Przy czwartym ołtarzu centralnej procesji Bożego Ciała, na Placu Piłsudskiego homilię wygłosił metropolita warszawski abp Adrian Galbas. Rozpoczął ją od historycznych korzeni święta i cudu w Bolsenie z 1263 roku, gdy hostia trzymana przez księdza, niewierzącego w prawdziwą obecność Chrystusa w Eucharystii, zaczęła krwawić, co zapoczątkowało ustanowienie uroczystości Bożego Ciała przez papieża Urbana IV. Arcybiskup wspomniał hymn "Pange lingua gloriosi" autorstwa św. Tomasza z Akwinu, podkreślając, że celem procesji jest wyznanie wiary w to, „że choć nie potrafimy ogarnąć tego wszystkiego zmysłami i rozumem, to szczerze wierzymy, że Chrystus jest tu dziś z nami, że jest z nami w tym wspaniałym sakramencie ołtarza”.
Abp Galbas niesie monstrancję do pierwszego ołtarza Bożego CiałaGość Warszawski
Wskazując na warszawskie ulice, często będące świadkami pełnych złości i gniewu manifestacji, hierarcha zaznaczył, że ta procesja miała zupełnie inny, modlitewny i pokojowy charakter. Stanowczo odrzucił twierdzenie, że wiara powinna pozostać sferą prywatną, nazywając je nonsensem, gdyż przekonania religijne w oczywisty sposób kształtują ludzkie poglądy i wybory. - Naszym, chrześcijan obowiązkiem, jest wpływać na tę ziemię i przeobrażać ją, czyniąc ją coraz bardziej ludzką i coraz bardziej Bożą” - mówił abp Galbas, przywołując encyklikę papieża Leona Magnifica humanitas. Wezwał wiernych, by po wyjściu z kościoła nie kryli się pod „czapką-niewidką”, ale dawali świadectwo jako uczniowie-misjonarze, odzwierciedlając obecność Chrystusa w codziennym życiu.
- Wciąż się czasem słyszy absurdalny slogan, że wiara jest sprawą prywatną. Można ją praktykować w zaciszu swego serca, ewentualnie domu, a już najwyżej w kościele. W życiu publicznym jednak nie! To nonsens. Gdyby tak miało być, Kościół nigdy nie wyszedłby z Wieczernika, a dzisiaj na ziemi nie byłoby ani jednego człowieka wierzącego w Chrystusa - mówił. - Nie ograniczajmy procesji eucharystycznej tylko do jednego dnia w roku, ale niech Chrystus codziennie, a szczególnie w każdą niedzielę wychodzi z naszych świątyń w milionach procesji. Niech zamiast w złocistej monstrancji będzie widziany w naszym życiu.
Abp Adrian Galbas: Jedna Komunia św. może człowieka uczynić świętymGość Warszawski
Metropolita, za Katechizmem Kościoła Katolickiego, mówił o potrójnym wymiarze jedności, jaki przynosi ze sobą Eucharystia. Po pierwsze to najgłębsze zjednoczenie z Chrystusem poprzez Komunię świętą. Powołując się na świadectwa św. Proboszcza z Ars oraz św. Faustyny, abp Adrian Galbas przypomniał o wielkich owocach tego sakramentu: odnawianiu łaski chrztu, ochronie przed grzechem i umacnianiu miłości. Arcybiskup wyraził ubolewanie nad postawą rodziców, którzy rezygnują z posyłania dzieci do Pierwszej Komunii na rzecz świeckich uroczystości z prezentami.
- Jedna Komunia św. może człowieka uczynić świętym. Przyjmujmy ją więc jak najczęściej, łączmy się w komunii z Chrystusem - mówił. - Drodzy katoliccy rodzice, nie róbcie w ten sposób swoim dzieciom krzywdy. Odcinając je od spotkania z żywym Chrystusem, odcinacie je od nieskończenie wielkiego dobra, które jest im ofiarowane - apelował.
Owocem Eucharystii jest także jedność pomiędzy wierzącymi. Kościół, jak podkreślił kaznodzieja, gromadzi ludzi bez względu na wiek, majątek czy poglądy polityczne, a wielość dopuszczonych przez Stolicę Apostolską form liturgicznych - jak w drogach neokatechumenalnych czy rycie trydenckim - nie narusza tej jedności, o ile zachowana jest łączność z papieżem.
- Modlimy się jednocześnie, aby nie doszło do schizmy, gdy wspólnota Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X, wyświęciłaby biskupów bez zgody papieża. To byłaby wielka rana na jedności Kościoła - stwierdził abp Galbas, przypominając również kapłanom, że powinni być sługami Eucharystii, a nie celebrytami. Powinni skrywać siebie, by jaśniała sama Tajemnica.
Abp Adrian Galbas błogosławi Najświętszym SakramentemGość Warszawski
Jako trzeci owoc Eucharystii metropolita wskazał jedność z ludźmi spotykanymi w świecie. Wezwał do współpracy z ludźmi dobrej woli w rozwijaniu nauki, kultury i techniki, ale równolegle nakazał odważne i jasne sprzeciwianie się błędom współczesnego świata. Cytując kard. Augusta Hlonda, przypomniał, że milczenie w imię świętego spokoju byłoby burzeniem jedności. Wskazał na konieczność sprzeciwu wobec prób przedefiniowania instytucji małżeństwa oraz ograniczania wpływu wierzących rodziców na wychowanie dzieci w szkołach.
- Gdybyśmy milczeli wobec zamachów na wiarę, moralność, społeczeństwo, w imię świętego spokoju i powszechnego keep smiling bylibyśmy burzycielami jedności, a nie jej budowniczymi. Taki sprzeciw musi dziś dotyczyć na przykład prób faktycznego lub prawnego przedefiniowania małżeństwa, co jest sprzeczne nie tylko z prawem naturalnym i Bożym, ale i z polską Konstytucją. Sprzeciw musi dotyczyć także tych wszystkich sytuacji, w których wierzący rodzice nie mają żadnej możliwości wpływania na to, w jaki sposób szkoła, na której utrzymanie łożą swoimi podatkami, wychowuje ich dzieci - mówił, zaznaczając, że chrześcijaństwo uczy miłości do każdego człowieka, w tym błądzącego, a naczelną zasadą nie może stać się nienawiść, lecz ewangeliczne wezwanie, by „zło dobrem zwyciężać”.
Na zakończenie centralnej procesji na placu Piłsudskiego zgromadzeni odśpiewali dziękczynny hymn Te Deum, a abp Adrian Galbas udzielił uroczystego błogosławieństwa Najświętszym Sakramentem.









