Historia Parafii św. Zygmunta sięga lat 40. ubiegłego wieku. Kluczowe daty, związane z bielańską parafią przypomniał na początku Mszy św. Witold Mirski, parafianin od 1974 r.
- W 1941 roku wiosną biskup Choromański zdecydował, żeby na Bielanach powstała kaplica. Mała, malutka, stała się zaczątkiem i źródłem życia religijnego - wspominał. Kolejnym milowym krokiem było formalne erygowanie parafii przez ówczesnego arcybiskupa Stefana Wyszyńskiego w 1951 r. Jej pierwszym proboszczem został ks. Władysław Wiąckiewicz. Po wielu latach starań i trudności ze strony władz komunistycznych budowę nowego kościoła rozpoczęto w 1976 roku. Świątynię poświęcono w 1980 roku, dzięki determinacji księdza prałata Ryszarda Grygielki. Zadanie budowy duchowego Kościoła i dekorowania murów świątyni przypadło na lata posługi jego następcy, ks. Kazimierza Kalinowskiego.
Jubileusz 75-lecia parafii św. Zygmunta na BielanachGość Warszawski
Witając metropolitę warszawskiego, obecny proboszcz ks. Krzysztof Kosk podkreślił, że współczesne życie parafii św. Zygmunta koncentruje się wokół trzech filarów: Eucharystii, ewangelizacji oraz sferze miłości bliźniego.
- Chociaż uczymy się z historii, patrzymy w przyszłość - podkreślił. - Cieszymy się bardzo, że wzrasta liczba communicantes, a nie tylko dominicantes” - zauważył proboszcz, dodając, że średnia wieku parafian niestety wyraźnie rośnie.
Podczas homilii poświęconej roli Ducha Świętego, adwokata i towarzysza człowieka w chwilach próby, metropolita warszawski podkreślił, że bez Ducha Świętego Kościół stałby się instytucją martwą, pozbawioną dynamizmu i odwagi. Przypomniał przemianę apostołów, którzy przed zesłaniem darów Bożych byli pełni lęku, by po otrzymaniu natchnienia stać się nieustraszonymi głosicielami wiary. Zwrócił uwagę na postać świętego Piotra, który najpierw zaparł się Jezusa przed kobietą na dziedzińcu, a później, napełniony Duchem, odważnie świadczył o Nim przed tłumami.
- Duch Święty powołał do życia Chrystusa i Duch Święty ożywia nas, ożywia Kościół - powiedział arcybiskup.
Abp Adrian Galbas: Duch Święty, czyli nasz wewnętrzny GPSGość Warszawski
Metropolita warszawski szczególną uwagę poświęcił greckiemu określeniu „Paraklet”, wskazując na trudności w jego jednoznacznym tłumaczeniu na język polski.
- Paraklet to imię Ducha Świętego, z języka greckiego oznaczające wezwanego, aby stał obok mnie wtedy, gdy jestem oskarżany, gdy jestem osądzany, żebym w takiej sytuacji nie był sam - tłumaczył biskup. Wyjaśnił również, że łacińskim odpowiednikiem tego słowa jest „advocatus”, co bezpośrednio łączy postać Ducha Świętego z rolą adwokata, który nie pozostawia człowieka na przegranej pozycji. Współczesny człowiek, zdaniem arcybiskupa, często mierzy się z różnego rodzaju oskarżeniami: ze strony własnych grzechów, ze strony świata wyśmiewającego wiarę, czy wreszcie w obliczu cierpienia i zła, które rodzi pytanie o obecność Boga. - W takich momentach Duch Święty mówi: „Nie poddawaj się, podnieś się i idź dalej” - zaznaczył biskup. Dodał również, że choć Jezus wstąpił do nieba, to dzięki Duchowi Świętemu pozostaje obecny na sposób duchowy, ale rzeczywisty.
Arcybiskup Galbas posłużył się nowoczesnym porównaniem, aby przybliżyć działanie Ducha Świętego młodszym pokoleniom, przyrównując Go do nawigacji satelitarnej.
- Duch Święty jest trochę jak GPS, który pomaga nam orientować się w terenie, którego nie znamy, podpowiada: „Zjedź w prawo, skręć w lewo”, a jeśli pobłądziliśmy, mówi: „O ile to możliwe, zawróć” - wskazał biskup. Podkreślił jednak, że aby ten wewnętrzny przewodnik był skuteczny, musi być przez człowieka „włączony” poprzez codzienną modlitwę i otwartość.
Abp Adrian Galbas: To jedna z moich ulubionych modlitwGość Warszawski
Abp Adrian Galbas zaapelował do wiernych, aby sami stawali się obecni i bliscy dla innych, naśladując działanie Ducha Świętego.
- Róbmy wszystko, by nikt, kto jest koło nas, nie czuł się jak sierota: by twoja żona przy tobie nie czuła się jak sierota, by twój mąż przy tobie nie czuł się jak sierota - mówił biskup. Przytoczył przy tym poruszające porównanie luksusowych domów opieki, gdzie mimo pięknych widoków zdarzają się samobójstwa z powodu samotności, oraz domów prowadzonych przez siostry Misjonarki Miłości, gdzie obecność drugiego człowieka daje chorym ukojenie.
Nawiązując do jubileuszu bielańskiej wspólnoty, dziękując za 75 lat budowania „Kościoła z ludzi”, który jest ważniejszy niż budowla z kamienia, życzył parafianom, aby przyszłość ich wspólnoty była napełniona obecnością Boga.
- Ten kościół z kamienia jest po to, żeby miał się gdzie spotkać, ten Kościół z ludzi, żeby miał gdzie być karmiony słowem Bożym, sakramentami. Dziękuję, że te kościoły równolegle tutaj istnieją. Rzeczywiście, robi wrażenie bogata oferta tej parafii i te wszystkie wspólnoty, i to, że kościół ma także swoich sympatyków, swoich miłośników, ludzi, którzy mieszkają gdzie indziej, ale chcą tu z jakiegoś ważnego dla nich powodu przyjeżdżać, że jest tutaj tyle dzieł dobroczynnych i wspomniany klub ludzi pomagających sobie, i oratorium, i duszpasterstwo chorych, i hospicjum. Bardzo jestem wdzięczny za to, że jest tutaj kaplica adoracji Najświętszego Sakramentu. Chciałbym, żeby to wszystko, co dobre, się rozwijało. Chciałbym, żebyście nabierali tutaj duchowej siły, by jakiekolwiek oskarżenia was nie załamały, by was nie odciągnęły od Chrystusa. Byście nigdy, nawet w czasach jeszcze bardziej niepewnych i spiętrzonych niż dzisiejsze, nie porzucili wiary, a jednocześnie byście byli coraz bardziej wspólnotą właśnie ludźmi, którzy nie są jak nomadzi, którzy tylko co jakiś czas się obiją u siebie, tylko ludźmi, których łączą więzi, którzy są nawzajem dla siebie ważni, którzy są sobie nawzajem potrzebni. Którzy wiedzą, że każdy z nich ma swoje dary, charyzmaty, które otrzymał od Ducha Świętego, ale że nie ma takiego, który by miał wszystkie. Potrzebujemy więc siebie nawzajem, aby wzrastać, aby iść drogą, którą wyznaczy nam Chrystus. I to są moje życzenia dla was na te następne lata. Przyjdź Panie Jezu, Amen. Przyjdź Duchu Święty. Amen - zakończył biskup swoją ulubioną krótką modlitwą, zachęcając wiernych do oddania się pod opiekę Bożą.
Przez cały dzień przed bielańskim kościołem trwał parafialny festyn.









