze względu na Ewę Braun, towarzyszkę Hitlera, jednak „Mama Stanisława” uważała je za symbol nowego początku.
Ocalona przywołała również dramatyczne starcie położnej z „Aniołem Śmierci”, Josefem Mengele. Gdy ten nakazał Stanisławie Leszczyńskiej uśmiercanie noworodków zaraz po urodzeniu, ryzykując życie, sprzeciwiła się mu otwarcie. - Odpowiedziała mu: „Ja kończąc szkołę, przysięgałam Bogu, że będę pomagała przychodzić na świat, a nie odchodzić z tego świata” - cytowała słowa położnej pani Ewa. Mengele, nie mając innego personelu o takich kwalifikacjach, musiał ustąpić.
W warunkach, gdzie jedynymi narzędziami były małe nożyczki do skórek i prymitywne środki odkażające, Stanisława Leszczyńska dokonała rzeczy niemożliwej.
- Przyjęła od września do stycznia 3000 porodów i dzięki darowi od Boga, żadne dziecko przez nią odebrane nie umarło - podkreśliła z niedowierzaniem ocalona. Zestawiła to z możliwościami współczesnej medycyny, wskazując na nadprzyrodzony wręcz charakter pracy „Matki”.
Na zakończenie pani Ewa Machaj-Antosiewicz nie kryła emocji, wspominając swoją wdzięczność wobec kobiety, która podarowała jej życie. - Pamiętam, że całowałam jej każdy palec i dzisiaj jeszcze raz mówię: „Dzięki ci, Stanisławo, żeś powiedziała, że ja przetrwam” - wyznała ze łzami w oczach. Swoje świadectwo zakończyła dziękczynieniem za możliwość wyjścia z obozowego piekła i dożycia osiemdziesięciu lat, by móc przekazać światu prawdę o świętości położnej z Oświęcimia.
Abp Adrian Galbas poświęcił pomnik Stanisławy Leszczyńskiej, bohaterskiej położnej z AuschwitzGość Warszawski
Podczas uroczystości poświęcenia pomnika Stanisławy Leszczyńskiej przy ulicy Karowej, arcybiskup Adrian Galbas złożył hołd nie tylko samej słudze Bożej, ale i wszystkim, którzy przyczynili się do upamiętnienia jej postaci w przestrzeni miasta. Hierarcha podkreślił, że powstanie monumentu było procesem wymagającym wielkiej determinacji. - Mogę zaświadczyć, że to nie była droga usłana różami, tylko pełna napięć i nerwów; to, że dzisiaj się to tak pięknie dopełniło, to zasługa społecznego komitetu i wstawiennictwa samej pani Stanisławy - zaznaczył duchowny. Szczególne słowa uznania skierował pod adresem autora rzeźby, zwracając uwagę na jej dynamizm i symboliczną głębię. - Na tym pomniku jest bardzo dużo życia. Stanisława nie stoi w miejscu, tylko ciągle idzie naprzód, idzie w naszą stronę i z nami - zauważył arcybiskup, wskazując na dwa wyjątkowe „odznaczenia”, które położna nosi na rękach. - Ma na piersi dwa najwspanialsze medale, których żaden urząd tego świata nie może dać: narodzone, ocalone dzieci - mówił metropolita, nawiązując do wysłuchanego wcześniej świadectwa Ewy Machaj-Antosiewicz. Arcybiskup podkreślił, że duma malująca się na twarzy Stanisławy jest w pełni uzasadniona, gdyż w ludzkim życiu naprawdę nie można zrobić nic więcej niż ratować innych. Jednocześnie zaznaczył, że rola tego pomnika wykracza poza ramy estetyczne czy historyczne. - Pomniki nie są tylko ozdobą miasta ani lekcją historii. Pomniki są przede wszystkim drogowskazem, byśmy nie stracili orientacji i wiedzieli, w którą stronę powinniśmy zdążać - tłumaczył pasterz.
Abp Adrian Galbas przypomniał bezkompromisową zasadę, którą Stanisława Leszczyńska kierowała się w obozie i która została wykuta na monumencie: "Nie, nigdy nie wolno zabijać dzieci". Ostrzegł przed moralną degradacją współczesności, wskazując, że klęska ludzkości zaczyna się od podważenia tej fundamentalnej prawdy. - My sami musimy mieć w sobie taką determinację, by tak żyć: nie wolno niszczyć człowieka, nie wolno deptać drugiego. To jest właśnie ten drogowskaz, który daje nam Stanisława - apelował, dziękując jednocześnie pracownikom sąsiedniego szpitala za ich codzienną walkę o zdrowie noworodków.
Arcybiskup wyraził głębokie przekonanie o świętości „mamy z Auschwitz”, zachęcając wiernych do proszenia o jej oficjalną beatyfikację. - Jesteśmy pewni, że Stanisława Leszczyńska jest świętą, ale módlmy się, by Kościół jak najszybciej ją ogłosił błogosławioną i kanonizował - wezwał hierarcha. W modlitwie poświecenia prosił Boga, aby postać położnej inspirowała wszystkich do stawania się „wiernymi świadkami prawdy i miłości”. - Spraw, byśmy nie tylko wzywali jej wstawiennictwa, ale także ją naśladowali - zakończył, powierzając miasto i jego mieszkańców opiece sługi Bożej.
Uroczystość zakończyło złożenie wieńców oraz wspólne odśpiewanie hymnu pielęgniarek, co podkreśliło ciągłość misji i etosu zawodu położnej, której Leszczyńska stała się najwyższym symbolem.
Pomnik położnej z Auschwitz









